Analogia 31/2014 (162)

Zastanawiam się czy powinnam zwrócić się ponownie do Pani Minister Kultury, tym razem z uprzejmą prośbą o odwołania ze stanowiska dyrektora departamentu? Swoją prośbę mogłabym umotywować w sposób następujący.

     Prezydent Warszawy odwołała ze stanowiska dyrektora szpitala profesora Chazana nie tyle za odmowę aborcji (do czego jako lekarz miał prawo), co z powodu znacznie cięższej przewiny jaką był brak informacji kto takiego zabiegu mógłby dokonać. Zrozumiałe jest bowiem dla wszystkich, że lekarz, który dokonał nieudanego zabiegu invitro, udanego zabiegu aborcji by się nie podjął, a pacjentka nie ma obowiązku szukania odpowiedniej dla niej informacji na własną rękę.

     Zatem, przez analogię, proszę o ukaranie urzędnika państwowego, który dopuścił się podobnego przewinienia. Nie tylko odmówił mi dotacji na wystawienie mojej sztuki, ale nie wskazał ponadto drogi jak mam się o taką dotację starać. Odsyłanie mnie na stronę Ministerstwa Kultury, to raczej żart. Równie dobrze lekarz może wysyłać pacjenta po poradę na stronę Ministerstwa Zdrowia.  

     Szpitali mamy w Polsce wiele, a Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego fundujące spektakle „bez cenzury prewencyjnej” tylko jedno. Jeśli więc troska o pacjentkę posunięta jest aż do dymisji lekarza nie udzielającego informacji, to troska o artystkę powinna być adekwatna.

             

 

Wasz prezydent, nasz premier

 

Teatrzyk Zielony Śledź

ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.

Wasz prezydent, nasz premier

 

Występują: Wańka i Fritz.

 

Fritz – O co chodzi z tym Boeingiem 777? Wypadek przy pracy?

Wańka – Pogięło cię? W tak ważnej sprawie nie ma pomyłek.

Fritz – No, to po co wam ten kłopot?

Wańka – O żadnym kłopocie nie ma mowy. Wszystko jest pod kontrolą. Taka mała prowokacja.

Fritz – Prosicie się o sankcje ekonomiczne?

Wańka – Wyluzuj. Tu nikt nikomu krzywdy nie zrobi.

Fritz – Ale nasza kanclerz ma przez was kłopoty.

Wańka – Nie ona jedna. Poradzą sobie. Zapewniam cię, że żaden biznesmen z żadnej strony uszczerbku nie zazna.

Fritz – Anglicy wznowili dochodzenie w sprawie otrucia Litwinienki.

Wańka – Należało mu się. Nie ujawnia się takich tajemnic.

Fritz –  Jak rozkaz wysadzania budynków w Moskwie z własnymi obywatelami?

Wańka – Mleko dawno się rozlało, ale dzięki temu kontrolujemy Czeczenię.

Fritz – To niebezpieczna gra, może doprowadzić do III wojny światowej.

Wańka – Dlatego Zachód powinien namówić Ukraińców, żeby przestali do nas strzelać.

Fritz – I co wtedy będzie? 

Wańka – A co ma być? Kawałek po kawałku dojdziemy do Wisły. A tak przy okazji, rozpatrywaliśmy też wariant zestrzelenia samolotu z Warszawy.

Fritz – A kto by się jego katastrofą przejął?

Wańka – Dokładnie.

Fritz – I niepotrzebne skojarzenia ze Smoleńskiem?

Wańka – To też, a ponadto żaden samolot z Warszawy tą trasą nie lata. Amsterdam był optymalny ze względu na nacisk opinii publicznej, taki w sam raz, nie za słaby i nie za silny.

Fritz – A co kiedy wejdziecie tu już oficjalnie?

Wańka – Wówczas będzie trzeba zmienić namiestnika.

Fritz – Ten, który jest nie wystarcza?

Wańka – Przydałby się ktoś bardziej wyrazisty. Kogo byś proponował?

Fritz Wasz prezydent, nasz premier.

Wańka – Czyli?

Fritz – Korwin i Palikot.

Wańka – Dobre.

 

KURTYNA

Wyposażanie małpy w brzytwę 30/2014 (161)

     Putin robił wrażenie zaskoczonego faktem zestrzelenia pasażerskiego samolotu Malezyjskich Linii Lotniczych. Czyżby wyposażając tak zwanych „separatystów” w rakiety bojowe najnowszej generacji nie wiedział do czego one służą? Otóż służą one do zestrzelenia samolotu z pułapu nieosiągalnego przez rakiety jakimi mogą dysponować jacyś tam bojówkarze. Zachód nie chciał nazwać po imieniu wojny ukraińsko-rosyjskiej i to jest cena jaką zapłacił. Nad terytorium Afganistanu latają sobie samoloty pasażerskie, bo na tej wysokości są bezpieczne, żadni Talibowie ich nie dosięgną swoimi rakietami.

          Tym razem trudno wciskać kit typu: czterokrotne podchodzenie do lądowania, pijany generał czy pancerna brzoza. Co najwyżej jacyś „naoczni świadkowie”, którzy widzieli „jakieś samoloty”, albo przynajmniej tak im się wydawało. Pomińmy i wstydu oszczędźmy osobom sugerującym, że był to nieudany zamach na samego najjaśniej panującego Putina. Reszta to już rutyna KGB & Company, czyli uniemożliwianie ekspertom dotarcia do dowodów rzeczowych.

