Oskar

Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Oskar

Występują: Fritz i Wańka.

Wańka – Moje gratulacje.
Fritz – Z jakiego powodu?
Wańka – Oskara oczywiście i nie mam tu na myśli waszego człowieka w Brukseli, a film.
Fritz – Rozumiem. I niech no teraz jeszcze ktoś będzie powątpiewał, że to Polacy odpowiadają za holokaust!
Wańka – Dobra robota. Nie ma to jak wykańczanie wroga jego własnymi rękami!
Fritz – Co tam słychać u separatystów?
Wańka – Dziękuję, wszyscy zdrowi. A co powiesz o podpaleniu Mostu Łazienkowskiego?
Fritz – Domyślam się, że to manewry na tyłach wroga, ale nie bardzo wiem czemu mają służyć.
Wańka – Wykazaniu Polaczkom bezsilności. Nie mają najmniejszych szans. Jesteśmy wszędzie. Podpalenie jednego mostu pozbawia łączności ich pożal się Boże armii z dowództwem.
Fritz – To może dać im do myślenia?
Wańka – W tym rzecz, żeby ujawnili się jeszcze ci, którzy potrafią myśleć.
Fritz – A to w jakim celu?
Wańka – Werbunku, albo idzie facet w odstawkę.
Fritz – Warto było im uświadamiać taki słaby punkt jak brak alternatywy w łączności wojskowej? Teraz będą most monitorowali.
Wańka – Właśnie, niech sobie go strzegą nawet jak tęczy. Kiedy przyjdzie czas na polskich separatystów, to z komsomolskim pozdrowieniem podpalimy im tę nową świętość.

KURTYNA

Już za 5 lat 8/2015 (191)

Kiedy zaglądamy do restauracji, w której nigdy wcześniej nie byliśmy, a jesteśmy głodni, to co decyduje, że zamówimy w niej obiad – dużo czy mało wolnych miejsc? Jeżeli jesteśmy jedynymi gośćmi, to będziemy pewnie szybko obsłużeni, tylko czy to jest najważniejsze? Lepiej chyba wziąć pod uwagę, że klienci omijają ten lokal. I przeciwnie kolejka u prywatnego dentysty może świadczyć albo o jego nienajlepszej organizacji pracy, albo o popularności, czyli najpewniej o fachowej usłudze za rozsądne pieniądze.
Zdawać by się mogło, że w dobie Internetu każdego można wcześniej sprawdzić zanim wejdzie się w jakiś biznesowy układ. Tak by zapewne było, gdyby nie obowiązująca od pewnego czasu „poprawność polityczna” zrównująca prawdę z kłamstwem. Ufać można jedynie osobom sprawdzonym. Mam nadzieję, że Państwo mnie za taką uważają. Znamy się bowiem od przeszło 3 lat, ściślej od 191 tygodni. Mam dla czytelników dwie propozycje:
Znam specjalistę od prowadzenia trudnych projektów wymagających koordynacji rozmaitych aspektów organizacyjnych, technicznych i prawnych. Prowadzi on również szkolenia dla biznesu i administracji, a także zajmuje się produkcją multimediów. Zainteresowanych proszę o kontakt.
Sama mam ofertę specjalną. Dnia 22. lutego 2020 roku, czyli dokładnie za 5 lat przyjdzie na świat Amelia. Więcej na jej temat można się dowiedzieć z powieści zatytułowanej Rok 2038. Książka będzie w obecnej cenie tylko do 1. marca. Później wraz z ubywaniem egzemplarzy cena zacznie rosnąć.
Również za 5 lat będziemy obchodzili setną rocznicę zwycięstwa nad bolszewikami. Czy uda się do tego czasu zbudować łuk triumfalny na cześć bohaterów – zależy od nas. PRL-bis na pewno nam w tym nie pomoże. Dlatego przypominam: Kartagina została zburzona, PKiN im. Stalina jeszcze nie, ale 10. maja koniecznie musimy odwołać gajowego!

Nowa MMM

Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Nowa MMM

Występują: Redaktor, Nadredaktor i Brunetka.

