Klub Pancernej Brzozy

Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Klub Pancernej Brzozy

Występują: Helga i Wańka.

Wańka – Chcesz zobaczyć hit Internetu?
Helga – Pokaż (czyta). Poznaję twoje pióro.
Wańka – I jak ci się podoba?
Helga – Za jaskrawe przegięcie. W to nawet wyznawcy pancernej brzozy nie uwierzą.
Wańka – Już uwierzyli. Przesyłają sobie jako odkrycie wszech czasów.
Helga – Przecież ta karkołomna hipoteza kupy się nie trzyma.
Wańka – Kupy może nie, ale zapaleńców teorii spiskowych jak najbardziej.
Helga – Chcesz powiedzieć, że ktoś jest w stanie uwierzyć w taką piramidalną bzdurę?
Wańka – Zależy co nazwiemy bzdurą.
Helga – To oczywiście, że zamachu w Smoleńsku dokonali Amerykanie.
Wańka – Wszystko zależy od uzasadnienia.
Helga – Sprzątnęli polskiego prezydenta, który im sprzyjał tylko po to, żeby winę zrzucić na Rosjan?
Wańka – A co? Stalin nie raz się posługiwał taką metodą. Amerykanie mogli się nauczyć.
Helga – To dlaczego z oskarżeniami czekają już sześć lat?
Wańka – Ich zapytaj.

KURTYNA

Plecy 34/2016 (270)

Trybunał Konstytucyjny orzekł właśnie niezgodność Konstytucji z Konstytucją i tego się trzymajmy. Skoro to co najważniejsze mamy ustalone, zajmijmy się sprawami nieco błahszymi.

Zanim zaczęła obowiązywać poprawność polityczna pospołu z niepoprawnością obyczajową, uczono dzieci odróżniać dobro od zła i zapewniano, że lepiej być dobrym, niż złym. Kiedy młody człowiek zaczynał podejmować własne decyzje przekonywał się często o rozmijaniu się praktyki z teorią. Teraz praktyka odniosła druzgocące zwycięstwo nad niegdysiejszą teorią.

Czy to znaczy, że zaczęły obowiązywać nowe reguły? Czy rzeczywiście o sukcesie zawodowym decyduje wyłącznie podły charakter i głupota? Tak, ale tylko w kręgach mafijnych.

Nie oznacza to jednak, że uczciwemu człowiekowi plecy nie są potrzebne. Przeciwnie, dla osiągnięcia sukcesu są niezbędne. A najlepiej, żeby do tego jeszcze posiadał dwie zdolności: upatrywania dobrych stron w każdej sytuacji i silną wolę. Te trzy czynniki zapewniają powodzenie w dowolnej dziedzinie życia.

Czy sukces dla każdego jest osiągalny? Owszem. Plecy, czy jak kto woli znajomości, można odziedziczyć przychodząc na świat w ustosunkowanej rodzinie, albo zdobyć w sposób sobie właściwy. Upatrywanie dobrych stron w każdej sytuacji, to nawyk do wyrobienia i jakże przyjemny. Nad siłą woli trzeba popracować, ale siła mięśni też sama nie przychodzi.

Bój o idiotów 33/2016 (269)

