Logika specjalnej troski

 

Teatrzyk Zielony Śledź

ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.

Logika specjalnej troski

 

Występują: Leming i Moher.

 

Moher – Znasz się na lotnictwie?

Leming – Nie, a ty?

Moher – Też nie. A na katastrofach lotniczych?

Leming – Nie mam o nich pojęcia. Przecież to bardzo rozległa wiedza.

Moher – Czyli musimy opierać się na autorytetach?

Leming – Oczywiste. No przecież po to zostały powołane komisje, czyż nie?

Moher – Zapewne. Tyle że dowodzą całkiem odmiennych przyczyn wypadku i powołują się na odmienne racje odmiennych autorytetów naukowych.

Leming – Właśnie! Są dwie drużyny.

Moher – Tyle że nie sportowe, a my nie jesteśmy kibicami.

Leming – Co przez to rozumiesz?

Moher – Za wersją „pancernej brzozy i pijanym polskim generałem” stoi sam Putin. Chyba co do tego nikt nie ma wątpliwości. Czyżby krwawy enkawudzista był dla ciebie wiarygodny?

Leming – No nie, ale…

Moher – Wątpliwości co do takiej wersji wydarzeń zgłaszają eksperci powołani przez komisję sejmową. Na jej czele stoi człowiek oddany Polsce, nieugięcie walczący o prawdę.

Leming – No, niby tak… Ale…

Moher – Ale co?

Leming – To przecież pisior!

Moher – Rzeczywiście. Oto błyskotliwy przykład logiki specjalnej troski.

 

KURTYNA

 

Ale jaja! 18/2014 (149)

     Jedna ze stacji telewizyjnych podczas świąt wyemitowała program o jajkach. Temat na czasie i w dodatku potwierdzający moje zapatrywania na kwestię wartości tego produktu spożywczego i cen jakie trzeba zapłacić. W reportażu udowodniono, że jaja „0”, czyli te z chowu ekologicznego, za które najwięcej płacimy, nie są ani o jotę lepsze od „3”, czyli tych najtańszych z chowu klatkowego. Tak właśnie sądziłam i powinnam być zadowolona, że moje przekonania zostały potwierdzone naukowo przez profesora z SGGW.

     Ale tu raptem zaczęły się schody, bo uświadomiłam sobie, że stacja telewizyjna, która ten program wyemitowała należy do najbardziej kłamliwych jakie znam. Po co miałaby mówić coś, co służyłoby czystej prawdzie? Już prędzej mogę sobie wyobrazić, że reportaż był sponsorowany przez jakiegoś giganta drobiarskiego, któremu zalazł za skórę drobny wiejski producent.

     Oto do czego prowadzi brak zaufania! Nieważne, że ktoś potwierdza moje przekonania, ważne kto nim jest! I jest to zasada, która nie tylko jaj dotyczy.

     

Durnie głupcom o… 17/2014 (148)

     Zazwyczaj nie polemizuję z moimi adwersarzami, ale tym razem zrobię wyjątek. W poprzedniej korespondencji zastanawiałam się jak kultura, lub jej brak, pomaga dojść do władzy terrorystom. Już samo porównanie Hitlera, Lenina i Putina oburzyło pewną panią. Napisała mi ona, że Hitler i Lenin byli Żydami, a Putin jest Słowianinem, a więc, jak się zapewne mam domyślać, jest predestynowany do dominacji nad ludzkością. Mam wątpliwości, a Państwo?

     Inny pan, oburzony moimi rozważaniami stwierdził, że mogę, co prawda, mieć własne poglądy, ale nie mam prawa wygłaszać ich publicznie. W tym wypadku, jak rozumiem, na tym właśnie ma polegać „prawdziwa demokracja”.

     Ktoś inny jeszcze doradzał mi żebym zajęła się Syrią i dalekim wschodem, zamiast Rosją. Gdybym była chińską księżniczką, to może bym z tej rady skorzystała, ale jestem tylko skromną polską pisarką, której zależy na dobru i bezpieczeństwie Polski, nie na zbawianiu świata. Tyle na temat poprzedniego tekstu.

