Propozycja nie do odrzucenia

 

Teatrzyk Zielony Śledź

ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.

Propozycja nie do odrzucenia

 

Występują: Wańka i Fritz.

 

Fritz – Moje szczere gratulacje.

Wańka – Z jakiej okazji?

Fritz – Przejęcia  poczytnego tytułu prasowego.

Wańka – I kto to mówi! Przecież cała prasa leży w waszych rękach. A poza tym po co nam tygodnik, który ludzie przestaną kupować?

Fritz – No, to po co cały ten cyrk?

Wańka – Wy, Niemcy wszystko rozpatrujecie pod kontem doraźnych interesów.

Fritz – Przesadzasz, jak zwykle. Ale powiedz jak to zrobiliście, bo palę się z ciekawości.

Wańka – Wielowiekowa tradycja, a poza tym nic specjalnie oryginalnego. Pooglądaj sobie filmy o porwaniach, wymuszeniach, to będziesz wiedział jak to działa.

Fritz – Porwaliście dziennikarzowi dziecko?

Wańka – Nie musieliśmy. Odwiedził go nieznany sprawca, właściwie nawet przyszły nieznany sprawca i złożył propozycję nie do odrzucenia.

Fritz – Przecież ci dwaj, to ludzie zahartowani w bojach.

Wańka – W tym wypadku decyzja była prosta. Albo skompromitują swojego człowieka, albo my skompromitujemy ich.

Fritz – Jak?

Wańka – Dokładnie na tej samej zasadzie. Znajdziemy takiego, który udowodni im zdradę. Proste jak drut.

Fritz – I tak po nitce do kłębka?

Wańka – Problem tylko w tym, że tan kłębek coraz grubszy.

Fritz – Rzeczywiście. Zaczyna już przypominać kulę śnieżną.

 

KURTYNA

Bezpieczny wróg 38/2014 (169)

Czy istnieje w przyrodzie takie zwierzę, jak wróg bezpieczny? Tak, ale pod warunkiem że jest to wróg zastępczy, czyli straszak po prostu. Dobrze jest sobie uświadomić, kto jest naszym największym wrogiem działającym bezwzględnie i podstępnie zarazem. Jest nim „Stronnictwo Rusko-Pruskie”. Działa jak spójny organizm i nie da się być tylko po jednej z jego stron. Takie tam niby-podziały służą jedynie zamydleniu oczu. Jedyną realną siłą mogącą powstrzymać naszego śmiertelnego wroga są Stany Zjednoczone. Stąd zmasowany atak propagandowy w tym właśnie kierunku. I tu na arenę wkraczają nieśmiertelni bojownicy z Żydami stawiając znak równości między tą nacją, a USA. Nacją, o której powiedziano już wszystko i można już jedynie powielać to, co zostało ujawnione wcześniej. Jaki więc jest cel odgrzewania starych kotletów? A no taki, że nie przestają smakować.

     Nagonka na Żyda niezmiennie przynosi korzyści. Odwraca uwagę od aktualnych problemów, niejako je nawet usprawiedliwia i każdego oponenta można nazwać Żydem, a przy zmianie kursu antysemitą. Jesteśmy jak dzieci, którym można pokazywać stale tę samą zabawkę dla odwrócenia uwagi.

     Proponuję zająć się faktami dziejącymi się tu i teraz, na naszych oczach. Podsumujmy działania „naszego” rządu. W załączniku jest sprawozdanie z dokonań premiera, pora zająć się rejestrowaniem zasług prezydenta. Czekam na propozycje.

Z pamiętnika Młodej Rosjanki

Fragment 1

 

Ach, ten Władimir Władymirowicz! Co my byśmy bez niego zrobili? Dzięki niemu teraz każdy Rosjanin może poczuć się jak prawdziwy bohater. Wystarczy nie jeść owoców, mięsa i mleka, żeby udowodnić, że ten podły Zachód nic nam nie zrobi.

Naplewać na krawać, na połu możno spać.*) Oni tego nie rozumieją. Nie rozumieją rosyjskiej duszy. Zupełnie jakby nie wiedzieli, że możemy ich wyzwolić jeszcze raz z tych ich burżuazyjnych zachcianek, tych samochodów ze wszystkimi bajerami i w ogóle przynieść im wolność. Ale my im pokażemy na czym polega prawdziwa demokracja. Wyzwolimy ich raz jeszcze.

Oni najwyraźniej zapomnieli jak to się robi. A my pamiętamy. Ktoś opowiadał mi taki ichni dowcip z czasów zimnej wojny. Dlaczego wojska radzieckie weszły do Czechosłowacji? Bo je zaproszono. A dlaczego nie wychodzą? Bo szukają tego, który je zaprosił. Każdy mysi przyznać, że to głupi żart. Dlatego teraz nie czekamy na zaproszenia. Nasz Władimir Władymirowicz sam wie co ma robić.

