PO-żarte żarty 4/2025 (708)

Szczególne, bo nieco abstrakcyjne, poczucie humoru mają niewątpliwie Anglicy. Natomiast nacje niemiecka i rosyjska mają specyficzne „poczucie humoru”. Tylko czy to, co ich śmieszy można nazwać humorem? Dla mnie dobry żart tymfa wart, usiłowałam więc znaleźć takowy w Internecie, ale mi się nie udało.
Z dzieciństwa pamiętam sytuacje w których próbowano się ze mnie naśmiewać pod byle pretekstem. Kiedy obrażałam się na żartownisia, ten twierdził, że nie znam się na żartach. Torturowanie kogoś zażartymi żartami i zmuszanie ofiary do samobiczowania, to bardzo wygodna postawa oprawcy.
A może my, Polacy po prostu nie znamy się na dowcipach? Kiedy Trzaskowski mówił, że nie potrzebne nam lotnisko w Warszawie, bo mamy w Berlinie, to może żartował? Chodząc po warszawskich kiepsko oświetlonych ulicach, pełnych dziur i kałuż, zastanawiam się czy w Berlinie „mamy” tak samo? Wątpię, ale gdybyśmy wybrali Szambolana na prezydenta Polski, to w całym kraju będziemy mieli szambo i ciekawe czy kogoś będzie to bawiło.
Należałoby zawczasu wyjaśnić, czy drwiny z naszej konstytucji, polskiego wymiaru sprawiedliwości, służby zdrowia, finansów itp., w końcu z nas Polaków, to wynik dyrektyw unijnych? Czy może PO-żarte przez Tuska zażarte żarty skutkują obstrukcją całego państwa?

Demonstracja uczuć 3/2025(707)

Co gorsze: nieszczery przyjaciel, czy szczery wróg? Pierwszego trzeba zdemaskować, a drugiego wystarczy zignorować. Szczery przyjaciel zawsze na wagę złota. A jak ocenić postać, którą nazwalibyśmy „nieszczerym wrogiem”? O to najlepiej pytać potomków towarzyszy radzieckich. Oni od pokoleń stosują piramidalne kłamstwa. Dla kamuflażu demonstrują uczucia przeciwne faktycznym, udając własnych wrogów i patrzą kto się przyłączy.
Natomiast szczere okazywanie wrogości, to ulubiona rozrywka nienawistników, którzy w ten sposób się dowartościowują. Obecny (nie)rząd jest ich pełen, zwłaszcza, że powściągliwość w okazywaniu uczuć wyszła z mody, co przełożyło się też na życie prywatne.
Nie przypominam sobie, żeby moi rodzice zapewniali mnie o swojej do mnie miłości. Czy to znaczy, że mnie nie kochali? Wprost przeciwnie! Oczywistość nie wymaga deklaracji.
Natomiast fałsz, nie poparty demonstracją, łatwiej by zdemaskować. Stąd to ciągłe, publiczne obłapywanie się i zamiana pozdrowienia z „dzień dobry” na „kocham cię”. Deklaracja miłości przestała cokolwiek znaczyć.

Żurawie 2/2025(706)

Czym są permanentne kłamstwa, którymi szafują dwaj panowie T? Nieudolnością zarządzania państwem, jak w przypadku „premiera”, czy Warszawą pod wodzą „szambolana”? Może to taka zabawa w chowanego? Wolne media mają uciechę w wytykaniu kłamstw, ale niewiele z tego wynika, a te prorządowe „zapominają”, co wódz mówił wczoraj, skrzętnie je chowając.
Obawiam się, że chodzi tu o coś więcej. Kłamstwa są jedynie przykrywką prawdziwej destrukcji przygotowanej przez wrogów Polski. Wywołanie chaosu w państwie, to etap przejściowy do totalnego zamordyzmu. Ale żeby wprowadzić terror, konieczne jest odpowiednie zaplecze, które trzeba zdobyć. Zobaczmy jak to się robi.
Jeśli mieszkacie w dużym mieście, to wyjrzyjcie przez okno. Co widzicie? Żurawie? Na ptaki za wcześnie, ale na deweloperkę najwyższy czas. Żurawie pracują pełną parą. Dla kogo te mieszkania? Dla „biednych uchodźców” stale przybywających z Afryki na zaproszenie Merkel. Polaka nie będzie stać na takie nowe mieszkanie z tej prostej przyczyny, że co zarobi, to będzie musiał zwrócić państwu w postaci podatków. Te podatki zasilą kieszenie deweloperów wynajmujących mieszkania za darmo „biednym uchodźcom”.
Wyjście na spacer stanie się ryzykowne dla Polaka. Policja, wzorem Francji, Szwecji i pozostałych krajów multi-kulti, też nie będzie zapuszczała się w niebezpieczne tereny. Obudźmy się puki czas i zacznijmy działać.

Poradnik hipochondryka 1/2025(705)

Na medycynie zna się podobno każdy. Ja do wyjątków nie należę i też pragnę udzielić dobrej rady osobom często ulegającym przeziębieniom. Jakiś czas temu posłuchałam internetowego lekarza, który zalecał, na uśmierzenie bólu stawów, jedzenie ½ ząbka czosnku dziennie. Stawy dokuczają mi nadal, ale jako „efekt uboczny” zauważyłam, że przestałam się przeziębiać. Inną korzyścią „uboczną” może być dystans utrzymywany przez bliskich i dalekich znajomych, którzy przestaną rzucać nam się na szyję z byle okazji, albo i bez niej. Może warto wziąć to pod uwagę?
Dobre rady w internecie, dotyczące zdrowia, bywają często wykluczające się wzajemnie. Rysunek przedstawiający kogoś niewyspanego po 10 godzinach snu i innego radosnego po 6 godzinach, z pewnością nie jest reklamą środka nasennego, ale czy można mu ufać? Zwłaszcza, iż tuż obok, ktoś inny przekonuje, że im dłużej śpisz, tym dłużej żyjesz…
Stąd już tylko krok do wszelakich innych rad, zarówno zbawiennych, jak i zgubnych. Wcale nie trzeba być hipochondrykiem, żeby im ulegać. Wystarczy zawierzyć szarlatanom sprawującym jakąkolwiek władzę nad nami, żeby znaleźć się na dnie. I nie wyłącznie samego „premiera” Tuska mam na myśli.

Rekordy (nie)sprawiedliwości 52/2024(704)

Z Nowym Rokiem lubimy się pocieszać (lub straszyć) przepowiedniami. Ostateczna reforma sądownictwa będzie zarówno pociechą dla przestępców wszelkiej maści, jak i ostateczną klęską ludzi uczciwych.
Obawiam się, że Resort (nie)Sprawiedliwości sięgnie po rekord Guinness’a, w kategorii sądów najwolniejszych i najbardziej niezależnych od prawa, logiki i zdrowego rozsądku. Gdyby to się Tuskowi udało wprowadzić, to mógłby zmienić nazwisko na Koniecpolski.
Na szczęście większość przepowiedni się nie sprawdza. W tym wypadku wiele zależy od nas samych. Spróbujmy odsunąć od władzy mafię, która po 13 grudnia ubiegłego roku dorwała się do władzy. Bo jak nie, to zostanie nam odebrane wszystko z wolnością na czele. Uwaga!!! To już trwa! A zatem życzmy sobie przywrócenia prawa, jak rozumieją je zwykli Polacy, nie tylko chrześcijanie.