O naturze leminga 1/2014 (132)

     W przyrodzie występują dwa rodzaje leminga: leming stepowy i pseudoleming. Ten stepowy wiadomo skąd przywędrował, nie wiadomo natomiast jak się z nim uporać. Nauczyć niczego się nie da. To tak, jakby próbować fokę nauczyć alfabetu morsa. Daremny trud. Znam jednego przedstawiciela tego gatunku, jego poglądy dziwnym trafem zawsze są zgodne z głównym nurtem informacji. Kwaśniewski był dla niego „wybitnym mężem stanu”, a Kaczyński oczywiście najgorszym prezydentem od czasów wojny stuletniej. W tym przypadku jedyny dobrze rozwinięty obecnie przemysł pogardy spisał się wzorowo.

     Leming stepowy tak już ma. Dla niego kto ma władzę, ten ma rację. Tu żaden dzień, ani rok dobroci niczego nie zmieni. Nie da się najpierw pozyskać lemingów, a później zmienić rząd. Zawsze będzie dokładnie odwrotnie: kto ma media, ten może sterować lemingami.

     Nie zapominajmy jednak o bardzo licznej rzeszy pseudolemingów. To są stworzenia, które same strawy duchowej nie poszukują, ale kiedy im się pokaże co jest białe, a co czarne, mogą być wdzięczne. A zatem mała poprawka: bądźmy dobrzy i cierpliwi dla tych zagubionych. Dawajmy wiedzę, ale i rozrywkę na poziomie, o jaką coraz trudniej.

      

P.S.  Jest do wynajęcia 2-pokojowe mieszkanie w Warszawie. Zainteresowanych proszę o kontakt e-mailowy, lub telefoniczny: 601 678 671.

Debata nad piaskownicą

 

Teatrzyk Zielony Śledź

ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.

Debata nad piaskownicą

 

Występują: Moher i Leming.

 

Leming – Uderzy czy nie uderzy?

Moher – Ja bym już dawno dała klapsa.

Leming – No właśnie, a co sądzisz o tych nowych propozycjach zaostrzenia kar dla kierowców prowadzących po spożyciu?

Moher – W mnogości propozycji groźba utraty samochodu mogłaby zadziałać. Obawiam się tylko, że będzie tak, jak z groźbą utraty majątku pochodzącego z przestępstwa.

Leming – Czyli jak?

Moher – Zależy, kto komu ukradł.

Leming – Ja bym takiego pijanego kierowcę trzymała w więzieniu aż…

Moher – Aż wytrzeźwieje?

Leming – Patrz! Wysypał pełne wiaderko piasku na dziewczynkę lepiącą babki.

Moher – Matka posadziła go na ławce i coś mu tłumaczy. Ciekawe, czy pomoże. A wracając do kierowców, to wiesz, kto najwięcej powoduje kolizji na drogach?

Leming – Jasne. Pijani kierowcy luksusowych aut.

Moher – Ani koniecznie pijani, ani tym bardziej aut. Najgroźniejsi na publicznych drogach są rowerzyści.

Leming – O! Dzieciak pobiegł z powrotem do piaskownicy i uderzył dziewczynkę łopatką.

Moher – Matka dziewczynki zabrała wreszcie dziecko z tego niebezpiecznego miejsca.

Leming – A matka chłopczyka wymierzyła mu klapsa! Dzwoń na policję.

Moher – Po co?

Leming – Jak to po co? Znęca się nad dzieckiem! W telewizji stale powtarzają, że nie wolno być obojętnym. Zaczyna się od klapsa, a kończy na zabójstwie. Trzeba tej kobiecie odebrać jak najszybciej prawa rodzicielskie.

Moher – No właśnie, telewizja ma szczególny sposób patrzenia na sprawy. Widzi związek między klapsem a zabójstwem, ale między zabójstwem dziecka a alkoholizmem rodziców już nie. Bo według aktualnych wytycznych alkoholizm powinien dotyczyć wyłącznie kierowców.

 

KURTYNA

Dzień bez… 52/2013 (131)

     Zauważyliście może, że zapanowała moda na „dzień bez” – a to bez samochodu, a to bez papierosa. Ostatnio wymyślono „dzień bez przekleństw”. Przypomina mi to starą komedię „Dzień bez kłamstwa”. Udowadniała ona, że całkowita szczerość jest nie do przyjęcia, jak każda zresztą przesada.

     A gdyby tak spróbować dzień bez łapówki? Albo bez morderstwa? Dajmy odpocząć przeciążonej policji.

