My jesteśmy uśmiechnięci i życzliwi, bo żyjemy w wolnym kraju i staramy się pomnażać jego dobra. Oni są wulgarni i agresywni, bo czują się niewolnikami, od których nic nie zależy. My wyciągamy do nich rękę, a oni próbują ją kąsać, albo chociaż opluć.
Oni próbują zmieniać znaczenie słów, żeby trudno było się połapać, kiedy kłamią. My przywracamy słowom pierwotne znaczenie. Tolerancja, to dla nas zgoda na czyjeś przywary, póki nie zagrażają naszemu ładowi społecznemu. Oni chcieliby w ramach „tolerancji”, narzucać innym swoje dewiacje.
Skąd bierze się ta różnica? Zwyczajnie – ze stosunku do polskości. My, Polacy, wychowani zostaliśmy w poszanowaniu wolności drugiego człowieka. Polskojęzyczna grupa rozbójnicza nie hołduje żadnym ideałom, liczą się dla nich tylko pieniądze. Szkopuł polega na tym, że nie potrafią ich zdobywać w uczciwy sposób, a nieuczciwy jest bardzo ryzykowny. Nawet kiedy mieli swój wymiar niesprawiedliwości, często pożerali się wzajemnie.
Każdy ma wolną wolę i może przyłączyć się do nas, lub do nich. Do nas bliżej i u nas pewniej.
Koniec „dobrej zmiany”
Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Koniec „dobrej zmiany”
Występują: Helga i Wańka.
Helga – Czy ty rozumiesz, o co z tą zmianą premiera chodziło?
Wańka – Jasne. Precz z Kaczorem – dyktatorem!
Helga – Ale to on przecież tej zmiany dokonał.
Wańka – Najwyraźniej nie miał innego wyjścia.
Helga – Długo się opierał.
Wańka – Wreszcie jednak mamy początek końca.
Helga – Czego, konkretnie?
Wańka – Tej ich „dobrej zmiany”.
Helga – Jedna jaskółka wiosny nie czyni.
Wańka – Ale dwie już tak. Wespół, w zespół… Dwóch najważniejszych ludzi w państwie może bardzo dużo.
Helga – Masz na myśli…
Wańka – Tak, waszego człowieka w Warszawie.
Helga – Dlaczego naszego?
Wańka – Taki światowiec wygląda bardziej na waszego, niż naszego, ale mniejsza o nazwę.
Helga – Razem przecież działamy na rzecz obalenia dyktatury w Polsce.
Wańka – Właśnie! Na pohybel Polaczkom!
Helga – Dużo jest jeszcze do zrobienia.
Wańka – Jasne, ale nie wszystko na raz. Resort obrony i wymiar sprawiedliwości są już w naszym zasięgu.
Helga – Jak to zrobimy?
Wańka – Ulica i zagranica będzie odciągała uwagę od naszych działań na zapleczu wroga.
Helga – A propaganda sukcesu uśpi czujność?
Wańka – Dokładnie!
Helga – A co jak się połapią?
Wańka – Będzie już za późno!
KURTYNA
Exposé 50/2017 (339)
Po wysłuchaniu pięknego exposé nowego premiera, można dojść do wniosku, że dobrze się dzieje w Państwie Polskim. Niepokojący był objaw cenzury, jaki zdawał się opanowywać Internet, ale okazał się przejściowy. Każda wiadomość, która miała w tytule krytykę nowego premiera, nie dawała się otworzyć. Wszystko jednak wróciło do normy. Pozostało jedynie pytanie, czemu ta zamiana stanowisk ma służyć?
Wróble ćwierkają coś o posadach w Spółkach Skarbu Państwa – kto nimi dysponuje, ten ma szmal, czy władzę. Jeśli pani premier nie pozwalała się dobierać komuś do tego miodu, to może warto upowszechnić wiedzę o zarobkach i życiorysach szefów tych spółek? Tyle odnośnie do rodzimego podwórka, więcej jednak mówi się o zadaniach zagranicznych nowego premiera.
