Domniemanie bezkarności

     Kiedyś najwygodniejszym środkiem lokomocji w Warszawie był własny samochód. Dzięki niemu można było uniknąć spóźnień, tłoku i niekiedy bardzo niepożądanego towarzystwa. Sytuacja zmieniła się radykalnie i to na lepsze, przynajmniej odnośnie do dwóch pierwszych aspektów. Pozostał jednak ten trzeci. Ostatnio jadąc autobusem musiałam wysłuchiwać popisu rozwrzeszczanych nastolatków. Odniosłam wrażenie, że popis ma na celu taką wymianę myśli, żeby prawie nie używać słów cenzuralnych. Czułam się jak w nigdy niemytej ubikacji. Nie reagowałam, bo w ewentualnej ręcznej wymianie argumentów nie miałabym najmniejszych szans, a nawet gdyby do niej nie doszło – to co bym miała tym młodym ludziom powiedzieć?

     Oni przecież wiedzą, że skoro zostaje się gwiazdą medialną mordując własne dziecko, albo przynajmniej biorąc łapówkę, to co można zaproponować w zamian? Z przykazów medialnych dowiadujemy się, jak unikać kary za niewątpliwe przestępstwa i jak trudno udowodnić własną niewinność, jeśli jest się pomówionym przez byle bandziora. Wówczas domniemanie niewinności nie obowiązuje. Natomiast jeśli jest się w układzie, to zawsze można liczyć na domniemanie bezkarności.

Szkolenie sędziów

 

Teatrzyk Zielony Śledź

ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.

Szkolenie sędziów

 

Występują: Szkoleniowiec, młoda Adeptka.

 

Szkoleniowiec – Przyszedł nareszcie dawno oczekiwany czas zmian. Macie teraz w ręku narzędzie, dzięki któremu skazać można dowolnie wskazanego obywatela.

Adeptka – Za mowę nienawiści?

Szkoleniowiec – Tak. Dlatego należy stworzyć podręczny słownik wyrazów zakazanych.

Adeptka – Takich jak k…?  

Szkoleniowiec – Skąd ty się wzięłaś dziewczyno? Podejrzewam, że gdzieś z zapadłej dziury. Powinnaś zauważyć, że to słowo weszło no… może nie do słownika dyplomatycznego jeszcze, ale na salonach władzy obowiązuje od lat. Można go oczywiście użyć do skazania nieprawomyślnego osobnika, bo teoretycznie jest zakazane w miejscach publicznych. Ale wracając do meritum sprawy. Umiesz wymienić słowa nienawiści, za które można skazać?

Adeptka – Alfabetycznie?

Szkoleniowiec Niekoniecznie. Ostatnia litera alfabetu zawiera słowo, którego lepiej nie używać, nawet jeśli jest się w obozie władzy. Bo nigdy nie wiadomo, kto i kiedy może je przeciwko tobie wykorzystać.

Adeptka – Rozumiem. A więc tradycyjnie: patriotyzm, ojczyzna, honor… O! Wiem: tajny współpracownik.

Szkoleniowiec – Dobrze. Podaj precedens.

Adeptka – To znają wszyscy. Sąd skazał za pomówienie byłego działacza opozycji, który mianem „tajnego współpracownika” określił byłego prezydenta. Najlepsze jest uzasadnienie. Sąd nie kwestionował faktu, że były prezydent był TW, tylko że mógł się tym określeniem poczuć obrażony.

Szkoleniowiec – Właśnie! To stwarza znakomity ewenement. Gdyby ktokolwiek próbował pozywać kogoś z naszych za jakiekolwiek oszustwa, nazywając je po imieniu, zawsze można użyć argumentu, że nasz klient co prawda ukradł, ale czuje się dotknięty nazywaniem go złodziejem.

Adeptka – Czy należy brać też przykład z sędziego Igora?

Szkoleniowiec – Jak najbardziej. Porównania do Stalina, a jeszcze lepiej do Hitlera świetnie może uzasadnić każdy wyrok zarówno skazujący, jak i uniewinniający.

 

KURTYNA

 

Wektory

     Tradycyjny podział na prawicę i lewicę bywa mylący, a ponadto nie zawsze odzwierciedla nasze przekonania i potrzeby. Dlatego wydaje mi się właściwszy podział na ukierunkowanie w górę lub dół. Niezależnie od światopoglądu wszyscy kojarzymy to co piękne, mądre i wzniosłe z miejscem na górze. Już samo słowo „wzniosły” o tym mówi. Wyrazu „staczać się” też nikomu objaśniać nie trzeba. Wybór więc powinien być jednoznaczny. Okazuje się jednak, że są ludzie, dla których wygłupy „palikociarni” mają nieodpartą moc przyciągania. Dzieje się tak, bo już z samej fizyki wynika, że łatwiej jest się staczać niż mozolnie wspinać. „Postępacy” cynicznie to wykorzystują.