Totalna, a może wręcz totalitarna, opozycja wobec rządu i parlamentu wyłonionych w demokratycznych wyborach dzieli się na dwie grupy: gangsterów wraz ze wszystkimi poplecznikami oraz idiotów. Grupa pierwsza jest w pełni racjonalna. Słusznie bowiem sądzi, że dopuszczenie do władzy sprawiedliwości i to w majestacie prawa jest dla niej śmiertelnie niebezpieczne. Natomiast pożyteczni idioci są niebezpieczni dla każdego otoczenia. Lenin jako pierwszy dostrzegł ich przydatność w manipulowaniu społeczeństwami. Obiecał, że ich powywiesza na sznurkach, których sami mu dostarczą. W zasadzie słowa dotrzymał, chociaż unicestwianie idiotów w sensie fizycznym okazało się zbędne. Wystarczyło umiejętnie zarazić Europę wirusem komunizmu i zobaczyć jak zdycha.
Ale podobnie jak w biologii, pewne organizmy się uodporniają. Europa Środkowa po traumie komunistycznej okazała się mniej podatna na wirus „eurokołchozu” w postaci Unii Europejskiej i ona właśnie jest takim zagrożeniem dla wiecznie żywej idei Lenina. Ale tu znowu nieoceniona rola pożytecznych idiotów zakładających pętlę na szyje własne i ziomków.
Gdyby ktoś miał wątpliwości czy należy do tej grupy, wystarczy odpowiedzieć sobie na proste pytanie: Jeśli człowiek będący twoim autorytetem okazał się kłamcą i mimo to pozostał twoim autorytetem, to jesteś jednak idiotą.

Dokładnie, właśnie tak? 32/2016 (268)

  

Tym razem zwracam się do wąskiego grona mówców i to takich, którzy naprawdę mają coś do powiedzenia. Mówicie mądrze, mówcie jeszcze pięknie. Niekiedy wystarczy usunąć trochę chwastów i mowa wasza zakwitnie jak piękny ogród letnią porą.

Zacznijmy od słowa „dokładnie”. Występuje ono raczej w mowie młodzieżowej, pełniąc rolę uniwersalnego potwierdzacza. Wyeliminowanie go pozostawmy nauczycielom, tym odważnym oczywiście, którzy nie boją się rodziców uczniów.

Wielu mówców co parę zdań domaga się potwierdzenia, tak? Ma się wówczas ochotę wstać i zaprzeczyć. „Tak?” bywa też zastępowane przez „Nie?”. Taka maniera najwyraźniej też nie przeszkadzała ich szkolnym polonistom, a szkoda.

Do uniwersalnych przerywników należy słowo „właśnie”. Drodzy mówcy, po wystąpieniu zarejestrowanym przez kamery wysłuchajcie, tego co powiedzieliście, ale pod kątem krytycznym nie odnoszącym się do treści, a do formy. Policzcie ile razy użyliście słowa „właśnie”, czy nie pełni ono czasem roli natrętnego przecinka? Jeśli tak, to może warto skorygować przyszłe wystąpienia.

Do wulgarnego słowa pełniącego rolę przerywnika-ozdobnika nie odniosę się nie tylko z tego względu, że nie dotyczy on osób, do których się w tej chwili zwracam. Po prostu, po pierwszym wulgaryzmie opuszczam takie towarzystwo.

 

Dowód wdzięczności

Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Dowód wdzięczności

Występują: Helga i Wańka.

Helga – Opowiedzieć ci dowcip?
Wańka – Polityczny?
Helga – Sam ocenisz.
Wańka – No to wal.
Helga – Kto jest prawdziwym przyjacielem mężczyzny: żona czy pies?
Wańka – Pies.
Helga – Oj nie ładnie.
Wańka – Feministka przez ciebie przemawia.
Helga – Daj spokój tym połajankom. Chcesz wiedzieć jak się przekonać o prawdziwej przyjaźni, czy nie?
Wańka – Chcę.
Helga – Powinieneś zamknąć na godzin w bagażniku najpierw żonę, później psa. Po otwarciu bagażnika przekonasz się kto ucieszy się na twój widok.
Wańka – Podtekst polityczny widać wyraźnie.
Helga – Czyżby?
Wańka – Polaczki, wypisz wymaluj, jak ta rozwścieczona żona.
Helga – Rzeczywiście, nie okazują wdzięczności za to wszystko, czego doznali od naszych wielkich narodów.
Wańka – Zachciewa im się dekomunizacji…
Helga – Zamiast przyjąć za fakty historyczne to, co ustaliliśmy wspólnie dla ich dobra.
Wańka – Po co im ta prawda? Wyżywi ich, ogrzeje?

KURTYNA