Odrabianie lekcje historii

 

Teatrzyk Zielony Śledź

ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.

Odrabianie lekcje historii

 

Występują: Babcia i Wnuczek. 

 

Wnuczek – Kto to był Ślepowron Glistousty?

Babcia – Jakby ci to powiedzieć?.. To człowiek honoru, tylko inaczej.

Wnuczek – Jak to inaczej?

Babcia – Tak nazywali generała wrogowie ustroju podczas stanu wojennego.

Wnuczek – Wrogowie ustroju, czyli zaplute karły reakcji?

Babcia – Mylisz epoki, ale w zasadzie masz rację.

Wnuczek – Kumam. A Wronisław Komuchowski był wówczas, czyli w stanie wojennym opozycjonistą?

Babcia – Ktoś musiał. Inaczej ekstrema mogły przejąć rzeczywistą władzę.

Wnuczek – Była taka opcja?

Babcia – Zawsze jest. Rewolucją nie da się tak do końca sterować. Odrobiłeś lekcje?

Wnuczek – Babciu, ja przecież już do szkoły nie chodzę.

Babcia – A ja nie mam sklerozy. Pytam ilu dokonałeś wpisów na forach internetowych?

Wnuczek – Według planu. Tylko nie mam aktualnych wytycznych odnośnie Ukrainy.      

Babcia – A w czym tu problem!? Wszystkiemu winni Żydzi, Masoni i Amerykanie. Putin jako zbawca narodów zaczął od Krymu, ale już uciskani Rosjanie z republik nadbałtyckich proszą o interwencję.

Wnuczek – A Polacy?

Babcia – Najpierw trzeba przygotować grunt pod rozbiór Ukrainy, potem okaże się, że wszystkiemu winni Polacy i znowu będzie jak dawniej.

 

KURTYNA

Zakład 12/2014 (143)

      Zakład polega na tym, że oszust zakłada się z głupcem. Kto jest kim z pozoru nie wiadomo aż do rozstrzygnięcia. Jest jednak wyjątek od tej reguły. Ubezpieczyciel niezmiennie zakłada, że jego ofiarą jest głupiec i w zasadzie się nie myli. Jest to właściwie standard. Zdarzyć się jednak może, że jakiś zdesperowany oszust ubezpieczy się od spalenia własnego domu, ale jeśli nie wejdzie wcześniej w tajny układ z ubezpieczającym, to jednak wyjdzie i tak na głupca.

     Na czym tak naprawdę taki zakład polega? Z grubsza na tym, że widzimy czarno naszą przyszłość i jesteśmy skłonni się założyć z każdym, że spotka nas jakieś nieszczęście. Nie bierzemy jednak pod uwagę dodatkowego nieszczęścia polegającego na konieczności udowodnienia tego pierwszego. Gdybyśmy zamiast płacić składki komuś odkładali te sumy na własne konto, to mielibyśmy pewność skorzystania z tych pieniędzy, gdy zajdzie potrzeba. Płacąc ubezpieczenie (to dobrowolne oczywiście) możemy mieć pewność, że nasze pieniądze zasilają cudzą kiesę. W takim wypadku nieszczęścia zawsze chodzą parami. Gdyby tak nie było, a interes miałby rzeczywiście polegać na ryzyku z obu stron, to byłby wolny rynek na takie usługi.

    

123% – Piękny wynik

 

Teatrzyk Zielony Śledź

ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.

 123% Piękny wynik

 

Występują: Wronisław Komuchowski i Anna Brodzka.

 

Wronisław Komuchowski – To naprawdę ty, Janusz? Jakoś się zmieniłeś.

Anna Brodzka – Bo teraz nazywam się Anna … 

Wronisław Komuchowski – A to dlaczego?         

Anna Brodzka – Co dlaczego? Dlaczego Anna?

Wronisław Komuchowski – Właśnie.

Anna Brodzka – Powiedzmy, że to na cześć twojej żony.

Wronisław Komuchowski – Chyba że tak, ale skąd ta nagła zmiana płci?

Anna Brodzka – Priorytety. W Parlamencie Europejskim musi być co najmniej 40% kobiet.

Wronisław Komuchowski – A to nie startują od ciebie te laski od striptizu?

Anna Brodzka – Startują, ale sam rozumiesz, że ktoś musi nimi kierować. Same z siebie ani be, ani me.

Wronisław Komuchowski – Jasne. Muszą wiedzieć kiedy być za, a kiedy przeciw. A coraz trudniej się w tym rozeznać.

Anna Brodzka – Masz na myśli Krym?

Wronisław Komuchowski – Chociażby. Raz Putina trzeba chwalić, to znów ganić. Łatwo się pogubić.

Anna Brodzka – Do referendum na Krymie poszło podobno 123% uprawnionych.

Wronisław Komuchowski – To chyba dobrze? Ma poparcie.

Anna Brodzka – Tak, tylko jakby ci to Wronuś wytłumaczyć…

Wronisław Komuchowski – Co tu tłumaczyć? Wiem jak jest. Przecież nasze serwery liczące głosy też są w Rosji i już nikt tej kwestii nie podnosi.