     Zastanawiam się nad noworocznym zobowiązaniem. Co mogłabym zadeklarować ze swej strony? Samochód używam z rzadka, papierosów i przekleństw w ogóle. Łapówek nie daję, ani nie biorę. W tym ostatnim wypadku, to żadna moja zasługa. Nikt mnie nie próbuje przekupić. Chyba pozostaje mi jedynie zapewnić, że w przyszłym roku już nikogo nie zabiję. Nie, to jednak zbyt skromne zobowiązanie. A może przywrócę jakiegoś leminga społeczeństwu? Tak, to jest ten kierunek.

     Ogłośmy rok 2014 ROKIEM DOBROCI DLA LEMINGA! To przecież całkiem sympatyczne stworzenia, tyle, że nie potrafią samodzielnie myśleć, co grozi zagładą ich samych i nas przy okazji. Dlatego trzeba udostępniać im treści, jakich w mediach głównego nurtu nie uświadczą. Proponuję zacząć od małych dawek takich jakie zawarte są w „Domniemaniu bezkarności” i stopniowo zwiększać o literaturę poważną i mądrą zarazem.

 

W Nowym 2014 Roku życzę Państwu siły charakteru, ponieważ ona generuje wszelką pomyślność.

 

 

Szopka noworoczna

Teatrzyk Zielony Śledź

ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.

Szopka noworoczna      

 

Występują: Anioł, Diabeł i Leming.

 

Anioł – Zastanów się jeszcze nad tym PO parciem.

Leming – Jak to? A co by ludzie powiedzieli!?

Diabeł – On ma rację. Nie może przecież odmówić pomocy tonącemu.

Anioł – Do zatonięcia daleko. Co jak co, ale pływać, to Platforma potrafi.

Leming – Ja ku… O, przepraszam.

Diabeł – Nie przepraszaj. Anioł powinien zrozumieć, że chociaż wyglądasz na mężczyznę, to możesz przecież czuć się ku…, chciałem powiedzieć kobietą.

Leming – Właśnie. Dość tych bredni! Trzeba mieć naukowe podejście do życia.

Anioł – A konkretnie?

Leming – Postępowe. Dość tego wmawiania dzieciom, że urodziły się chłopcem, lub dziewczynką.

Anioł – A biologia jest nauką?

Leming – No pewnie.

Anioł – Widziałeś kiedyś żeby byk poczuł się krową?

Leming – No nie, ale on nie jest człowiekiem.

Diabeł – Właśnie. Wyjaśnij Aniołowi na czym polega prawdziwe człowieczeństwo.

Leming – Polega na postępie.

Diabeł – I…  

Leming – I na wolności wyboru.

Anioł – Nie słuchaj podszeptów szatana. Czuj się tym kim jesteś, czyli jeśli urodziłeś się chłopcem, to żadna ideologia tego nie zmieni.

Leming – To, co ja w końcu mam powiedzieć?

Diabeł – No proszę! Znowu mamy do czynienia ze znęcaniem się Anioła nad Lemingiem!

 

KURTYNA

Żarty się skończyły 51/2013 (130)

 

     Dawno temu, mój kuzyn jako początkujący majsterkowicz wsławił się pewnym wyczynem. Potrzebował kawałka blachy, wyciął ją więc z tego co wpadło mu w rękę. Pech chciał, że była to część gazowego palnika. Już nawet nie warto dodawać, że w tamtych czasach rzecz nie do nabycia, zresztą jak większość potrzebnych przedmiotów. Kuzyn został później całkiem dobrym dentystą, ale lekcji własnej niefrasobliwości nigdy nie zapomniał.

     Przypomniałam sobie tę historyjkę w związku z reorganizacją służby zdrowia na moim podwórku. Otóż szef podległych sobie przychodni wojskowych na terenie Warszawy postanowił zlikwidować tę przy ul. Krajewskiego. Powód? Za dobrze pracuje. Po jej likwidacji są szanse na to, że może część pacjentów przeniesie się do tej na ul. Andersa i w ten sposób uratuje placówkę, która sobie nie radzi.

     Podobieństwo obu sytuacji polega nie tylko na tym, że psuje się coś wartościowego, żeby naprawić coś bezwartościowego. Bohaterami obu opowieści są lekarze, z tym że w pierwszym wypadku był to przyszły lekarz i wyciągnął wnioski ze swojego błędu, w drugim odwrotnie.

     Zimny pot człowieka oblewa na myśl, że jego zdrowie może zależeć od kogoś rozumującego w ten sposób. Skończmy wreszcie z bandą nietykalnych kolesiów, bo jeśli ich nie odstawimy od koryta, to oni nas wykończą.

     Nabierzmy sił podczas świąt. Popławmy się znowu w luksusie zafundowanym nam przez władców stolicy. Jedyne co jest z roku na rok coraz ładniejsze, to oświetlenie Traktu Królewskiego w stolicy. Aż dziw bierze, że „prawdziwi artyści” jeszcze nie protestują.

Wszystkim Państwu  życzę wesołych Świąt Bożego Narodzenia.