Dać sobie spokój 34/2015 (217)

Znajomy namawia mnie, żebym dała sobie spokój z polityką. Jasne, ja o polityce mogę zapomnieć, ale ona o mnie nie. To tak, jakby nie liczyć się z grawitacją w nadziei, że przekonanie o jej braku pozwoli mi latać na miotle. Była już taka Małgorzata co latała nad Moskwą, ale tylko w litera-turze. Ja też do literatury pięknej wrócę, jak tylko przyjdzie na to pora.
Dam sobie spokój z polityką kiedy Polska będzie Polską, a nie rusko-pruskim kondominium zarządzanym przez marionetki z PO, dla których najwyższym dobrem jest szmal i nic poza nim się nie liczy. Bezideowość tej partii jest porażająca, zwłaszcza w zestawieniu z napastliwością wobec każdego, komu dobro Kraju leży na sercu. Ja ich nawet rozumiem. Po ośmiu latach rządów nie mogą tak nagle przestać kraść, czy choćby kłamać, bo co by ludzie powiedzieli?
Kiedy już zaczniemy być normalnym krajem, zajmę się pisaniem powieści. Mogłabym wziąć na warsztat III RP, tylko jak tu odróżnić rzeczywistość od groteski?

Robić dobrze 33/2015 (216)

Radek S. próbował robić dobrze tym i owym, ale brak zdecydowania komu dogodzić najbardziej jemu samemu na dobre nie wyszło. Krajowi wazeliniarze mają zadanie ułatwione. Wiadomo, że trzeba dobrze robić władzuni. Nie każdy jednak wie na czym to polega, jak dogodzić Platformie Obywatelskiej? Udowodniła ona ponad wszelką miarę, że pragnie kraść ile się da i jak długo będzie to możliwe, zamiatając wszystkie afery pod dywan. Innego programu nawet nie próbowała stworzyć, nie licząc szczucia na PiS, czym zajmowała się przez dwie kadencje. Wszystko co ma do załatwienia robi przy pomocy manipulacji, jawnych kłamstw i dezinformacji. Usłużni dziennikarze w mediach głównego ścieku prześcigają się w wyszukiwaniu tematów zastępczych. Kto to rozumie i potrafi być użyteczny, może liczyć na ochłapy z pańskiego stołu.
Przekonały się o tym dwie panie. Pierwsza z nich zapewniła sobie niewątpliwie gratyfikacje, druga przeciwnie. Ta pierwsza wykazała się jaskrawym zanikiem pamięci, co trochę dziwi zważywszy, że jest aktorką. W szczuciu na PiS tak się zagalopowała, że zapomniała nawet o teatrze w sercu Warszawy, który dostała w prezencie za rządów tej partii. No, ale kto by tam dociekał faktów!
Druga natomiast jako posłanka PO z Olsztyna zadarła z sitwą i po-niosła tego konsekwencje. Ale czy może się temu dziwić? Chyba tylko własnej naiwności. Do szajki przystępuje się przecież nie po to żeby walczyć ze złem, a przeciwnie, żeby ciągnąć korzyści z samej już tylko przynależności.
Przed pozostałymi paniami też stoją wyzwania, tym razem samej Unii Europejskiej, o czym zdążyła się przekonać szefowa włoskiej placówki imigracyjnej. Młodzi muzułmańscy imigranci dokonali zbiorowego gwałtu na kobiecie i próbowali ją zabić. Nie wiadomo czy tak właśnie szefowa placówki imigracyjnej rozumiała co znaczy „robić dobrze”.

Co czujecie? 32/2015 (215)

To najczęściej zadawane przez reporterów wszelakiej maści pytanie osobom, które nic nie mają do powiedzenia. A odpowiedzenie na nie jest najprostszym sposobem, żeby zostać gwiazdą telewizyjną. Ostatnio przekonali się o tym sołtysi idioci, którzy zadłużyli swoje gminy na sumy, których praprawnuki mieszkańców będą jeszcze spłacały. Co czują mieszkańcy tych gmin? Bezsilność, czy może przeciwnie – dumę, że ich sołtysa pokazano w telewizji? Jeśli tak, to ma on zapewnioną następną kadencję niezależnie od tego, czy okręgi wyborcze będą jedno czy wielomandatowe.
Uściślijmy jednak to pytanie. Co czujecie, gdy ktoś się wygłupia? Rechot na wielotysięcznej widowni, pożal się Boże, kabaretów sugeruje rozbawienie. Ale jaka była reakcja, gdy wygłupiał się prezydent i nadal wygłupia się premier? Kłamliwa koparka, zanim została premierzycą skończyła medycynę i leczyła ludzi. Przygłupawy rząd, to przy tej koalicji raczej standard, ale zdobycie dyplomu lekarza, dość jednak prestiżowego, przez osobę tak nierozgarniętą jest z lekka niesamowite.
Bywa i tak, że od samych pytań włos się na głowie jeży. W poprzednim felietonie wspomniałam o muzułmańskim zabójcy żony. Oto komentarz: Czy tenże serbski muzułmanin na siłę zaciągnął biedną Polkę do ślubu. W/g jakiego obrządku był ten ślub? Co przewiniła? Każdy powód jest dobry by „przywalić”! Najwyraźniej ten czytelnik uważa, że ślub według muzułmańskiego obrządku byłby wystarczającym powodem zabicia nieposłusznej żony.
Co czuję czytając takie komentarze? Szok i przerażenie! Oto co po-trafi wredna propaganda tak zwanej tolerancji zrobić z ludźmi!