Brunetka – A słyszeliście najnowszą plotkę, że podobno Anna…
Redaktor – Nie zebraliśmy się tu, żeby wysłuchiwać plotek.
Nadredaktor – No, nie wiem. Jak nie znajdziemy jakiejś nowej przykrywki, to wylezie, że prezydent zezwolił na GMO, albo jakaś nowa afera, a przed wyborami potrzebny jest nam spokój.
Redaktor – Jakaś nowa MMM?
Brunetka – Co to jest MMM?
Redaktor – Mamusia małej Madzi.
Brunetka – Aha, czyli taki nius odwracający uwagę?
Nadredaktor – W pewnym sensie. Najlepiej coś o seksie, albo…
Brunetka – Żadne albo. Nie daliście mi skończyć, a to właśnie mogłoby nie tylko odwrócić uwagę, ale jeszcze skierować ją na właściwe tory.
Redaktor – O! A co to takiego?
Brunetka – Nie wiem czy to prawda.
Nadredaktor – O tym co jest, a co nie jest prawdą, to my decydujemy.
Brunetka – Słyszałam, że podobno Anna G. zgwałciła Biedronka.
Redaktor – Masz na myśli Annę Gro…?
Nadredaktor – Bez nazwisk! Ściany mają uszy.
Redaktor – Ja słyszałem wersję odwrotną, że to Biedronek robił niestosowne propozycje Annie G, ale ja plotek nie powtarzam.
Nadredaktor – Tak czy siak, to na nową MMM się nie nadaje.
Brunetka – A gdyby Biedronek udzielił ślubu Annie G?
Redaktor – Z kobietą, czy z mężczyzną?
Brunetka – A chociażby i z kobietą! Pomyślcie, Anna G jako pierwsza kobieta z odzysku, staje się lesbijką, odrzuca zaloty homoseksualisty i zostaje prezydentem! Podziwiał by nas cały świat!!!

KURTYNA
P. S. Anna G. jest tylko śmieszna, Gajowy jest groźny.

Parszywe jabłuszko 7/2015 (190)

Po 1989-tym wydawało się, że nareszcie sami możemy korzystać z pracy własnych rąk i zarabiać na tym co umiemy robić. Jakiemuś Anglikowi zasmakowały polskie jabłka i zaproponował kontrakt, który przerastał możliwości jednego producenta. Sadownicy zorganizowali się więc w grupę i wspólnie wysłali duży ładunek. Jabłka dobrze się sprzedały i zamówiono następną partię. Każdy z producentów wiedział, że tylko zdrowe jabłka przetrzymają transport, nikt nikogo nie kontrolował co do skrzynek pakuje. Ale skoro nikt nie kontroluje, to jeśli się podrzuci kilka jabłuszek nie pierwszej klasy, to przecież nikt nie będzie wiedział kto to zrobił.

Rzeczywiście do dziś nie wiadomo, kto to zrobił, ale tych kilka gnijących jabłek wystarczyło, żeby kontrakt zerwano.

Na tej samej zasadzie działają niektórzy wyborcy. Wiedzą, że PO prowadzi do upadku Polski, ale póki co ważniejsza ciepła posadka. Warto tu przytoczyć nadal aktualny dowcip. Na czym polega największa perfidia? Na zagłosowaniu na PO i wyjechaniu z kraju.

Jak widać na przykładzie ostatnich wyborów, elektorat ekipy trzymającej władzę kurczy się i bez matactw oraz oszustw, niekiedy zupełnie oczywistych, koalicja nie przetrwa. Dlatego przewiduję nasilenie „cudów nad urną”. Domagajmy się już teraz niezależnych międzynarodowych obserwatorów, kamer w lokalach wyborczych, mężów zaufania i przeźroczystych urn wyborczych.

Nie dajmy się zwieść pozorom, że stary niedźwiedź mocno śpi.

P. S. Kartagina została zburzona, PKiN im. Stalina jeszcze nie, ale pamiętajmy, że 10 maja musimy odwołać gajowego!

Linia demarkacyjna

Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Linia demarkacyjna

Występują: Fritz i Wańka.

Fritz – Ponieważ wszystko idzie zgodnie z planem, czas przygotować się na wojnę.
Wańka – Do czego się tu przygotowywać? Praktycznie wojny nie będzie. Między Bugiem a Wisłą nie uświadczysz już przecież żadnego żołnierza.
Fritz – Wiem, ta garstka, którą im pozostawiliśmy zgrupowana jest w pobliżu Szczecina. Ale czy to znaczy, że Wladimir Wladimirowicz zmienił trochę plany?
Wańka – Trochę. Kraje nadbałtyckie mogą poczekać, nie stanowią zagrożenia.
Fritz – Są za małe?
Wańka – Właśnie. Praktycznie nie ma co dzielić.
Fritz – Też tak myślę. Podziału Polski należy dokonać jak najprędzej, póki mamy pełnię władzy.
Wańka – Nie panikuj. My nigdy nie oddajemy władzy raz zdobytej.
Fritz – A wiesz może dlaczego Aniela wróciła z Moskwy jakaś przygaszona?
Wańka – Wiem tyle co ty. Jeżeli nasz Batiuszka zagroził bombą nuklearną, jak powiadają, to macie kłopot.

KURTYNA