Ubogacanie kultury

Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Ubogacanie kultury

Występują: Helga i Wańka.

Helga – Mamuśka Angela miała rację z tym kulturalnym ubogacaniem.
Wańka – Kulturalny to był przecież stan wojenny. Co więc Merkel ma z tym wspólnego?
Helga – A pamiętasz taki filmik, który krążył po Internecie, jak to uchodźca niby zastrzelony wstaje i ucieka?
Wańka – Wiem do czego pijesz. Nasza kochana opozycja totalitarna powtórzyła ten sam trik.
Helga – Właśnie. Żywy trup na wizji!
Wańka – No, trochę znowu Internet nabruździł pokazując całe ujęcie, jak chłopak wstaje, wyjmuje komórkę i melduje wykonanie zadania.
Helga – Nie wszyscy siedzą w Internecie. W telewizji cały świat zobaczył to, co miał zobaczyć.
Wańka – Nawet dorzucono ekstra: „gazy łzawiące”.
Helga – Których nie było, ale oczywiście mogły być.
Wańka – Ktoś wpadł na dobry pomysł tej awarii nadajnika TVP.
Helga – Dziwi mnie trochę, że Amerykanie na to poszli.
Wańka – Nie bądź naiwna.
Helga – To wasi specjaliści?
Wańka – Dlaczego nasi? Działamy przecież ramię w ramię. Z tego co wiem, przygotowania do zajęcia Sejmu idą pełna parą.
Helga – Majdan w Sejmie – to będzie draka! Tylko żeby się udało.
Wańka – Co się ma nie udać? Na darmową wyżerkę i popitkę chętnych nie zabraknie.
Helga – Masz na myśli tę osławioną już „rewolucję 1000 kanapek”?
Wańka – Chociażby. Ale kiedy nasi niby dziennikarze podpalą opony na sejmowym podwórku – to dopiero będzie hit!
Helga – Każda telewizja to pokaże!

KURTYNA

Komitet Obrony przed Demokracją 51/2016 (287)

     W PRL-u nie zawsze i nie wszystko było na kartki. Banany „rzucano” przed świętami, ale trzeba je było wystać w kolejce. Nie było oczywiście pewności czy dla wszystkich starczy, była raczej pewność, że ostatni odejdą z kwitkiem. Pewna pani z końca kolejki zaproponowała, żeby ekspedientka sprzedawała wszystkim tylko po jednym kilogramie. Kiedy sama znalazła się przed ladą zażądała 2 kg.
Taka sama zmiana reguł podczas gry przytrafiła się obecnej opozycji totalnej, żeby nie powiedzieć totalitarnej. Póki się im zdawało, że będzie rządzić wiecznie, to demokracja była dobra, ale kiedy zadziałała tak jak demokracja działać powinna, trzeba było nagle zmienić reguły gry w trybie pilnym. Kłopot w tym, że nie wypada przyznać się do złamania zasad. Pozostało tylko jedno: zamiana znaczeń. Odtąd wybrana demokratycznie władza to dyktatura. Stąd już jedne konieczny krok do obrony demokracji, która nie wiadomo na czym polega. Czyli wniosek z tego taki: faktycznie KOD powstał w obronie przegranych KODomitów i ich pociotków, ale głównie do obrony przed demokracją.
No, może jeszcze w obronie „ludzi honoru”, którzy wprowadzili stan wojenny 35 lat temu.

Aleppo w Warszawie

Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Aleppo w Warszawie

Występują: Helga i Wańka.

Helga – Czy ci nasi trochę nie przeginają?
Wańka – Którzy nasi?
Helga – W Parlamencie Europejskim. Każdy głupi widzi przecież, że Warszawa to nie Aleppo.
Wańka – Nie doceniasz ludzkiej głupoty. Jeśli sam poseł, z samego Strasburga mówi, że zagrożenie w Warszawie jest większe niż w Aleppo, to wie co mówi.
Helga – A jak mówi kodomitka?
Wańka – To też na pewno ma rację.
Helga – Skąd przyszła jej do głowy taka bzdura? Przecież za zabite dziecko nikt 500 zł nie dostanie.
Wańka – Powiem ci, jak to się robi.
Helga – Co? Zabija dziecko?
Wańka – Nie, pierze mózgi.
Helga – W zaprzyjaźnionej telewizji?
Wańka – To najlepsze miejsce. Najpierw opowiada się jakąś makabreskę prawdziwą, albo wymyśloną, a zaraz po niej utyskiwanie na niepotrzebne wyrzucanie po 500 zł na dzieci.
Helga – Skojarzenie jest oczywiste!
Wańka – I o to właśnie chodzi!

KURTYNA

Nie warto rozmawiać 50/2016 (286)

Wymiana myśli ma sens tylko wtedy, gdy różnimy się z oponentem zasobem i ewentualnie źródłem wiedzy na dany temat, a nie dobrą wolą z jednej strony, a złą z drugiej. Taka rozmowa nie prowadzi bowiem dokądkolwiek. Kiedy dyskutanci zacietrzewiają się, najlepiej zgromadzenie opuścić, albo wyłączyć telewizor, bo wszyscy mówią naraz przekrzykując się i nikt nikogo nie słucha. Trudno cokolwiek zrozumieć.

Stały festiwal głupoty trwa w najlepsze. Do mediów przebija się tylko ten, kto plecie wyjątkowe androny. UltraNowoczesny Petru ze swoją świtą są niezawodni. To prawdziwi profesjonaliści. Należałoby ich jednak pokazywać wyłącznie w programach rozrywkowych pospołu z Bolkiem i KODomitami wszelkiej maści. Pytanie posłów PO o cokolwiek, to zupełna strata czasu. Nie muszą nawet znać pytania, odpowiedź jest zawsze ta sama – wszystkiemu winien jest PiS.

Dlaczego tak się dzieje? Postkomuna ma to do siebie, że swój byt opiera na kłamstwie, bez którego „uprawnione” złodziejstwo nie byłoby możliwe. Jedno i drugie nie jest możliwe bez „naukowego”, albo „dialektycznego” ogłupienia narodu. Póki tego nie zrozumiemy, będziemy dawać się wciągać w jakieś pyskówki, zamiast ignorować głupków i prowokatorów.

Czas zacząć rozmawiać poważnie, ale tylko z poważnymi ludźmi.

Obce ręce

Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Obce ręce

Występują: Helga i Wańka.

Helga – Dobra nasza.
Wańka – A konkretnie?
Helga – Ta cała wiosna ludów znowu rozejdzie się po kościach. W 1956 było podobnie, zaczęli Polacy…
Wańka – A Węgrzy zebrali cięgi.
Helga – Zawsze zastanawiałam się dlaczego właśnie oni.
Wańka – To proste. Polaczków spacyfikowaliśmy wcześniej, a do elit węgierskich nie mieliśmy dostępu, potrzebne było powstanie.
Helga – Takie jak warszawskie?
Wańka – Właśnie. Ale to już historia, a jak to widzisz teraz?
Helga – W dziedzinie ekonomi skończy się na socjalu, w kulturze i sprawiedliwości na gadaniu.
Wańka – No, nie wiem… Jak zaczną odbierać emerytury naszym najbardziej zasłużonym ludziom…
Helga – To co? Ważne żeby ich nie sądzono!
Wańka – A jednak jesteś naiwna.
Helga – A to dlaczego?
Wańka – Najwyraźniej nie wierzysz, że duraczenie Polaczków przyniosło skutek. Naprawdę pomyślałaś, że możemy oddać wymiar sprawiedliwości w obce ręce!?

KURTYNA