Różnice między obydwoma politykami są ogromne i nie sposób ich wymienić w krótkim felietonie. Łączy ich jednak nie tylko zbieżność imion, ale i fakt, że każdy z nich otrzymał stanowisko w wyniku wyborów. Przeciwniczka Trampa uzyskała przewagę nad rywalem tylko w tych stanach, w których panuje „wolna amerykanka” i każdy, kto przyjdzie może głosować, co też pozwala dosypać do urn głosów, bo tego nie da się udowodnić.
„Nasz” Donald zawdzięcza swoje „zwycięstwo” podobnej procedurze. Były przecież okręgi pracujące do białego rana, a nie do 22.00. Komisja Wyborcza nie zakwestionowała łamania prawa, bo w lot pojęła, że nowy pan tak je właśnie rozumie i nie warto mu się sprzeciwiać. Warto tu jednak napomknąć, że wybory formalnie wygrał PiS.
Mam nadzieję, że następnym razem nie dopuścimy do takiej sytuacji i ruch kontroli wyborów dopilnuje rzetelności w każdym okręgu. Przyszłoroczne wybory prezydenckie pokażą, czy tak się stanie.
Bądźmy dobrej i mądrej myśli. Wybierzmy na to stanowisko prawdziwego męża stanu, jak zrobili to Amerykanie. Odprawmy wreszcie z kwitkiem na zawsze koalicję 13 grudnia, dowodzoną przez żałosnego łgarza. Niech wraca do swoich niemieckich chlebodawców. A my wróćmy do polskiej normalności.
106 lat temu nasi przodkowie wywalczyli dla Polski upragnioną niepodległość po 123 latach niewoli. Nasze zadanie jest skromniejsze, ale obecnie najważniejsze. Jest nim przywrócenie normalności, suwerenności i bezpieczeństwa Polski.
Skojarzenia 45/2024(697)
Mojemu zaprzyjaźnionemu poecie koń kojarzy się z koniakiem, a słoń ze słoniakiem.
Politycy mają zgoła inne skojarzenia. Szefowi polskiego rządu polskość kojarzy się z nienormalnością, a prawo z kadukiem. Jego „ministrzytcy” szkoła kojarzy się z seksem i niczym innym. To samo skojarzenie zdają się podzielać kierownicy pozostałych resortów. Jedyne, co mają do powiedzenia na dowolny temat, to osiem gwiazdek, których sami są warci.
Niemcom Polacy kojarzą się ze szparagami. Innych narodów nie warto wymieniać, bo wkrótce pewnie zabroni się nazywać je narodami.
Na szczęście Tramp kojarzy się z triumfem. Nie wszystko zatem stracone. Poetom zostawmy koniak dla konia i słoninę dla słonia, a sami wróćmy do normalności.
Godzina ekstra 44/2024(696)
Każdego roku o tej porze obwieszczano nam radosną nowinę, że z którejś tam soboty na niedzielę będziemy mogli pospać o godzinę dłużej, bo właśnie zmieniamy czas z letniego na zimowy.
Później zaniechano tego triumfalizmu, aż wreszcie w zeszłym roku obiecano nam, że ta bzdurna zmiana będzie po raz ostatni. Niestety, koalicja 13 grudnia nie powstała po to, żeby dotrzymywać jakichkolwiek obietnic, a zwłaszcza sensownych i nie własnych, na dodatek.
Zmianę czasu wprowadzono, jak mniemam celowo, żebyśmy przywykli spać za dnia, a pracowali nocą. Po co? Chodzi o maksymalne zużycie prądu, który drożeje, a zapobiegliwi mogliby go oszczędzać ze szkodą dla dystrybutorów. Nie wolno do tego dopuścić, bo Niemcy mogliby się na nas obrazić.
Przypuszczam, że już istnieje plan odpowiedniego zadbania o nasze kieszenie, żeby się nam w głowach nie poprzewracało od zbytku. Plan polegałby na „zapomnieniu” włączenia czasu letniego na wiosnę, ale pamiętaniu o „podarowaniu” nam kolejnej godziny snu na jesieni każdego następnego roku, aż do całkowitej „nowoczesnej” zmiany obyczaju.
