Miasto jest nasze

Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Miasto jest nasze

Występują: Helga i Wańka.

Wańka – Jak ci się podoba nowy kantor?
Helga – Przebranżowiłeś się? Będziesz handlował walutą?
Wańka – Nie wiesz co znaczy kantor?
Helga – Wiem, masz na myśli śpiewaka.
Wańka – Czasami bystra z ciebie dziewuszka.
Helga – A to co za określenie?
Wańka – Nieco archaiczne, przyznaję, ale przejdźmy do sedna sprawy.
Helga – Palę się z ciekawości.
Wańka – Zauważyłaś zwrot o sto osiemdziesiąt stopni w poparciu naszych mediów dla HGW?
Helga – Trzeba być ślepym, żeby tego nie widzieć. Zachodzę w głowę co się stało, bo chyba nie paniczna ucieczka z tonącego okrętu?
Wańka – Bufetowa już od jakiegoś czasu przeznaczona była na odstrzał. Teraz pomoże nam wylansować nowego lidera.
Helga – Przyznać trzeba, że Kucyk jest cholernie nudny, ale Nowoczesny P świetnie prezentuje się w eleganckich garniturach, nawet jeśli coś tam bredzi o rubikoniu, czy kameruniu.
Wańka – Właśnie, sama widzisz. Potrzebny ktoś, za kim rzeczywiście stoją jakieś wartości.
Helga – Wartości? Nie przesłyszałam się? Za dużo wypiłeś, czy coś się kryje pod tą, jak się domyślam, zmianą frontu?
Wańka – Dobrze się domyślasz, chociaż nie do końca. Polaczkom potrzebny nowy Bolek, który zaśpiewa tak jak mu zagramy.
Helga – Nigdy wcześniej nie stawialiśmy na bystrzaków.
Wańka – Konieczność dziejowa. Nic się nie bój, Śpiewak to pewniak.
Helga – Mam nadzieję. Tatuś nie raz udowodnił gdzie ma Polaków.
Wańka – Jak sama widzisz, stawiamy na wartości rodzinne.
Helga – Miasto jest i będzie nasze!
Wańka – Podobnie, jak cały Nadwiślański Kraj.

KURTYNA

500(+) & 500(-) 35/2016 (271)

 

Uważam, że dofinansowanie polskich rodzin to znakomite pociągnięcie rządu pod każdym względem i powtarzanie znanych argumentów jest w tym miejscu zbędne.

Mam natomiast nowatorski pomysł jak potrzebne na tę akcję pieniądze zdobyć i jeszcze umocnić demokrację, o którą wszyscy (prawie bez wyjątku) walczą. Przejawem demokracji, najbardziej oczywistym, są wybory. Tak się jednak składa, że Polacy nie przepadają za tym społecznym obowiązkiem. W PRL-u, to co innego. Jak się nie poszło głosować (wybierać nie było z czego, bo była tylko jedna lista), to można było się spodziewać szykan w pracy, albo kłopotów przy staraniu się o paszport.

Teraz mamy wolność i duża część z nas rozumie to jako wolność od wszelkich obowiązków, nieobwarowanych karą za ich niedopełnienie. No to nałóżmy karę za bojkot wyborów. Grzywna 500 zł za niestawienie się w punkcie wyborczym może uświadomi obywatelom naszego kraju, że ich głosy są ważne dla nas wszystkich. Nie bylibyśmy przecież jedynym krajem, w którym taki obowiązek istnieje.

Klub Pancernej Brzozy

Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Klub Pancernej Brzozy

Występują: Helga i Wańka.

