Atomowy szmal

Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Atomowy szmal

Występują: Jaś i Małgosia

Jaś – Skąd twoi starzy mają taką kasę?
Małgosia – Z jąder.
Jaś – Jaja sobie robisz?
Małgosia – Oj, tobie wszystko się kojarzy.
Jaś – No, więc skąd?
Małgosia – Babcia załatwiła.
Jaś – Jak to załatwiła?
Małgosia – Poprosiła premiera o posadę dla tatusia.
Jaś – I premier tak rozdawał posady każdemu, kto poprosił?
Małgosia – Nie każdemu, babcia jest z wsi.
Jaś – Mówi się ze wsi.
Małgosia – Nie ze wsi, tylko z WSI. Oj Jasiu, tobie trzeba wszystko tłumaczyć jak dziecku.
Jaś – Dzieciom to się tłumaczy skąd się one biorą na lekcjach wychowania seksualnego.
Małgosia – Biorą się z lekcji?
Jaś – No, pewnie między innymi. Ale co to za fuchę dostał twój stary, że stać was na taką wypasioną chatę?
Małgosia – Nie jedną. Tata zarabia od lat 100 tysięcy miesięcznie. Jest dyrektorem elektrowni jądrowej.
Jaś – To mamy w Polsce elektrownie atomową?
Małgosia – Na razie tylko w projekcie.
Jaś – Jak to?
Małgosia – Zwyczajnie. Jest tylko zarząd i dyrekcja.
Jaś – A kiedy ruszy budowa?
Małgosia – Mamy nadzieję, że nigdy. Ty wiesz ilu ludzi straciłoby posady!?

KURTYNA

Zbrodnia i bezkarność 24/2015 (207)

Pewna „Słowianka” doradzała mi, żebym zajęła się czymś pożyteczniejszym niż pisanie felietonów. No cóż, umiem jeszcze pisać kryminały, ale w raju nie ma przecież zbrodni!
Władcy PRL-u udawali mądrych, bo wówczas mądrość miała lepsze notowania od głupoty. Poprawność polityczna zniosła tę dyskryminację i władcy III RP nawet nie muszą niczego udawać. Przeczą sobie, kłamią w sposób oczywisty i nikt im tego nie ma za złe, a jeśli nawet ma, to jego prywatna sprawa. A zatem przykładanie norm moralnych, czy chociażby zwykłej logiki, niezbędnej w powieści kryminalnej, jest chybione. Każda partia, niekoniecznie skrajnie lewacka, może wystawiać do parlamentu np. przedstawicielkę najstarszego zawodu świata mając nadzieję, że najpopularniejsze słowo na jedenastą literę alfabetu ciałem się stanie i wejdzie do Sejmu, albo Parlamentu Europejskiego godnie reprezentując tych, którzy je wybrali.
Ubolewać tylko można nad naiwnością niekiedy całkiem mądrych ludzi, którym się zdaje, że Rosjanie to Słowianie, a więc ktoś do nas podobny. Usłyszałam kiedyś taki argument, że Putin nie odważyłby się wy-sadzić w powietrze samolotu z polskim prezydentem w obawie, że ktoś to sfotografuje. Gdyby nawet znalazł się ktoś taki, to po przyznaniu się to tego niegodnego czynu, musiałby popełnić samobójstwo i to najprawdopodobniej z całą rodziną.
Dlatego do pisania kryminałów wrócę, gdy Polska stanie się krajem normalnym. Marzy mi się, że już w październiku wkroczymy na drogę normalności.

Obietnice

Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Obietnice

Występują: Fritz i Wańka.

