Sekty polityczne 37/2014 (168)

Zbliżają się wybory samorządowe i każdy z nas będzie mógł wykazać się postawą obywatelską. Wybierzmy ludzi godnych zaufania rozumnych i odważnych. Ba, ale jak to zrobić? Bardzo często dotychczasowi włodarze nie spełniają żadnego z powyższych wymagań. Dobrze przynajmniej, że tyle o nich wiemy. A co wiemy o ewentualnych nowych kandydatach? Najczęściej tyle, ile uda się im samym o sobie powiedzieć. I tu zaczyna się problem. Informacja może być prawdziwa, albo i nie.

     Spójrzmy jak działają sekty dla pozyskania zwolenników. Najłatwiej jest osaczyć ofiarę samotną, pozbawioną oparcia najbliższych i niezadowoloną z życia jakie przyszło jej wieść. Przedstawiciel sekty okazuje jej zrozumienie, sympatię, wsparcie. A jak się to wszystko kończy nie trzeba nikogo przekonywać.

     Platforma Obywatelska zrobiła wszystko, żeby żyło się jej lepiej kosztem pozostałych obywateli. Niezadowolenie jest powszechne, co bardzo ułatwia żer sektom politycznym. Wystarczy trochę popsioczyć i ogłosić się zbawcą narodu, żeby zjednać sobie zwolenników. Partie polityczne, co by złego o nich nie powiedzieć, to jednak weryfikują swoich kandydatów – pozytywnie lub negatywnie. Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że kandydat PO, jeśli nawet sam nie kradnie, to na złodziei musi przymykać oko, bo inaczej nie ma czego w tej partii szukać.

Prokreacja edukacji

 

Teatrzyk Zielony Śledź

ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.

 Prokreacja edukacji

 

Występują: Wańka, Fritz i Lobbysta.

 

Fritz – Mamy gościa.

Lobbysta – Nie przeszkadzam?

Wańka – Trochę. Radzimy właśnie w poważnej sprawie.

Lobbysta – Ale ja właśnie w bardzo ważnej sprawie. Po wyjeździe Oskara nie ma w tym kraju z kim rozmawiać.

Fritz – Bez przesady. On też ważnych decyzji sam nie podejmował.

Lobbysta – Wiem. Tyle że dzieje się niesprawiedliwość, której trzeba natychmiast zaradzić.

Wańka – A konkretnie?

Lobbysta – Brak równości w dostępie do edukacji.

Fritz – I to ma być ważna sprawa?

Lobbysta – Oczywiście! Przemysł pornograficzny wychowuje sobie klientów już od przedszkola, spirytusowy właściwie reklamy nie potrzebuje. A co z edukacją anty-narkotyczną?

Wańka – Przecież narkotyki są w zasadzie zakazane.

Lobbysta – Właśnie! Dlatego trzeba dzieci uczyć jak się z nimi obchodzić. Można by wprowadzić lekcje poglądowe na temat.

Fritz – Z tego co wiem, programy szkolne są już bardzo przeładowane.

Wańka – Zawsze można zrezygnować z takich przedmiotów jak historia, tam gdzie jeszcze ona jest, albo nielubiana matematyka czy fizyka.

Lobbysta – Moja innowacyjna propozycja sięga dalej. Uważam, że należy jeden dzień w tygodniu poświęcić wyłącznie edukacji seksualnej i używkom.

Wańka – Nie należy też zapominać o wychowaniu w trzeźwości. Dzieci powinny uczyć się odróżniać piwo i wino od wódki.

Lobbysta – Można by taki dzień nazwać dniem prokreacji edukacji.

Wańka – A ja wiem nawet jaki dzień to powinien być.

Lobbysta – Środa, oczywiście.

Fritz – Oczywiście. Niech się pan zgłosi z tym projektem do Ministry Edukacji i powie, że my popieramy.

Lobbysta – Bardzo dziękuję. A może w zamian mógłbym pomóc przy tym ważnym projekcie?

Wańka – Jeśli ma pan wykształcenie prawnicze. Właśnie głowimy się nad kodeksem karnym. Pilnie potrzebny jest paragraf, z którego można by karać za złodziejstwo…

Lobbysta – Co!?

Fritz – Kolega wyraził się nieprecyzyjnie. Chodzi oczywiście o karanie donosicieli na złodziei. Tak, żeby wszystko było zgodne z prawem.

Lobbysta – Pewnie! Co jak co, ale donosicielstwo powinno być surowo karane.

 

KURTYNA

Pisać czy nie pisać? 36/2014 (167)

     Rozpoczęłam pisanie powieść sensacyjną, z licznymi zwrotami akcji i wyrazistymi postaciami, gdy nagle uświadomiłam sobie, że to nie ma sensu. Kto i po co miałby to wydawać? Tego typu literatura zarezerwowana jest u nas dla zagranicznych autorów, za którymi idą kolosalne pieniądze na reklamę. Polskiemu autorowi opłaca się jedynie pisanie biografii celebrytów. A jeszcze bardziej opłaca się nie pisanie o nich, na co wskazują taśmy z nagraną propozycją mecenasa Giertycha.