Jaki to układ zawarł nowy szef starego gabinetu ministrów z „zachodnimi bankierami”, którego nie mogła zawrzeć pani premier? Jeśli jesteśmy rzeczywiście niemałym krajem, który szybko się rozwija, to przecież musimy naruszać czyjeś brudne interesy. Naiwnością byłoby sądzić, że nasz szeryf pokona w pojedynkę całą armię bangsterów, nawet jeśli zaprosi ich na swoje podwórko. Jakie tak naprawdę interesy ma do załatwienia Morgan w Warszawie? Czego musi przypilnować na miejscu?
Kiedyś się pewnie tego dowiemy, tylko czy wówczas ta wiedz będzie jeszcze komuś do czegoś przydatna?
Molestowane feministki
Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Molestowane feministki
Występują: Leming i Moher.
Moher – Co powiesz na te afery seksualne w Krytyce Politycznej i w Gazecie Wyborczej?
Leming – Oj tam, oj tam, zaraz afery!
Moher – Myślała(e)m, że feministki są uczulone na molestowanie.
Leming – Bo jesteśmy. Weźmy takich konserwatystów. Taki to niby całuje w rękę, a nie wiadomo, co ma na myśli.
Moher – Czyżby myśli były ważniejsze od czynów?
Leming – Jakich czynów? Kogo masz na myśli – waszych, czy naszych?
Moher – A to jednak jest różnica?
Leming – Pewnie, nasi chłopcy tak mają, że lubią się zabawić, nie tylko między sobą, a i z panienkami.
Moher – Oczywiście ci mniej postępowi?
Leming – No, tak… w pewnym sensie. A w ogóle, to te tam… jak by je nazwać?..
Moher – Nazwij je tak, jak ich partnerzy nazywają je publicznie.
Leming – Mniejsza o nazwę. Chciały znaleźć się na pierwszych stronach gazet, ot i tyle.
Moher – Innego wytłumaczenia dla ich zachowania nie widzisz?
Leming – Niby jakie?
Moher – Może walczą w ten sposób o konstytucję, albo z dyktaturą kobiet?
Leming – A wiesz, o tym nie pomyślałam.
Moher – Bo nie chcesz chyba powiedzieć, że wszystkie nagle poprzypominały sobie, kto je trzydzieści lat temu po czym poklepywał?
KURTYNA
Coca Cola 49/2017 (338)
Podział na zwolenników tej czy innej partii bardzo często nie ma żadnych merytorycznych uwarunkowań. Są jej zwolennicy, lub przeciwnicy, bo są i mało kto zadaje sobie jeszcze pytanie: dlaczego? Dzieje się tak, ponieważ ta kwestia została już wcześniej rozwiązana i nie warto do niej wracać. Takie spostrzeżenie nasunęło mi się gdy uświadomiłam sobie zwolenników i płomiennych przeciwników Coca Coli.
Za wczesnego PRL-u napój ten był tylko w Pewexach za dolary. A przy tym pocztówki, na przykład z Londynu, pokazywały olbrzymie neony reklamujące ten napój. Były tak widoczne, że nadawały się na anty reklamę kapitalizmu jako takiego. Zohydzić Coca Colę, to jak zohydzić kapitalizm. Ruszyła anty kampania i odniosła skutek, wcale jednak nie zamierzony, bo tymczasem ustrój się zmienił i zniechęcanie do kapitalizmu straciło sens.
Dlaczego się nad tym rozwodzę? A no dlatego, że niekiedy brak mi argumentów uzasadniających tezę, która wydaje się słuszna (lub niesłuszna). Dzieje się tak, gdy władza podejmuje jakąś nową decyzję bez wyjaśnień, co ma na celu. Opozycja totalna krytykuje wszystko totalnie i tym bym się nie przejmowała, ale wolałabym znać argumenty naszego rządu, np. nie tylko w sprawie niedomagań służby zdrowia, czy skąd się biorą muzułmanie w Warszawie.