     Wybór kierunku ku górze czy w dół zależy od każdego z nas. Człowiek wolny w każdej sytuacji ma jakiś wybór. Zniewolony – w żadnej. Reżimowe działania polegają na tym właśnie, żeby potencjalny wybór obywateli ograniczać najlepiej na każdym polu.

     Od nas jednak zależy w jakich dziedzinach oddajemy własną wolność w cudze ręce i co to są za ręce.

 

Test

 

Teatrzyk Zielony Śledź

ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.

Test

 

Występują: Egzaminator, Kursantka.    

 

Egzaminator Kto zdał egzamin?

Kursantka Jak to? Ja mam wiedzieć?

Egzaminator Pomyśl. 

Kursantka O! Rzeczywiście. Państwo. Państwo oczywiście zdało egzamin.

Egzaminator Dobrze. A przeciwko komu wybuchło Powstanie Styczniowe?

Kursantka To historię też mam znać?

Egzaminator Niestety, takie są wymagania.

Kursantka No, to może przeciwko Krzyżakom.

Egzaminator Odpowiedź zaliczona pozytywnie. Czyjego honoru należy bronić?

Kursantka Własnego?

Egzaminator Przemyśl jeszcze tę odpowiedź.

Kursantka Honoru przedstawicieli najwyższych władz.

Egzaminator Teraz odpowiedź jest prawidłowa. Własnego honoru rzecz jasna bronić nie można, bo kursant go posiadać nie powinien. Czego jeszcze kursantowi nie wolno?

Kursantka – Samodzielnie dociekać prawdy, jaka by ona nie była.

Egzaminator – Dobrze. A co powinien?

Kursantka Krzewić postęp zwłaszcza w dziedzinach seksu i narkotyków.   

Egzaminator Bardzo dobrze. A w sprawach tolerancji?

Kursantka Absolutna wolność słów poparcia dla rządu i oczywiście konieczność zwalczania mowy nienawiści, zwłaszcza takich słów jak: Bóg, Honor, Ojczyzna.

Egzaminator Świetnie. Egzamin zdany na piątkę.

Kursantka Rozumiem, że jako kobieta otrzymam jakieś stanowiska w radach nadzorczych spółek skarbu państwa?

Egzaminator Na pewno, ale nie to jest najważniejsze, a dyplom honorowy.

Kursantka A jaki konkretnie?

Egzaminator Leminga doskonałego.

Kursantka Co!? Jak pan śmie!?

Egzaminator To jeszcze w ramach testu. Takie oburzenie przynosi zaszczyt bojowniczce o jedyną słuszną sprawę. Tylko proszę nie pytać przypadkiem jaka to sprawa.

Kursantka Co tu pytać? Dociekliwość jest przecież sprzeczna z założeniami kursu.

   

KURTYNA

 

       

Leczenie kompleksów

Jeśli nie rozumiecie fizyki kwantowej, to zapewne dlatego, że otaczający nas świat jest znacznie bardziej skomplikowany, niż nam się na pierwszy rzut oka wydaje. Natomiast jeśli nie rozumiecie prawa bankowego, albo jakiegokolwiek innego prawa, to dlatego, ze komuś zależy, żebyście go nie rozumieli. Tu obowiązuje zasada, jak przy każdym innym oszustwie. Oszust musi posługiwać się kłamstwem i innymi wybiegami, żeby upatrzoną ofiarę usidlić i oskubać. Inaczej oszustwo nie doszłoby do skutku.

     Podobnie sprawy się mają na przykład z medycyną i sztuką. Medycyna jest wiedzą bardzo rozległą i próba zgłębienia jej przez laika musi skończyć się niepowodzeniem. Ten respekt wobec wiedzy wykorzystują szarlatani i należy do nich zaliczyć nie tylko „uzdrowicieli”, ale i tak zwanych „artystów”, którzy wciskają nam kit pod pozorem, że to my nie znamy się na sztuce.

     Najlepiej mają się oszuści na wysokich szczeblach władzy. Usłużni dziennikarze wszystko za nich pozamiatają i wytłumaczą ciemnemu narodowi, że musi cierpieć biedę, bo to dla jego dobra, albo jeszcze lepiej – bo sobie na to zasłużył. Poczucie winy cuda czyni, a leczenie umacnianych wszelkimi sposobami kompleksów nigdy nie przestanie się opłacać. 

     Nie dajmy się nabierać!