Anna Brodzka – Jasne.

Wronisław Komuchowski – Myślisz, że Polacy uwierzą w tę twoją kolejną przemianę?

Anna Brodzka – Jeśli uwierzyli w twoje odwrócenie się od Putina, to widomy znak, że uwierzą we wszystko.

 

KURTYNA

Nawrót komunizmu 11/2014 (142)

     Kiedy rządy sprawują ludzie bogaci i nieuczciwi zarazem, czyli gangsterzy, to, żeby utrzymać się przy władzy, muszą spełnić kilka warunków. Po pierwsze biednych – uczciwych jak i nieuczciwych – należy trzymać w nieświadomości. W tym celu informację zastąpić propagandą i dezinformacją, a nauką nazwać coś co jest jej zaprzeczeniem, jak gender oczywiście maksymalnie obniżyć ogólny poziom nauczania.

     Prawdziwym jednak zagrożeniem dla gangsterów są ludzie, którzy dorobili się majątku uczciwą pracą. Dla zneutralizowania ich trzeba skorumpować cały wymiar sprawiedliwości, zastępując go wymiarem niesprawiedliwości. Teoretycznie ustrój nam się zmienił, ale nie zmieniły się metody niszczenia „kułaków” i „prywaciarzy”.

     Żeby nawrotowi komunizmu zapobiec, próbujmy dochodzić swego na każdym dostępnym polu. Dziś przytaczam postulat Oburzonych: „Praworządność, a właściwie walka z bezprawiem, w szczególności z bezprawiem ludzi władzy; polityków, urzędników, sędziów, prokuratorów, reżimowych mediów, banków i korporacji, to kolejny postulat, którego realizacja pozwoli Polakom normalnie żyć i funkcjonować. Bezprawie to patologia drążąca nasze całe życie publiczne, a nawet prywatne. Kredyt zaufania publicznego właściwie nie istnieje, jego poziom jest najniższy w całej naszej historii. Instytucje Państwa zamiast służyć nam obywatelom, zachowują się wobec nas wrogo. Przykłady można by mnożyć. Czas najwyższy, aby tę sytuację zmienić na lepsze. Czas najwyższy, aby funkcjonariusze publiczni zrozumieli, że ich praca polega na służbie obywatelom, a nie na utrudnianiu im życia. Czas najwyższy na konsekwencje służbowe, finansowe, a nawet karne dla funkcjonariuszy publicznych wydających niezgodne z prawem decyzje lub wyroki albo niewydających żadnych decyzji, powodując tym wymierne straty obywateli oraz straty Skarbu Państwa”. 

     Pozdrawiam – i do następnej soboty!

 

Słownik wyrazów zbędnych

 

Teatrzyk Zielony Śledź

ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.

Słownik wyrazów zbędnych

 

Występuje: Profesor Domniemanologii Praktycznej.

 

Profesor – Zajmiemy się dziś wyrazami bliskoznacznymi takimi jak: zboczeniec, pedofil, kurwa i bękart. Słowa „zboczeniec” nie należy używać nigdy i pod żadnym pozorem, grozi to bowiem odpowiedzialnością karną pod zarzutem „mowy nienawiści”. Należy go zastępować wyrazami pełnymi szacunku i podziwu, takimi jak homoseksualista czy lesbijka. Słowo „pedofil” musi kojarzyć się dwojako: negatywnie, gdy mamy na myśli księdza, i pozytywnie, kiedy mówimy o nauce gender. Tu uczulam wszystkich, żeby zawsze podkreślać, że gender to nauka, a nie ideologia. Należy wystrzegać się polemiki z ludźmi przywołującymi genetykę i takie tam XX i XY warunkujące płeć. Niewskazane jest również przywoływanie słowa „pedofil” gdy mowa o seksualnym wychowaniu dzieci i młodzieży.

                Przejdźmy teraz do najpopularniejszego słowa obecnie używanego. Mistrzowie potrafią znaleźć zastosowanie dla niego nie tylko w każdym zdaniu, ale niekiedy i parokrotnie, zamiast przecinka. Teoretycznie słowo na literę k jest zabronione w miejscach publicznych, ale nikt sobie nie wyobraża, że popularny polityk, biznesmen czy nawet dziennikarz w wiodących mediach mógłby się bez niego obyć w prywatnej rozmowie. Słowo to cieszy się zasłużoną sławą, podobnie jak profesja, którą oznacza.

                 Natomiast słowo „bękart” całkiem wyszło z użytku i nie wiem czy nie należałoby mu nadać nowego pozytywnego zabarwienia. Cóż bowiem ono oznacza? A no tyle, że mamusia jest osobą nowoczesną, dla której jest zupełnie bez znaczenia z kim ma dziecko, a dziecku tatuś do niczego nie jest potrzebny. Bycie bękartem powinno być zaszczytem.

 

KURTYNA