     Tak srodze skrytykowana, spróbowałam pocieszyć się telewizją. Znalezienie jednak czegoś, co nadawałoby się do oglądania jest coraz trudniejsze. Poprawność polityczna zrobiła już swoje. Prawda została wypleniona, a kłamstwa są najczęściej nielogiczne i po prostu nudne, ale czy tylko nudne? Czy filmowe kłamliwe opowieści snute głupcom przez durniów o idiotach są tylko nudne? Obawiam się, że mogą być wręcz niebezpieczne i to nie tylko dla  adresatów tych przekazów, ale dla nas wszystkich. Zaczęło się od „uwolnienia” poezji, w której kolejno przestawały obowiązywać kanony rymu, rytmu, w końcu sensu. Obecnie, coraz częściej zdarza się, że wiersze czytają już tylko poeci i to każdy wyłącznie własne. Filmowe opowieści zaczynają najwyraźniej przyjmować podobny kurs. Próżno doszukiwać się w nich jakiegokolwiek sensu, który zastąpiono brutalnością na zmianę z niekończącymi się pocałunkami. Jeśli nawet wydaje się przez moment, że ktoś ma coś niegłupiego do powiedzenia, to trudno powiedzieć, czy taka wypowiedź była w ogóle przez twórców zamierzona, czy jest to tylko złudzenie odbiorcy łaknącego czegoś mądrzejszego.

 

 

     

List do cara 16/2014 (147)

     Czy zauważyliście, że dzisiaj tj. 19 kwietnia imieniny obchodzą zarówno Adolf jak i Włodzimierz? Fajny zbieg okoliczności, prawda? Hitlerowi udało się skutecznie zohydzić własne imię, które wyszło całkiem z użycia. Włodzimierz ostał się i ani Lenin, ani Putin mu nie zaszkodzą. Ale to tylko imiona. Podobieństw między Putinem a Hitlerem jest dużo. W dziedzinie kultury i obyczajowości dobrym ilustratorem może być stary film zatytułowany „Kabaret”. Zarówno wtedy, tj. przed dojściem Hitlera do władzy, jak i dziś, ludzie zniesmaczeni ostentacyjną rozwiązłością i dominującą szpetotą pragną piękna, czystości, prawdy. I tu wkracza manipulacja, bo wódz mieni się orędownikiem tych wartości! Poparcie dlań rośnie lawinowo.

     Co gorliwsi „Polacy” już ślą listy do Putina jako zbawcy świata i okolic. Miałam nieprzyjemność przejrzeć jeden taki. Podpisały go jedynie 3 osoby, co oczywiście nie najlepiej świadczy o ich rozumie, bo jeśli nie są na liście płac GRU, czy jakiegoś tam obecnego KGB, to żadnej korzyści z tego raczej spodziewać się nie mogą.

Sondażowe słupy 15/2014 (146)

Pisanie listów do takich person jak obecny prezydent czy premier, to mówiąc oględnie strata czasu i papieru. Rozczulają mnie wyliczanki typu: na co brakuje pieniędzy, a gdzie się je marnuje. Nawet nie warto zakładać, że oni o tym nie wiedzą. Ich to po prostu nie interesuje! Nie od tego są.

      Równie dobrze można pisywać do aktora, grającego choćby nawet główną rolę w serialu, z postulatem zmiany scenariusza. Takie słupy (sondażowe czy podstawione) nie są po to, żeby czymkolwiek faktycznie zarządzać. Faktyczne zarządzanie ma miejsce tylko w państwach poważnych, a nasze należy niestety do tych państw pozostałych. Słupy mają jeden jedyny cel do osiągnięcia: tak przypodobać się przygłupim wyborcom, by załapać się na następną kadencję, znowu bezkarnie obiecując wszystko wszystkim i mając pewność, że nikt ich z tych obietnic nie rozliczy.

      Słup, czy jak kto woli marionetka działa zgodnie z przewidywaniami i wolą pociągającego za sznurki. Niekiedy te sznurki, jak to sznurki plączą się, zwłaszcza gdy pociąga za nie więcej niż jeden animator. Wtedy obserwujemy nagłe zmiany stanowisk, ale oczywiście bez dalszych konsekwencji, bo tych być nie może. Takie wskakiwanie w cudze buty, nieszczere udawanie patriotyzmu, mogłoby nawet być zabawne gdybyśmy mieli więcej poczucia humoru.

      Ale póki co, miejmy chociaż poczucie honoru nieznane słupom. Nie traktujmy ich na serio. Przy okazji najbliższych wyborów pozbądźmy się wreszcie ludzi nas kompromitujących.