 

*) Po co łóżko? Spać przecież można na podłodze.

Sekty polityczne 37/2014 (168)

Zbliżają się wybory samorządowe i każdy z nas będzie mógł wykazać się postawą obywatelską. Wybierzmy ludzi godnych zaufania rozumnych i odważnych. Ba, ale jak to zrobić? Bardzo często dotychczasowi włodarze nie spełniają żadnego z powyższych wymagań. Dobrze przynajmniej, że tyle o nich wiemy. A co wiemy o ewentualnych nowych kandydatach? Najczęściej tyle, ile uda się im samym o sobie powiedzieć. I tu zaczyna się problem. Informacja może być prawdziwa, albo i nie.

     Spójrzmy jak działają sekty dla pozyskania zwolenników. Najłatwiej jest osaczyć ofiarę samotną, pozbawioną oparcia najbliższych i niezadowoloną z życia jakie przyszło jej wieść. Przedstawiciel sekty okazuje jej zrozumienie, sympatię, wsparcie. A jak się to wszystko kończy nie trzeba nikogo przekonywać.

     Platforma Obywatelska zrobiła wszystko, żeby żyło się jej lepiej kosztem pozostałych obywateli. Niezadowolenie jest powszechne, co bardzo ułatwia żer sektom politycznym. Wystarczy trochę popsioczyć i ogłosić się zbawcą narodu, żeby zjednać sobie zwolenników. Partie polityczne, co by złego o nich nie powiedzieć, to jednak weryfikują swoich kandydatów – pozytywnie lub negatywnie. Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że kandydat PO, jeśli nawet sam nie kradnie, to na złodziei musi przymykać oko, bo inaczej nie ma czego w tej partii szukać.

Prokreacja edukacji

 

Teatrzyk Zielony Śledź

ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.

 Prokreacja edukacji

 

Występują: Wańka, Fritz i Lobbysta.

 

Fritz – Mamy gościa.

Lobbysta – Nie przeszkadzam?

Wańka – Trochę. Radzimy właśnie w poważnej sprawie.

Lobbysta – Ale ja właśnie w bardzo ważnej sprawie. Po wyjeździe Oskara nie ma w tym kraju z kim rozmawiać.

Fritz – Bez przesady. On też ważnych decyzji sam nie podejmował.

Lobbysta – Wiem. Tyle że dzieje się niesprawiedliwość, której trzeba natychmiast zaradzić.

Wańka – A konkretnie?

Lobbysta – Brak równości w dostępie do edukacji.

Fritz – I to ma być ważna sprawa?

Lobbysta – Oczywiście! Przemysł pornograficzny wychowuje sobie klientów już od przedszkola, spirytusowy właściwie reklamy nie potrzebuje. A co z edukacją anty-narkotyczną?

Wańka – Przecież narkotyki są w zasadzie zakazane.

Lobbysta – Właśnie! Dlatego trzeba dzieci uczyć jak się z nimi obchodzić. Można by wprowadzić lekcje poglądowe na temat.

Fritz – Z tego co wiem, programy szkolne są już bardzo przeładowane.

Wańka – Zawsze można zrezygnować z takich przedmiotów jak historia, tam gdzie jeszcze ona jest, albo nielubiana matematyka czy fizyka.

Lobbysta – Moja innowacyjna propozycja sięga dalej. Uważam, że należy jeden dzień w tygodniu poświęcić wyłącznie edukacji seksualnej i używkom.

Wańka – Nie należy też zapominać o wychowaniu w trzeźwości. Dzieci powinny uczyć się odróżniać piwo i wino od wódki.

Lobbysta – Można by taki dzień nazwać dniem prokreacji edukacji.

Wańka – A ja wiem nawet jaki dzień to powinien być.

Lobbysta – Środa, oczywiście.

Fritz – Oczywiście. Niech się pan zgłosi z tym projektem do Ministry Edukacji i powie, że my popieramy.

Lobbysta – Bardzo dziękuję. A może w zamian mógłbym pomóc przy tym ważnym projekcie?

Wańka – Jeśli ma pan wykształcenie prawnicze. Właśnie głowimy się nad kodeksem karnym. Pilnie potrzebny jest paragraf, z którego można by karać za złodziejstwo…

Lobbysta – Co!?

Fritz – Kolega wyraził się nieprecyzyjnie. Chodzi oczywiście o karanie donosicieli na złodziei. Tak, żeby wszystko było zgodne z prawem.

Lobbysta – Pewnie! Co jak co, ale donosicielstwo powinno być surowo karane.

 

KURTYNA