Zabawa w „Rozwojowca”

Dziś z całkiem innej beczki. Czy zdarza się Wam poczucie, że tracicie kontrolę nad własnym życiem? Jeśli tak, to zabawa, którą proponuję powinna się Wam spodobać. Należy wyznaczyć sobie 5 do 9 celów, zapisać je i codziennie odznaczać sukcesy i porażki. Cele mogą być zarówno stałe typu – codzienny spacer; jak i zmienne, z tym że po zrealizowaniu celu zmiennego wchodzi na jego miejsce inny, nowy cel. Wszystkie powinny być jednak starannie spisane i ponumerowane. Proponuję taką tabelkę do odznaczania codziennie tego co się udało, a co nie.

Cele>>>

1

2

3

4

5

Data

 

 

 

 

 

 

Sobota 16.IV.2013

0

1

1

0

1

3

Niedziela 17.IV.2013

1

0

1

0

1

3

Poniedziałek   18.IV.2013

1

0

0

0

1

2

2

1

2

0

3

8

Po 100 dniach suma codziennych sukcesów automatycznie wyjdzie w procentach, a codziennie widzimy realizację postawionych sobie zadań. Ważne żeby być ze sobą szczerym i wyciągać na bieżąco wnioski, czy stawiamy przed sobą wyzwania na miarę możliwości. Przyjemnej zabawy.

Moje sąsiadki

    Premier twierdzi, że myśli przez 20 godz. na dobę. Jakie są tego rezultaty, czyli stan państwa, widać gołym okiem. Zanim więc uda się pozbawić go tego ciężkiego znoju, zajmijmy się sztuką, która w powszechnym mniemaniu myślenia nie wymaga. 

     Aby dotrzeć do sklepu, w którym najczęściej robię zakupy, muszę przejść przez „galerię”. Ktoś kiedyś wpadł na dobry pomysł wyjścia ze sztuką na ulicę. Wykorzystano do tego siatkę oddzielającą posesje od chodnika i umieszczono na niej wielkie fotogramy kilku artystów, a całość wystawy zatytułowano „Moja sąsiadka”. Czarno-białe fotografie przedstawiają żoliborskie artystki (w tym znane i urodziwe aktorki) i ta część wystawy nie budzi  zastrzeżeń.

     Dwie pozostałe to przykład sztuki nowoczesnej. Na kolorowych fotografiach widzimy: a to kawałek opuchniętej nóżki, a to kadłubek bez głowy – wszystko w scenerii jakichś ruder, które pewnie nie łatwo było na Żoliborzu znaleźć. Część trzecia i ostatnia, to portrety staruszek. Te fotki są jak z koszmarnego snu. Gdyby nie konieczność przekraczania ulicy w tym akurat miejscu, w którym wiszą te nieszczęsne portrety, zamykałabym pewnie oczy mijając je. Jak trzeba było zmanipulować modelki, żeby przystały na publikację tak niekorzystnych wizerunków? Wystawa wpisuje się niewątpliwie w nurt postępactwa pseudo-artystycznego. 

     A tak przy okazji: zdjęcie poniżej wykonała Zofia Nasierowska – prawdziwa żoliborska artystka.

     

   

 

Domiar Niesprawiedliwości

Teatrzyk Zielony Śledź

ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.

Domiar Niesprawiedliwości

 

Występują: Adwokat, Prokurator, Sędzia.

 

Adwokat – Wysoki Sądzie, tak, obrona nie neguje faktu, że oskarżony dopuścił się zarzucanego mu czynu. Ale proszę żeby Sąd wziął pod uwagę okoliczności łagodzące. Przypominam, że ofiara też nie była bez winy. Denat zupełnie niepotrzebnie wyciągnął na światło dzienne stare, dawno zapomniane czyny oskarżonego i groził ich ujawnieniem.

Prokurator Za pozwoleniem Wysokiego Sądu, ale nie rozstrzygamy tu winy ofiary, tylko sprawcy.

Sędzia Proszę skupić się  na właściwej linii obrony.

Adwokat – Dobrze. Proszę uwzględnić fakt jak trudno być Żydem w naszym nietolerancyjnym społeczeństwie. Historia Europy pełna jest pogromów, których zwieńczeniem było „ostateczne rozwiązanie” Hitlera. Stalin, co prawda, starał się im to wynagrodzić, namaszczając na kluczowe stanowiska w podbitych krajach, ale kto to docenił? Osoby pokroju denata wolą raczej wytykać Amerykanom, że poddali się finansowej oligarchii zdominowanej przez tę nację.

            Te same wrogo nastawione środowiska twierdzą, że Żydzi dysponując ogromną fortuną mogą kupić praktycznie wszystko, z wyjątkiem szacunku i że media robią co mogą, żeby Polakom wmawiać poczucie winy, niedowartościowania, zaściankowości i że w dużym stopniu im się to udaje. Prawda jest jednak odmienna. Mamy do czynienia ze scedowaniem kompleksów, a scedowanie w tym wypadku nie oznacza usunięcia. Pozbycie się kompleksów z przyczyn urojonych, jak w przypadku Polaków, jest mimo wszystko łatwiejsze od pozbycia się kompleksów umotywowanych historycznie.