     Sama biografii nie pisuję (nawet auto-), ale odważna osoba mogłaby się podjąć takiego zadania. Wszak nie tak wiele wiemy o „pierwszej damie”. Nie należy jednak zapominać co przytrafiło się autorowi „Komora”.

     Ja spróbuję uczciwie zarobić swoim pisaniem na chleb, a konkretnie na wydanie, albo i wystawienie Teatrzyku Zielony Śledź.

Stowarzyszenie Najprawdziwszych Polaków

 

Teatrzyk Zielony Śledź

ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.

 Stowarzyszenie Najprawdziwszych Polaków

 

Występują: Wańka i Fritz.

 

Fritz – Zaczyna robić się nudno.

Wańka – A to dlaczego? Dobrze chyba, że wszystko idzie zgodnie z planem?

Fritz – Zależy z czyim.

Wańka – No, chyba mamy wspólne? Donek jest idealny na to stanowisko, nawet Cameron go poparł, chociaż pewnie z innych względów.

Fritz – To nic nie wiesz?

Wańka – O czym?

Fritz – Cameron zrobił dil z Donkiem, że za poparcie jego kandydatury przytnie Polakom socjal.

Wańka – Nie wiedziałem.

Fritz – A poza tym, Cameron dobrze wie, jak my wszyscy, że Unia się wali. Na placu boju zostaniemy tylko my i wy.

Wańka – Wielka Ruś i IV Rzesza? A tak przy okazji, o co chodziło z tym przystąpieniem Polski do Niemiec?

Fritz – Masz na myśli zmianę z „dolce vita na dojcze wita” czy pakt z 19 sierpnia 1939?

Wańka – Nie. Chodzi mi o wypowiedź Wałęsy. Sam przecież tego nie wymyślił.

Fritz – Pewnie. Nawet te rzekome wygrane w totolotka, które miały uwiarygodniać wynagrodzenia za donosicielstwo trzeba mu było pewnie podsunąć?

Wańka – Danusia uwierzyła.

Fritz – A inni teraz sobie kpią. Ale wróćmy do spraw aktualnych. Wspomniałeś wcześniej o jakimś SNP. Co to za twór?

Wańka – To taka umowna nazwa Stowarzyszenia Najprawdziwszych Polaków im. Katarzyny Wielkiej.

Fritz – My niektóre stowarzyszenia finansujemy, ale o tym nie słyszałem.

Wańka – Wy niektóre finansujecie, a my w każdym mamy swoich ludzi. Trzeba trzymać rękę na pulsie.

Fritz – Żeby się nie pozabijali?

Wańka – Przeciwnie, żeby żarli się między sobą, kto jest Polakiem najprawdziwszym z najprawdziwszych.

Fritz – A co konkretnie my z tego mamy?   

Wańka – Jak to? Strach przecież pomyśleć co by się stało gdyby nagle, masowo zaczęli wyłaniać spośród siebie przywódców mądrych, uczciwych i odważnych.

Fritz – Nie wolno do tego dopuścić!

Wańka – Pod żadnym pozorem!

 

KURTYNA               

Wojna i pokój 35/2014 (166)

Rozrzewnienie budzi nawoływanie do walki o pokój, zwłaszcza przy założeniu, że orężem tej walki ma być uległość wobec Putina! Czym skończyła się uległość wobec Hitlera nikomu przypominać nie trzeba. A zaczęło się podobnie – aneksją kraju z rozwiniętym przemysłem zbrojeniowym. Wtedy nikt się za Czechosłowacją nie ujął, teraz podobny los spotyka Ukrainę. Takie zachowanie zawsze rozzuchwala. najeźdźcę.

     Kanclerz Niemiec już zapewnia agresora, że nic mu ze strony NATO nie grozi. A my, po zredukowania naszej armii do kompanii honorowej, jesteśmy całkiem bezbronni.

     Ja kanclerz Merkel rozumiem. W  Rosji funkcjonuje 6200 niemieckich firm. Roczny eksport to 36 miliardów euro. W bankach UE Rosjanie mają łącznie 194 miliardów długów! Tyle że w razie wojny, to wszystko i tak pójdzie na straty.

     Lemingi nie mają oczywiście o tym wszystkim pojęcia. Wierzą, że dzielny Putin rozprawi się z tymi okropnymi Amerykanami i zapanuje na świecie powszechna szczęśliwość. 

     Sojusze bywają oczywiście zawodne, ale w globalnej zawierusze nie da się ich uniknąć. Każdy może zawieść, chociaż co do niektórych można mieć stuprocentową pewność, że zawiodą, dlatego trzymałabym się z daleka od Dżihadu, Talibów i Hamasu,  niezależnie od tego co jest prawdą, a co kłamstwem na ich temat.