Wojna informatyczna 02/2016 (238)

Udało się wreszcie wyhodować Nowego Człowieka, który jest tak Nowoczesny, że nie jest w stanie odróżnić fikcji literackiej od informacji. No proszę, coś jednak się udało! Czyli III RP to nie tylko same afery i korupcja, ale osiągnięcie na miarę światową! PRL bis zawdzięcza ten sukces przede wszystkim mediom głównego nurtu. Zrobiły one wszystko, żeby rozróżnienie między fikcją a faktem utrudnić. Propagandziści udający dziennikarzy tworzą „fakty medialne” pod z góry założoną tezę. Do dyspozycji mają wypróbowanych „ekspertów” zręcznie objaśniających, że między prawdą, a jej zaprzeczeniem nie ma żadnej różnicy. „Autorytety moralne” to oczywiście potwierdzają a „przypadkowy przechodzień”, gdyby miał inne zdanie, to zostanie podmieniony na takiego, który „myśli jak wszyscy”.
Skąd więc wzięła się większość wyborców nie „myśląca jak wszyscy”? Takiego pytania się nie zadaje, żeby Nowemu Człowiekowi nie mieszać w głowie. Ma być spokój i demokracja. Gdzie zatem szukać prawdy? Może jednak w fikcji literackiej? Dobra literatura zawiera prawdę nawet bardziej skondensowaną niż bieżące wiadomości. Niestety, o to również postkomuniści zadbali. Teoretycznie napisać można wszystko, ba nawet wydać również, ale na tym koniec. Kto nie ma miliona na reklamę, może swoje arcydzieła schować do szuflady. Odwojowanie tego pola dla literatury prawdziwie pięknej i polskiej jest możliwe, ale najpierw trzeba sobie tan problem uświadomić.

Koza rabina

Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Koza rabina

Występują: Helga i Wańka.

Helga – Z tym Internetem należałoby coś wreszcie zrobić! Wrogowie zagrażają demokracji.
Wańka – A co robili niemieccy mężczyźni, gdy gwałcono ich kobiety w Kolonii i Monachium?
Helga – O czym ty mówisz!? To jakaś prowokacja?
Wańka – Według Internetu, niemieccy mężczyźni, prawdziwi Europejczycy, w tym czasie martwili się o demokrację w Polsce.
Helga – Bardzo zabawne. Wam, Ruskim dobrze się śmiać, bo u was żadna zakazana wiadomość nigdy nie ogląda światła dziennego.
Wańka – A może czas się przyznać, że ta wasza Angela do najmądrzejszych nie należy.
Helga – Nie wciągniesz mnie w licytację, kto głupszy.
Wańka – Nie miałem takiego zamiaru. Na dobrą sprawę, to ona właściwie kontynuuje tylko dzieło Adolfa.
Helga – A to jak?
Wańka – Zamianą hasła z „Deutschland über Alles“ na „Multikulti“.
Helga – Przyznać musisz, że to zmiana o 180 stopni.
Wańka – A cel ten sam: parcie na Wschód.
Helga – Przy waszej pomocy.
Wańka – Fakt, ale tym razem, z naszą czy bez naszej pomocy, nie macie innego wyjścia.
Helga – A to dlaczego?
Wańka – Posłuchaliście rabina i zafundowaliście sobie kozę, ale koza okazała się rogatym kozłem, a jak się okaże, że jest wam razem za ciasno, to nie skończy się jak w tym starym dowcipie. Nie pozbędziecie się je tak łatwo. To wy będziecie musieli wynieść się, zostawiając rogatą strzygę w waszym własnym gnieździe.

KURTYNA

Powtórka z grubej kreski 01/2016 (237)

