Brzydka konkubina 45/2014 (176)

 

    Elektorat obecnie rządzącej ekipy przypomina brzydką konkubinę, kurczowo trzymającą się swojego gangstera w obawie, że nikt inny jej nie zechce i zdechnie z głodu. Warto więc może się zastanowić, czy należy się do osób czerpiących zyski z działań  tego (nie)rządu, czy też nie.

    Jeśli dotychczas dokonywaliście wyborów ze względu na ładny krawat kandydata, to może warto zmienić kryteria. Zapytajcie swoich kandydatów na włodarzy waszych miast i gmin o konkrety. Na przykład w Warszawie, gdyby zwolnić wszystkich zatrudnionych przez HGW („niezbędnych”) pracowników, to za te pieniądze komunikacja w stolicy mogłaby być darmowa dla wszystkich! Spytajcie  też co przyszły prezydent zamierza zrobić z „Pomnikiem 4 śpiących” i z „Tęczą”. Z tym, że nie należy zapominać o sprawdzonej PO wielokroć „platformianej” zasadzie. Obietnice przedstawicieli Platformy Obywatelskiej pozostaną tylko nigdy nie spełnionymi obietnicami, o czym powinny się już przekonać najwierniejsze nawet lemingi.

    Trzeba może jednak przypomnieć jak PO doszła do władzy. Otóż głównie straszeniem PiS-em. Byle babcia handlująca koperkiem z własnego ogródka została nastraszona, że za ten czyn niezgodny z prawem pójdzie do więzienia jak tylko PiS dojdzie do władzy. Chytre zagranie – straszenie płotek dla stworzenia żerowiska rekinom.

    Wyborco, zastanów się czy rola brzydkiej konkubiny wiernej gangsterowi naprawdę ci odpowiada.

 

Alkoholizm 44/2014 (175)

literatury tej poprawnej politycznie. Czytam właśnie powieść sensacyjną, w której wszystkie bez wyjątku postacie piją w każdej niemal scenie, a kiedy akcja stanowczo to wyklucza, wówczas przynajmniej marzą o wódce. Różnic między postaciami właściwie nie ma. Zarówno ex-esbecy jak i bohaterowie pozytywni piją i klną równo. Wszyscy bez wyjątku, niezależnie od wieku i płci mają jedyną niezaspokojoną potrzebę: alkohol!

     Jest tu też krew, pot, łzy i inne płyny ustrojowe, które wolałabym, żeby zostały tam, gdzie ich miejsce. Bo mnie marzy się literatura naprawdę piękna – bez wulgaryzmów, chlania, ćpania i pornografii.

         

Sposoby bogacenia się 43/2014 (174)

Ciężką pracą i oszczędnością ludzie się bogacili od wieków. Ale czy ten model nie stał się przeżytkiem? Dla niektórych na pewno tak. Spekulant umie tanio kupić i drogo sprzedać, ale do tego potrzebne są predyspozycje nie tak często spotykane. Są też towary i usługi, na których zarabia się najlepiej. Od dawna należą do nich broń, narkotyki i prostytucja. To jednak już tylko dla ludzi wyjątkowo zdeterminowanych i zdemoralizowanych.

     Jest też sposób najnowocześniejszy z nowoczesnych, łatwy lekki i przyjemny czyli „na Belkę”. Zakłada się po prostu bank, bierze nieopodatkowany kredyt od rządu i udziela się wysokooprocentowanych pożyczek. W ten sposób za pieniądze wirtualne, czyli nieistniejące, dostaje się te prawdziwe. Proste? Jak drut! A kto faktycznie poniesie koszt tej operacji? Oczywiście my wszyscy, płacący podatki, które rząd może podnosić w nieskończoność. Przyszłe pokolenia Polaków już mają zagwarantowane spłacanie długów do końca życia.

    Jeśli jesteś w odpowiednich strukturach PO, to wiesz najlepiej jak to działa, a jeśli nie jesteś, to zapomnij o łatwym zdobyciu fortuny.

           

Marszałek dorównuje honorem konsulowi

 

 

Teatrzyk Zielony Śledź

ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.

Marszałek dorównuje honorem konsulowi

 

Występują: Wańka i Fritz.

 

Fritz – Z tym konsulem, to daliście plamę.

Wańka – Dlaczego tak myślisz?

Fritz – No, jak to? Pozwalacie aresztować swojego konsula honorowego?

Wańka – Taki znowu honorowy to on nie był.

Fritz – Ale jednak.

Wańka – Jeśli nawet ty nie poznałeś się na ustawce, to dobra nasza.

Fritz – A na czym niby ta ustawka polegała?

Wańka – Żadne niby. Tak zwany „nowy rząd” potrzebował uwiarygodnienia. Poprosili, żebyśmy kogoś oddelegowali.

Fritz – Wybraliście konsula?

Wańka – I pułkownika. A przy okazji zagraliśmy w otwarte karty. Pokazaliśmy, że mamy ich w ręku.

Fritz – Masz na myśli dostęp do danych osobowych i nie tylko?

Wańka – Właśnie. Nic się nie bój. Wszystko jest pod kontrolą. Opozycja musi przyjąć to co jej podsuniemy. Chyba nie sądzisz, że mają jeszcze coś do powiedzenia?

Fritz – Licho nie śpi. 

Wańka – Spoko. To tylko kolejna „mamusia małej Madzi”.

Fritz – W tym wypadku to nie takiej małej. A co z tym  nieznośnym dzieciątkiem na stanowisku marszałka? Źle zrozumiał instrukcje? Czy próbuje się bronić, pokazując Oskarowi, że sam na dno nie pójdzie?

Wańka – E tam, zwykła papla. Mówi co wie i nie wie co mówi.

Fritz – Wszedł na przygłupa.

Wańka – Wyszedł?

KURTYNA

Prawda czy fałsz? 42/2014 (173)

    Prawdy bywają różne, ale ich różność polega tylko na stopniu domieszki fałszu. „Prawda” jako organ KC KPZR była czystym zakłamaniem. Obecnie obserwujemy wyraźny nawrót do radzieckich wzorców. Uzasadnione podejrzenia budzą niekiedy  przymiotniki podpierające prawdę. Bo co znaczy „Polska prawda”? Czym różni się od tej zwyczajnej?

     Wszystko, co ludzkość osiągnęła, zawdzięcza poszukiwaniom prawdy. Dążenie do niej zdawało się czymś naturalnym, aż do momentu przejęcia władzy przez gangsterów. Każdy prawy człowiek z natury rzeczy powołany jest do odkrywania prawdy, podobnie jak przestępca – do jej ukrywania.

    W świetle tego, zastanówmy się kto obecnie sprawuje władzę w Polsce. Komisja Laska ewidentnie została powołana dla ukrycia prawdy o katastrofie, czy raczej należało by powiedzieć zamachu Smoleńskim. Trudno też nie zauważyć, że instytucje rzekomo ścigające przestępców, faktycznie stoją na straży, żeby im włos z głowy nie spadł. Resorty gospodarcze najwyraźniej dbają o interesy niepolskie, co widać na każdym kroku (np. rosyjski gaz za horrendalne pieniądze dla nas). Zdawać by się mogło, że najtrudniej będzie z nauką, która jest niejako powołana do dociekania prawdy. Ale przy odpowiedniej dawce bełkotu można „udowodnić” wszystko. Nauka, poczynając od żłobka, a kończąc na uniwersytecie ma za zadanie tak ogłupić, żeby wychować rzeszę niewolników uległych i wierzących w każdą brednię obwieszczaną przez „ekspertów-celebrytów”.