‒ W czym mogę pomóc? – spytała ekspedientka niezdecydowaną klientkę.
‒ Obawiam się, że nie znajdę tego, czego szukam – odpowiedziała starsza pani.
‒ W naszym magazynie jest wszystko czego pani zapragnie.
‒ Też kiedyś tak mi się wydawało.
‒ Do wyboru, do koloru.
‒ Do koloru, mówi pani? Chyba pod warunkiem, że będzie to kolor czarny, albo ostatecznie bury.
‒ Nie rozumiem.
‒ Mniejsza z tym. Potrzebuję rajstop, akurat czarnych.
‒ To w czym problem?
‒ W jakości. Stare rajstopy drą się, bo są stare; nowe, bo są nowe. Te pierwsze po 50 latach, te drugie po 50 dniach.
Antysemityzm wymuszony 4/2026(758)
W dobie kłamstwa powszechnego „oskarżenie” kogoś, że jest Żydem nic nie kosztuje. To bez znaczenia, czy delikwent zaprzeczy, czy nie. Kto będzie chciał i tak uwierzy, mimo zaprzeczeń, albo właśnie dzięki nim. Polska, słynąca z tolerancji, przez wieki była azylem dla „wierzących inaczej”, na przykład w mamonę, która bywa bóstwem.
Teraz Żydzi robią największy geszeft pt. holokaust. W tym celu rozsyła się po internecie ulotki „demaskujące” Żydów. A przecież człowiek ukrywający swoje żydowskie pochodzenie nikomu nie zagraża. Dopiero przynależność do jakiejś tajnej organizacji bywa naganna i niebezpieczna dla współobywateli. Najgroźniejsi jednak są Żydzi domagający się głośno specjalnych przywilejów od „podludzi”. Reparacje od Niemców, jak oni uważają, Polakom za II Wojnę Światową się podobno nie należą. Żydom owszem i to nie tylko od Niemców, ale wszelakich „nazistów” i antysemitów. Stąd konieczność przyprawienia Polakowi gęby nazisty- antysemity, żeby ograbić go z tego co jeszcze ma.
Koniec tajemnic
‒ Jeszcze jedna nieodkryta tajemnica – powiedziała Małgorzata, wskazując na ekran komputera.
‒ Ciekawe jak długo ludzie będą się dawali nabierać na tę samą sztuczkę? – przyznał DUCH CZASU. – Pokolenie wychowane na klasykach kryminałów, takich jakie pisywała np. Agata Christie, czy Conan Doyle, podąża za detektywem i szuka rozwiązania zagadki kryminalnej.
– Tyle, że ujawniona tajemnica przestaje być tajemnicą.
– Ale napędza zainteresowanie celebrytom wszelkiej maści.
– Myślisz, że o to właśnie tu chodzi?
– Jasne, prócz kliknięć i „polubień”, oczywiście.
– To może powinniśmy pozakładać konta, gdzie się da, zatrudnić sztuczną inteligencję i niech plecie, co popadnie?
– Jest to jakiś sposób na zarabianie pieniędzy.
– Tylko dość nudny – skwitowała Małgorzata.
Prawo do paradoksu 3/2026(757)
Ponoć na medycynie zna się każdy. No to, po co nam lekarze i szpitale? „Nasz” rząd likwiduje takie zbędne placówki. IZBY WYTRZEŹWIEŃ powinny wystarczyć. Oszczędność najważniejsza. Jest tylko mały szkopuł: kto będzie kupował, a właściwie dzierżawił, ten sprzęt medyczny od zaprzyjaźnionych z ORKIESTRĄ ŚWIĄTECZNEJ POMOCY firm? Może jednak szpitale, przed definitywną upadłością wezmą dodatkowe kredyty w zachodnich bankach, a później my wszyscy będziemy je spłacać, ciesząc się zardzewiałym badziewiem?
Jak już zdrowie mamy zapewnione, to zajmijmy się prawem, którego, jak wiadomo, nieznajomością tłumaczyć się nie można. Obawiam się, że w całej Europie nie znajdzie się prawnik znający całe prawo obowiązujące jego i jego współziomków. W samej Unii Europejskiej prawo produkuje się z prędkością stu stron na minutę, albo szybciej. Każde przestępstwo można przedstawić jako zgodne z prawem, nie podając oczywiście odpowiednich paragrafów. Niech sąd sam sobie poszuka uzasadnienia. Taki zaprzyjaźniony z rządem sąd, nawet tego nie musi, wystarczy, że prawo „rozumie” tak, jak Tusk. On ma prawo do każdego paradoksu, żeby nie określić tego dosadniej.
O czym myśli myśliwy?
‒ Najsłynniejszy polski myśliwy myśli o bigosie – odpowiedział DUCH CZASU na pytanie Małgorzaty.
‒ Rzeczywiście – przyznała – ten myśliwy „myślał”, że jest myślicielem, który oczaruje Obamę przepisem na bigos po myśliwsku.
‒ Mylił się, bo myśliwy, jak się okazuje, nie jest od myślenia.
‒ Co najwyżej od planowania, jak osaczyć zwierzynę.
‒ Masz na myśli jakąś konkretną zwierzynę?
‒ Zależy jak na to spojrzeć – odparła. – Każdy baran dla wilka może by zdobyczą. Owsiakowi, podobnie, jak owsikom wystarczą dawcy, nie koniecznie świadomi skutków i konsekwencji swych poczynań.