Śpiąc w dzień, a pracując nocą staniemy się bezwolni. W razie ewentualnego buntu, Tusk obieca stworzyć komisję dla zbadania problemu. Możemy spać spokojnie, zwłaszcza za dnia.
Areszt wydobywczy 43/2024(695)
Bandycie, który trzyma was w piwnicy, nawet jeżeli nazywa ją „aresztem wydobywczym”, nie warto opowiadać prawdy, co o nim sądzicie. Lepiej zgodzić się pozornie na jego warunki, a po uwolnieniu szukać sprawiedliwości na różne sposoby. Na tym polega taktyka, której nie należy mylić z pryncypiami.
Krytycy Zjednoczonej Prawicy zdają się niekiedy mylić te dwa pojęcia, zarzucając byłemu rządowi to i owo, słusznie, lub częściej niesłusznie. Gdyby premier Morawiecki sprzeciwił się otwarcie krętactwom władczyni Unii Europejskiej, dałby tym pretekst do nakładania na Polskę wszelkich możliwych i niemożliwych kar, jakoś tam umotywowanych. Wówczas, nawet zwolennicy jego partii nabraliby wątpliwości co do takiego bezpardonowego, ryzykownego sprzeciwu.
Polski premier dał Brukselce szansę wyjścia z twarzą, ale z niej nie skorzystała. Wybrała absurdalne preteksty, bo nie szukała przecież i nadal nie szuka aprobaty ludzi rozumnych. Przeciwnie, robiła oko do neo -folksdojczów, obiecując fundusze i nie tłumacząc, że będą przeznaczone wyłącznie na zakup niemieckiego badziewia.
Dociekliwość nie jest mocną stroną tych spod znaku „13 grudnia”. Im wystarczą dyrektywy i tolerancja nieudolności. Przyklaskują bandyckiemu „prawu” polegającemu na zamykaniu ludzi w „aresztach wydobywczych” na tak długo, aż przyznają się do zarzucanych im przez oskarżycieli czynów dowolnie zmyślonych, czy absurdalnych .
Do czasu.
Zamienił stryjek… 42/2024(694)
Czy warto zamienić trzydziestoletnią lodówkę na trzyletnią? Nigdy! Wręcz odwrotnie. Jeśli ta trzydziestoletnia nadal dzieła, to warta jest trzech nowych, które zaraz po upływie dwuletniej gwarancji nadają się wyłącznie do wyrzucenia.
Rządy w Polsce mają się podobnie. „Postępowy elektorat” dopuścił się tego, przed czym przestrzegali już dawno konserwatyści. Zamienił stryjek siekierkę na kijek i teraz może nim sobie co najwyżej powywijać, bo takie narzędzie wystarczy nieudacznikom psującym, co popadnie.
Państwo polskie w rozsypce spełnia rusko-pruskie oczekiwania. Pomawianie konserwatystów o „putynizm” jest kolejną bzdurą, ale Tusk do bzdur nas przyzwyczaił i nie robią już one większego wrażenia. Warto przypomnieć tu prawdziwy putynizm, kiedy to Tusk z Putinem porozumiewawczo, z ironicznym uśmieszkiem, zrobili sobie podwójnego „żółwika”, po zamachu smoleńskim.
Obawiam się czegoś gorszego: próby wywołania wojny domowej i to nie takiej „na słowa”.Przygotowania do ataku na MARSZ NIEPODLEGŁOŚCI ruszyły pełną parą. Scenariusz o „polskich faszystach – potomkach w prostej linii Mussoliniego” jest gotowy, a prowokatorzy ćwiczą walki uliczne, na co Trzaskowski grosza nie poskąpił.
Naszą bronią w tym pojedynku politycznym z folksdojczem mogą być aparaty fotograficzne. Jeżeli przybędziemy masowo uzbrojeni w niepozorne komórki i udokumentujemy każdą prowokację, to słońce Peru nie odważy się zaprosić wschodnich i zachodnich „przyjaciół”, żeby zrobili porządek z tymi „nieeuropejskimi” Polakami.
https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=634&user_id=0&wysijap=subscriptions