     Jeśli zatem jest jeszcze jakiś polski polityk, któremu jest po drodze z Putinem, to najwyraźniej nie pojmuje polskiej racji stanu i nie powinien być politykiem, albo jest po prostu zdrajcą, o czym warto pamiętać przy wszystkich kolejnych wyborach.   

                 

Ratujmy róże 29/2014 (160)

     Ratujmy róże, póki jeszcze nie płoną lasy, póki mamy jeszcze pokój, mimo rosyjskich i izraelskich prowokacji wciągnięcia całego świata w wojnę. Zajmijmy się własnym podwórkiem, przed (przyszłą – oby nie) wojną. O obronności naszego kraju nie ma co wspominać, bo ona nie istnieje. Zgodnie z twierdzeniem Bartłomieja Sienkiewicza, tyczy się to całego Państwa Polskiego. Sprawdźmy jednak to twierdzenie na przykładzie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Sądząc po okazałym gmachu i fakcie odpowiadania na listy – istnieje ono, a nawet ma poczucie humoru, albo lubi się przekomarzać (jak wynika z korespondencji). Czym jeszcze się zajmuje prześledźmy na przykładzie teatrów.

     Znany reżyser (bardziej filmowy niż teatralny) nie musi słono płacić za reklamę swoich dzieł, wystarczy że odwoła się do „zaprzyjaźnionych mediów”, a jego niemniej znana aktorka i jej córka posiadają po jednym teatrze w Warszawie i egzystują nawet bez odwoływania się do mediów. Jak wyglądają finanse tych teatrów? Pewnie dobrze, chociaż wątpię, żeby czysta sprzedaż biletów zapewniła płynność finansową. Ale jako instytucje prywatne, nie muszą się publice tłumaczyć skąd mają kasę. Na stronie www.mkidn.gov.pl o dofinansowaniu tych placówek też nic nie wiadomo.

     W PRL-u z rozrywkami się nie przelewało, a mimo to posiłkowano się wojskiem dla zapełniania widowni. Teraz wojsko jest na wagę złota, więc o takim rozwiązaniu nie ma co marzyć. Czyżby zatem nieznośnie lekki repertuar, traktujący wyłącznie o „wdziękach Maryni”, był w stanie zapewnić finansowanie teatru? Gdyby ktoś z Państwa coś wiedział na ten temat, proszę o informację.

 

Załącznik

 

Małgorzata Todd

Warszawa 17.07.2014 r.

 

Pan dr Zenon Butkiewicz

Dyrektor Departamentu

Narodowych Instytucji Kultury

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego

 

Dot. DIK/1149/14WŚ

 

Szanowny Panie!

Odnoszę wrażenie, że się nie rozumiemy. Zostałam ponownie odesłana na stronę www.mkidn.gov.pl, na której mogę się jedynie dowiedzieć, że pieniądze na ten rok zostały rozdysponowane, co wydaje się oczywiste. Mogę się również domyślać, że przez analogię nabór wniosków na rok przyszły rozpocznie się w październiku. Prócz tego mnóstwo „aktualności z myszką” do niczego nieprzydatnych.

Mnie interesuje odpowiedź na proste pytanie: Czy jako podmiot gospodarczy „robiący w kulturze” (przepraszam za kolokwializm) mam szanse otrzymać dotację na stworzenie małej grupy teatralnej dofinansowanej przez Ministerstwo?

 

Z poważaniem,

Małgorzata Todd

 

Gdzie leży Smoleńsk?

 

Teatrzyk Zielony Śledź

ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.

Gdzie leży Smoleńsk?

 

Występują: Moher i Leming. 

 

Leming – Jakie to szczęście, że Putin nie zginął w tej katastrofie lotniczej na Ukrainie.

Moher – Miał lecieć tymi Malezyjskimi Liniami Lotniczymi?

Leming – To nic nie wiesz? Ukraińcy chcieli zestrzelić samolot Putina, ale się pomylili.

Moher – A nie „separatyści” go zestrzelili?

Leming – No przecież nie strzelali by do własnego wodza.         

Moher – Trudno się z tym nie zgodzić. Ale może się pomylili, może myśleli, że strzelają do samolotu ukraińskiego?

Leming – Pomylili? Ty wiesz jakie oni maja precyzyjne urządzenia naprowadzające!?

Moher – Czyli wiedzieli do kogo strzelają?

Leming – Oczywiście, że wiedzieliby do kogo strzelają, gdyby to byli separatyści. Wszystko będzie jasne po odczytaniu czarnych skrzynek.

Moher – Które już znajdują się w Moskwie.

Leming – A gdzie mają być?

Moher – Żeby „udowodnić”, że to nie „separatyści” strzelali?

Leming – Pewnie! Oj, nie łap mnie za słówka. Nie ma co tego roztrząsać. Putin powiedział wyraźnie: za katastrofę odpowiada państwo, na którego terytorium miała ona miejsce.

Moher – Przypomnij mi gdzie leży Smoleńsk.

Leming – Jak to gdzie? W Rosji.

Moher – Ale za katastrofę Tupolewa 154 Rosja odpowiedzialności nie ponosi?

 

KURTYNA