Wańka – Chcesz zobaczyć hit Internetu?
Helga – Pokaż (czyta). Poznaję twoje pióro.
Wańka – I jak ci się podoba?
Helga – Za jaskrawe przegięcie. W to nawet wyznawcy pancernej brzozy nie uwierzą.
Wańka – Już uwierzyli. Przesyłają sobie jako odkrycie wszech czasów.
Helga – Przecież ta karkołomna hipoteza kupy się nie trzyma.
Wańka – Kupy może nie, ale zapaleńców teorii spiskowych jak najbardziej.
Helga – Chcesz powiedzieć, że ktoś jest w stanie uwierzyć w taką piramidalną bzdurę?
Wańka – Zależy co nazwiemy bzdurą.
Helga – To oczywiście, że zamachu w Smoleńsku dokonali Amerykanie.
Wańka – Wszystko zależy od uzasadnienia.
Helga – Sprzątnęli polskiego prezydenta, który im sprzyjał tylko po to, żeby winę zrzucić na Rosjan?
Wańka – A co? Stalin nie raz się posługiwał taką metodą. Amerykanie mogli się nauczyć.
Helga – To dlaczego z oskarżeniami czekają już sześć lat?
Wańka – Ich zapytaj.

KURTYNA

Plecy 34/2016 (270)

Trybunał Konstytucyjny orzekł właśnie niezgodność Konstytucji z Konstytucją i tego się trzymajmy. Skoro to co najważniejsze mamy ustalone, zajmijmy się sprawami nieco błahszymi.

Zanim zaczęła obowiązywać poprawność polityczna pospołu z niepoprawnością obyczajową, uczono dzieci odróżniać dobro od zła i zapewniano, że lepiej być dobrym, niż złym. Kiedy młody człowiek zaczynał podejmować własne decyzje przekonywał się często o rozmijaniu się praktyki z teorią. Teraz praktyka odniosła druzgocące zwycięstwo nad niegdysiejszą teorią.

Czy to znaczy, że zaczęły obowiązywać nowe reguły? Czy rzeczywiście o sukcesie zawodowym decyduje wyłącznie podły charakter i głupota? Tak, ale tylko w kręgach mafijnych.

Nie oznacza to jednak, że uczciwemu człowiekowi plecy nie są potrzebne. Przeciwnie, dla osiągnięcia sukcesu są niezbędne. A najlepiej, żeby do tego jeszcze posiadał dwie zdolności: upatrywania dobrych stron w każdej sytuacji i silną wolę. Te trzy czynniki zapewniają powodzenie w dowolnej dziedzinie życia.

Czy sukces dla każdego jest osiągalny? Owszem. Plecy, czy jak kto woli znajomości, można odziedziczyć przychodząc na świat w ustosunkowanej rodzinie, albo zdobyć w sposób sobie właściwy. Upatrywanie dobrych stron w każdej sytuacji, to nawyk do wyrobienia i jakże przyjemny. Nad siłą woli trzeba popracować, ale siła mięśni też sama nie przychodzi.

Bój o idiotów 33/2016 (269)

Totalna, a może wręcz totalitarna, opozycja wobec rządu i parlamentu wyłonionych w demokratycznych wyborach dzieli się na dwie grupy: gangsterów wraz ze wszystkimi poplecznikami oraz idiotów. Grupa pierwsza jest w pełni racjonalna. Słusznie bowiem sądzi, że dopuszczenie do władzy sprawiedliwości i to w majestacie prawa jest dla niej śmiertelnie niebezpieczne. Natomiast pożyteczni idioci są niebezpieczni dla każdego otoczenia. Lenin jako pierwszy dostrzegł ich przydatność w manipulowaniu społeczeństwami. Obiecał, że ich powywiesza na sznurkach, których sami mu dostarczą. W zasadzie słowa dotrzymał, chociaż unicestwianie idiotów w sensie fizycznym okazało się zbędne. Wystarczyło umiejętnie zarazić Europę wirusem komunizmu i zobaczyć jak zdycha.
Ale podobnie jak w biologii, pewne organizmy się uodporniają. Europa Środkowa po traumie komunistycznej okazała się mniej podatna na wirus „eurokołchozu” w postaci Unii Europejskiej i ona właśnie jest takim zagrożeniem dla wiecznie żywej idei Lenina. Ale tu znowu nieoceniona rola pożytecznych idiotów zakładających pętlę na szyje własne i ziomków.
Gdyby ktoś miał wątpliwości czy należy do tej grupy, wystarczy odpowiedzieć sobie na proste pytanie: Jeśli człowiek będący twoim autorytetem okazał się kłamcą i mimo to pozostał twoim autorytetem, to jesteś jednak idiotą.