Fritz – Polacy to taki dziwny naród. Bronek obiecał przecież wszystko wszystkim, a oni go olali.
Wańka – Do czyjej ty bramki grasz?
Fritz – Mam nadzieję, że macie jakiś plan B i nie jest to tylko reanimacja Unii Wolności.
Wańka – Wszystkiego na tym trzęsawisku przewidzieć się nie da.
Fritz – Uważam, że za łatwo odpuściliście.
Wańka – Z tym akurat się zgadzam. Można było pójść na całość. Po cholerę te serwery w pałacu?
Fritz – Może kierownictwo zlękło się tej społecznej kontroli wyborów?
Wańka – Nie takich gerojów wystrychnęliśmy na dudków.
Fritz – Nomen omen. Duda okazał się silniejszy. Nie rozumiem tylko po co było wprowadzanie przepisów o bratniej pomocy?
Wańka – Też o tym myślałem. Przecież to był właśnie wariant do wykorzystania siłowego przeprowadzenia „demokratycznych wyborów”.
Fritz – W więc zostały chyba stare sprawdzone metody?
Wańka – Jego, jakoś nie wiem dlaczego, trudno obśmiać.
Fritz – Premierzyca obiecała zatrudnić więcej troli do obsługi Internetu.
Wańka – Zaprzyjaźnione media też robią co mogą.
Fritz – Zauważyłem. Właśnie rośnie fala oburzenia. Prezydent elekt jesz-cze nie objął stanowiska, a już nie spełnił danych wyborcom obietnic!

KURTYNA

Zadbajmy o sąsiadów 23/2015 (206)

Wróg czuwa. Przegrał pierwszą batalię i teraz zwiera szyki. Na normalnej wojnie wiadomo gdzie są jego pozycje, posługuje się innym od naszego językiem, jest łatwy do rozpoznania. W wojnie, zwłaszcza informacyjnej, przybiera barwy ochronne. Jak go więc rozpoznać?
Zacząć trzeba od unieszkodliwienia groźnych i na szczęście znanych kanalii. Tanie dranie same zrozumieją, że lepiej się „nawrócić” i ewentualnie przeczekać. Liczna armia lemingów jest zupełnie niegroźna, bo podąża za liderem, kim by on nie był.
Są jeszcze durnie o różnym stopniu zaawansowania głupoty. Dureń doskonały, jak każda doskonałość, występuje rzadko, ale warto wiedzieć czym się charakteryzuje. Ma wyrobione zdanie na każdy temat i z reguły jest w opozycji do swojego rozmówcy, tak dla zasady. Dureń doskonały jako jedyny wszystko wie lepiej i nie musi swoich poglądów z nikim konsultować. Czy powinniśmy go zaliczać do wrogów? Raczej nie. Rzep nie ma przecież bladego pojęcia o psim ogonie, do którego się akurat przy-czepił. Należy go unikać tylko dlatego, że kontakt z super durniem, to zawsze strata czasu, nie wspominając o nerwach. Pocieszający jest fakt, że kanalia też się „intelektem” super durnia nie pożywi.
Wróćmy jednak do lemingów. Mogą się one poczuć teraz zagubione, jak wiodące je media. Proponuję robienie krótkich wyciągów z wiadomości zakazanych w telewizji. Każdy posiadacz dostępu do Internetu i drukarki może wydrukować takie informacje i wrzucić je do skrzynek sąsiadów nieświadomych otaczającego ich świata.

Szydło w worku

Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Szydło w worku

Występują: Fritz i Wańka.

Fritz – No, to czeka nas masowa emigracja.
Wańka – Jeśli masz na myśli masy popierające PO-PSL, to nie taka znowu masowa. Ci ludzie wiedzą skąd wiatr wieje i są niebywale elastyczni.
Fritz – Myślisz, że ta „nowa partia” starych wyjadaczy Unii Wolności pomieści wszystkich uciekinierów?
Wańka – Pewnie nie wszystkich, ale to wasze zmartwienie. Do Moskwy mało kto będzie chciał uciekać.
Fritz – Właśnie. Powinniśmy mieć coś w zanadrzu.
Wańka – Jakieś szydło w worku?
Fritz – Raczej jakiegoś konia trojańskiego.
Wańka – To nic nowego.
Fritz – Co masz na myśli?
Wańka – Patrz, w Watykanie znaleźli się biskupi proponujący, żeby kościół zaakceptował pedalskie małżeństwa. Jak myślisz, czyja to ro-bota?
Fritz – Te twoje ciągłe przechwałki! Zastanówmy się co możemy zrobić tu i teraz.
Wańka – Nic. Od czasu do czasu ujawni się jakieś nagranie. Ktoś do gry wchodzi, ktoś z gry wypada. Normalka.
Fritz – Normalka to by była gdybyście mieli coś na PiS.
Wańka – Mamy wtyki, ale nie dość bystre. Tamci są, cholera, cwani. Jak uda się kogoś przeciągnąć na naszą stronę, to go wywalają.
Fritz – No, to masz swoje szydło w worku.

KURTYNA