Tak jak uczeni radzieccy odkryli schizofrenię bezobjawową, tak ich późniejsi towarzysze wywodzący się z postkomunistycznej nomenklatury odkryli prawidłowość w sposobie sprawowania władzy, polegający na powtarzaniu w kółko starego triku z grubą kreską. Zadziwiające, jak to stale działa.
Tym razem odciąć należy wszelkie afery i podłości dokonane za czasów sprawowania władzy przez PO&PSL, co jednak tym razem wcale nie oznacza zielonego światła dla nowego rządu. Przeciwnie. Nadal obowiązuje straszenie PiS-em. Tu fantazji postkomunistycznych aparatczyków na stanowiskach przeróżnych redaktorów nic nie ogranicza. Mamy przecież demokrację i wolność słowa. Mogą więc nowemu rządowi zarzucać planowanie dowolnej zbrodni, bo jak udowodnić, że się nie ma złych zamiarów, zwłaszcza przyjmując radziecki bezobjawowy charakter tych „knowań”? Jako „dowód” wystarczy, że jakaś gazeta napisała, że ktoś komuś coś powiedział, a jeśli nawet nie powiedział, to mógł powiedzieć, a już na pewno pomyślał.
To wystarczy. Dureń kupi wszystko.

Pozdrawiam z nadzieją na lepszy 2016 rok,
czego nam wszystkim życzę.
Do siego roku!

Spuścizna Bredzisława

Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Spuścizna Bredzisława

Występują: Helga i Wańka.

Helga – Zaczynamy dopinać scenariusz.
Wańka – Związany z..?
Helga – Z Komitetem Obrony Demokracji. To chyba oczywiste!
Wańka – Może i tak. Widzę, że przebierasz nogami, żeby mi opowiedzieć o szczegółach.
Helga – Też coś! Psycholog się znalazł.
Wańka – No, nie dąsaj się. Opowiedz nad czym wasz sztab pracuje.
Helga – Wszystko nam sprzyja, nawet pogoda. Jesteśmy w trakcie przygotowywania wielkiej akcji logistyczno-medialnej.
Wańka – A sądy otrzymały już instrukcje?
Helga – Tylko przypomnienia. Cały wymiar sprawiedliwości jest przecież jeszcze nadal w naszych rękach. Nowoczesny Petru ma wszystko, żeby obalić rząd faszystów.
Wańka – I zostać wodzem narodu?
Helga – W każdym razie, on tak myśli.
Wańka – Obsada głównych ról może ulec zmianie?
Helga – Zawsze może. Na razie wyprowadzamy ludzi na ulice.
Wańka – A co jak nie zechcą?
Helga – Zachęcimy ich finansowo.
Wańka – Myślałem, że to nie ci najbiedniejsi chcą obalenia rządu.
Helga – Dobrze myślałeś, ale żeby mogli pociągnąć masy, wyświechtane hasła nie wystarczą.
Wańka – Zwłaszcza, że najwyraźniej Nowoczesna PO szermuje hasłami, których zdaje się nie rozumieć.
Helga – Spuścizna po Bredzisławie. Nikt od papugi nie wymaga przecież, żeby rozumiała to co mówi.
Wańka – Jasne. A ile przeznaczacie na całą operację?
Helga – To nie wiesz? Soros daje na ten cel 150 milionów złotych!
Wańka – Na mini rewolucję powinno wystarczyć. Sumienia Polaczków nie są znowu aż tak drogie.

KURTYNA

Dobre nowiny 53/2015 (236)

Są Święta Bożego Narodzenia, radujmy się odkładając waśnie na Święty Nigdy, zwłaszcza że są i polityczne powody do radości. Dobrze się dzieje, ale media głównego nurtu sterowane przez Ministerstwo Prawdy spod okrągłego stołu, który znajduje się w Warszawie przy ul. Czerskiej, o tym Wam oczywiście nie powiedzą.
Udało się odwrócić niekorzystne zapisy o emisji gazów. Uznano nasz postulat, żeby uwzględniać polskie dorodne lasy jako element oczyszczający atmosferę. W ten sposób nie musimy zamykać kopalń, dając pierwszeństwo Niemcom w wydobyciu węgla.
O wizytach głowy państwa w takich pomniejszych krajach jak Chiny, czy Ukraina też można dowiedzieć się z różnych podziemnych źródeł, bo media głównego nurtu zajęte są sprawami ważniejszymi takimi, jak ta czy prezydencki samochód był właściwie, czy niewłaściwie zaparkowany.
Wygląda na to, że o kluczowych sprawach dotyczących nas wszystkich dowiadywać będziemy się tylko z niszowych publikacji, które za pierwszej komuny nazywano drugim obiegiem.
Państwu i sobie życzę w nowym 2016 roku, żeby w telewizji publicznej funkcjonariuszy propagandy zastąpili wreszcie normalni dziennikarze.