Hodowla niewolników

Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Hodowla niewolników

Występują: Fritz i Wańka.

Wańka – Jarzysz o co tak naprawdę chodzi w tym in vitro?
Fritz – No przecież to jasne.
Wańka – Żeby pedały mogły sobie kupować dzieci?
Fritz – Nie tylko o to. Te dzieci będą chore od samego urodzenia.
Wańka – W takim razie, na dawców też się nie będą nadawały.
Fritz – Ale do leczenia jak najbardziej. Zamiast „polskich obozów koncentracyjnych” powstaną polskie laboratoria, w których będzie można poeksperymentować, jak za dawnych, dobrych czasów.
Wańka – Ej, coś mi się zdaje, że nie ogarniasz sprawy kompleksowo.
Fritz – A ty ogarniasz?
Wańka – My, wychowankowie Lenina mamy to we krwi. „Zboczeńcy wszystkich krajów łączcie się”!
Fritz – Co ma piernik do wiatraka?
Wańka – Jak to co? Nie widzisz związku? Zaczynamy od in vitro. Te dzieciaki z wadami wrodzonymi władzy nie zagrożą, podobnie jak dzieci wychowywane przez pedałów.
Fritz – Mówi się przez rodziców jednopłciowych.
Wańka – Nazywaj sobie ich jak chcesz. Liczy się efekt.
Fritz – No właśnie, tych z normalnych rodzin stale będzie więcej.
Wańka – Co znaczy z normalnych? Dbamy przecież, żeby alkohol był dostępny 24 godziny na dobę wszędzie gdzie to tylko możliwe. Gdyby istniały takie placówki nierentowne, to warto by je nawet dofinansować.
Fritz – Resztę zrobią dopalacze.
Wańka – Trzeba też docenić wychowanie seksualne poczynając od koły-ski i żadne wykształciuchy nam w tym nie przeszkodzą.
Fritz – Ci wykształceni, z dużych miast już powyjeżdżali. Ale co z tymi patologicznymi rodzinami?
Wańka – Jeśli masz na myśli dzieciaki z patologicznych rodzin, to oczywiście należy je zostawić tam gdzie są.
Fritz – Przejęzyczyłem się miałem oczywiście na myśli rodziny niepatologiczne.
Wańka – A, to jest akurat najprostsze. Zaczynamy od anonimowego zgłoszenia, że dzieci są zaniedbane. Następnie rolą kuratora jest znalezienie jakiegoś pretekstu. Tu wystarczy byle co, że dziecko ma kota, albo matka katar.
Fritz – Rozumiem, że sądy są poinstruowane co mają robić.
Wańka – Jasne. Zabierają dzieciaki i umieszczają w domach dziecka jak najdalej od miejsca zamieszkania. Wkurzonym rodzicom, którym odebrano dzieci puszczają nerwy i sąd ma niezbity dowód na „agresję w rodzinie”.

KURTYNA

Multikulti 31/2015 (214)

Pewien serbski muzułmanin zadźgał nożem polską żonę, bo była mu nieposłuszna. Teraz grozi mu długoletnie więzienie, a może nawet dożywocie na koszt polskiego podatnika. A przecież zrobił tylko to, co wyznawca Allacha zrobić musiał, broniąc honoru prawdziwego muzułmanina. Powinniśmy mu okazać wyrozumiałość i wdzięczność, że nie wysadził w powietrze całej kamienicy. Zabicie tylu niewiernych byłoby mu przecież wynagrodzone w niebiosach. Znając nasz wymiar sprawiedliwości, weźmie on zapewne pod uwagę tę powściągliwość jako okoliczność łagodzącą.
Z całą natomiast surowością ukaże zapewne kobietę, która ośmieliła się podrzucić świńskie łby do warszawskiego meczetu. Zawiedziona miłość może być okolicznością łagodzącą, ale wyłącznie w odniesieniu do posłanki PO przystającej na korupcję, natomiast każda przeciętna Polka powinna afronty ze strony muzułmanów przyjmować ze zrozumieniem. Jeśli Arab zapewnia o swojej dozgonnej miłości, to ma zapewne na myśli zgon obiektu pożądania. Znowu i tym razem zawiedziona w uczuciach kobieta powinna okazać nie tylko zrozumienie, ale i wdzięczność. Arabski rozwód polega na tym, że mąż oświadcza, że już żony nie chce i wypędza ją z domu tak jak stoi.
My Polacy, stosunkowo niedawno przerabialiśmy wciskanie nam nowej obyczajowości. W 1945 r. Armia Czerwona niosła nam „nową kulturę”. Zawszeni sowieccy żołdacy z ironią przyjmowali cywilizację zachodnią. – Ot, kultura – mawiali – przecież oni nawet odwszalni nie znają!