            Dlatego wnoszę o łagodny wymiar kary.

Sędzia Pan prokurator ma głos.

Prokurator Wysoki Sądzie, jeśli dobrze zrozumiałem linię obrony, to kompleksy, nawet najbardziej uzasadnione historycznie, nie dają prawa do samosądu. Kwestia poruszona przez obronę, jako ewentualny motyw, jest drugorzędna i nie powinny być brana pod uwagę przy ocenie czynu popełnionego przez oskarżonego. A czyn ten, przypominam, został udowodniony niezbicie, zarówno w toku prowadzonego śledztwo, jaki i przewodu sądowego. Dlatego wnoszę o najwyższy wymiar kary. (Dzwoni komórka prokuratora) Mogę, Wysoki Sądzie? To może być coś ważnego.

Sędzia Proszę.

Prokurator (do rozmówcy w telefonie) Tak. Rozumiem. Oczywiście. (chowa komórkę).

Sędzia Czy podtrzymuje pan oskarżenie?

Prokurator W całej rozciągłości, Wysoki Sądzie. To jest na tyle na ile pozawala poprawność polityczna, oczywiście. Czyli wnoszę o usunięcie sprawy z wokandy. Liczę też na to, że akta sprawy zaginą w niewyjaśnionych okolicznościach i bezpowrotnie.

 

KURTYNA

 

Oskar murowany

 

Teatrzyk Zielony Śledź

ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.

Oskar murowany

 

Występują: Reżyser, Producent, Scenarzystka.    

 

Reżyser – Film zaczyna się wielkim wybuchem.

Producent – Taka pirotechnika dużo kosztuje.

Reżyser – Ani trochę. Można wykorzystać tę ilustrację telewizyjną, kiedy mówiło się o planowanym zamachu na sejm.

Producent – OK. Co dalej?

Scenarzystka – On i Ona całują się namiętnie.

Producent – Jakiś dialog? Coś w nawiązaniu do wybuchu?

Reżyser – W tej sytuacji słowa są zbędne.

Scenarzystka – Ale oczywiście nie wykluczone. Dialog powinien wyglądać mniej więcej tak – Ona: Kocham cię. On: Ja cię też.

Producent – Co dalej? Są jeszcze jacyś inni bohaterowie?

Reżyser Oczywiście. Jeszcze mamy parę gejów i parę lesbijek.

Scenarzystka – Na początek można pozwolić widzowi myśleć, że to zwykła grupka przyjaciół na łonie natury. Później dopiero okazuje się kto jest z kim.

Reżyser – Po zejściu lawiny. Ocalała para gejów całuje się.

Scenarzystka – On mówi: Kocham cię. A drugi On: Ja cię też.

Reżyser – Tę samą scenę można powtórzyć w namiocie lesbijek.

Scenarzystka – Jedna z nich mów: Kocham cię.

Producent – Niech zgadnę. Druga odpowiada: Ja ciebie też.

Scenarzystka – Jak pan odgadł?

Producent – Co z akcją? 

Scenarzystka – To zależy jak daleko się posuniemy w wolności artystycznej. Sceny erotyczne mogą być bardzo odważne.

Reżyser – Moim zdaniem Oskar murowany. 

Producent – A jak nie? 

Reżyser – To dorzuci się parę scen z dziećmi i puści do szkół podstawowych i przedszkoli jako film instruktażowy o wychowaniu seksualnym.

 

KURTYNA

 

P.s. W załączniku przesłane mi pytania, na które sama chciałabym znać odpowiedź.

 

 

Fundusze unijne

9/2013(88)

     W Unii Europejskiej wszyscy są równi, ale Niemcy są równiejsi. Jako jedyny kraj przegłosował w swoim parlamencie, że prawo niemieckie jest w ich kraju ponad prawem unijnym. W ten sposób to, co wszystkich obowiązuje, ich obowiązywać nie musi. Nie należy się zatem dziwić, że unijne dotacje tak są pomyślane, żeby prędzej czy później wróciły do Niemiec.

     Zdawać by się mogło, że co jak co, ale darmowe kursy mogą przydać się każdemu. Mnie się przynajmniej tak kiedyś zdawało. Chciałam nauczyć się jakiegoś programu graficznego, żeby móc projektować okładki do książek. Zrazu wydawało się, że spełniam wszelkie możliwe kryteria. Zachęcona przez jakąś internetową firmę, złożyłam odpowiednie papiery.

     Wtedy okazało się, że mam nieodpowiednie wykształcenie. Kurs jest bowiem tylko dla elektroników! Po co elektronikowi taki kurs? Tego się nie dowiedziałam. Przypuszczam, że jako ogrodniczka miałabym jedynie szanse na kurs obsługi drabiny w sadzie.