Archiwum kategorii: Teatrzyk Zielony Śledź

123% – Piękny wynik

 

Teatrzyk Zielony Śledź

ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.

 123% Piękny wynik

 

Występują: Wronisław Komuchowski i Anna Brodzka.

 

Wronisław Komuchowski – To naprawdę ty, Janusz? Jakoś się zmieniłeś.

Anna Brodzka – Bo teraz nazywam się Anna … 

Wronisław Komuchowski – A to dlaczego?         

Anna Brodzka – Co dlaczego? Dlaczego Anna?

Wronisław Komuchowski – Właśnie.

Anna Brodzka – Powiedzmy, że to na cześć twojej żony.

Wronisław Komuchowski – Chyba że tak, ale skąd ta nagła zmiana płci?

Anna Brodzka – Priorytety. W Parlamencie Europejskim musi być co najmniej 40% kobiet.

Wronisław Komuchowski – A to nie startują od ciebie te laski od striptizu?

Anna Brodzka – Startują, ale sam rozumiesz, że ktoś musi nimi kierować. Same z siebie ani be, ani me.

Wronisław Komuchowski – Jasne. Muszą wiedzieć kiedy być za, a kiedy przeciw. A coraz trudniej się w tym rozeznać.

Anna Brodzka – Masz na myśli Krym?

Wronisław Komuchowski – Chociażby. Raz Putina trzeba chwalić, to znów ganić. Łatwo się pogubić.

Anna Brodzka – Do referendum na Krymie poszło podobno 123% uprawnionych.

Wronisław Komuchowski – To chyba dobrze? Ma poparcie.

Anna Brodzka – Tak, tylko jakby ci to Wronuś wytłumaczyć…

Wronisław Komuchowski – Co tu tłumaczyć? Wiem jak jest. Przecież nasze serwery liczące głosy też są w Rosji i już nikt tej kwestii nie podnosi.

Anna Brodzka – Jasne.

Wronisław Komuchowski – Myślisz, że Polacy uwierzą w tę twoją kolejną przemianę?

Anna Brodzka – Jeśli uwierzyli w twoje odwrócenie się od Putina, to widomy znak, że uwierzą we wszystko.

 

KURTYNA

Słownik wyrazów zbędnych

 

Teatrzyk Zielony Śledź

ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.

Słownik wyrazów zbędnych

 

Występuje: Profesor Domniemanologii Praktycznej.

 

Profesor – Zajmiemy się dziś wyrazami bliskoznacznymi takimi jak: zboczeniec, pedofil, kurwa i bękart. Słowa „zboczeniec” nie należy używać nigdy i pod żadnym pozorem, grozi to bowiem odpowiedzialnością karną pod zarzutem „mowy nienawiści”. Należy go zastępować wyrazami pełnymi szacunku i podziwu, takimi jak homoseksualista czy lesbijka. Słowo „pedofil” musi kojarzyć się dwojako: negatywnie, gdy mamy na myśli księdza, i pozytywnie, kiedy mówimy o nauce gender. Tu uczulam wszystkich, żeby zawsze podkreślać, że gender to nauka, a nie ideologia. Należy wystrzegać się polemiki z ludźmi przywołującymi genetykę i takie tam XX i XY warunkujące płeć. Niewskazane jest również przywoływanie słowa „pedofil” gdy mowa o seksualnym wychowaniu dzieci i młodzieży.

                Przejdźmy teraz do najpopularniejszego słowa obecnie używanego. Mistrzowie potrafią znaleźć zastosowanie dla niego nie tylko w każdym zdaniu, ale niekiedy i parokrotnie, zamiast przecinka. Teoretycznie słowo na literę k jest zabronione w miejscach publicznych, ale nikt sobie nie wyobraża, że popularny polityk, biznesmen czy nawet dziennikarz w wiodących mediach mógłby się bez niego obyć w prywatnej rozmowie. Słowo to cieszy się zasłużoną sławą, podobnie jak profesja, którą oznacza.

                 Natomiast słowo „bękart” całkiem wyszło z użytku i nie wiem czy nie należałoby mu nadać nowego pozytywnego zabarwienia. Cóż bowiem ono oznacza? A no tyle, że mamusia jest osobą nowoczesną, dla której jest zupełnie bez znaczenia z kim ma dziecko, a dziecku tatuś do niczego nie jest potrzebny. Bycie bękartem powinno być zaszczytem.

 

KURTYNA

Resortowy dziadek

 

Teatrzyk Zielony Śledź

ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.

Resortowy dziadek

 

Występują: Dziadek i Wnuczka  

 

Dziadek – Czego oni się znowu domagają?

Wnuczka – Przywrócenia filozofii na uczelniach.

Dziadek – W głowach im się poprzewracało. Na co robolowi filozofia?

Wnuczka – To są studenci.

Dziadek – Nie rozśmieszaj mnie. Te ich wyższe uczelnie od gotowania na gazie!

Wnuczka – Uważasz, że filozofia nie jest potrzebna?

Dziadek – Nie im. Folksdojcze zawsze przecież mogą na naukę wyjechać do Rzeszy.

Wnuczka – Oj, dziadku!

Dziadek – Nie pouczaj mnie, wiem, że formalnie Rzeszy już nie ma i formalnie wojnę przegraliśmy.

Wnuczka – Powiedz mi jak to się stało, że zostałeś w Warszawie?

Dziadek – Ktoś musiał.

Wnuczka – Nie przesadzasz?

Dziadek – No dobrze. Jeśli koniecznie chcesz znać prawdę, to nasi mnie zostawili. Udało mi się przebrać za Polaka, ale nie wiele by mi to pomogło, gdyby nie twoja babcia.

Wnuczka – Mało o niej wiem.

Dziadek – Była czerwonoarmistką.

Wnuczka – Spodobałeś się jej.

Dziadek – Zostańmy przy tej wersji.

Wnuczka – Co przez to rozumiesz?

Dziadek – Miałem sporą listę szmalcowników, co bardzo pomogło w kompletowaniu kadry kierowniczej dla tubylców.

 

KURTYNA

Rada programowa

 

Teatrzyk Zielony Śledź

ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.

Rada programowa

 

Występują: Prezes, Redaktorka, Dziennikarz.

 

Prezes – Trzeba coś zrobić z tymi serialami.

Dziennikarz – Wyrzucić. Kto to jeszcze ogląda?

Redaktorka – O, przepraszam! To są jedyni nasi stali widzowie.

Prezes – Tyle, że nas na nich nie stać.

Redaktorka – A czy my w ogóle powinniśmy się nad tym zastanawiać? Na co jak na co, ale na telewizję rząd pieniądze znaleźć musi.

Prezes – Znajduje, pod pewnymi jednak warunkami. Musimy być bardziej postępowi. Wytyczne Brukseli są wyraźne: każdy film, a już na pewno serial musi mieć sympatyczną parę gejów, lub lesbijek.

Redaktorka – A nie ma?

Prezes – No, nie każdy jeszcze. Poza tym w ostatnim odcinku popularnego serialu lesbijka jest brzydka jak noc. To może nasuwać skojarzenia, że została nią z konieczności.

Redaktorka – O przepraszam! Jej niedoszły kochanek jest bardzo przystojny.

Dziennikarz – A to nie jest jeszcze gorzej? Przystojniak startuje do zboczonej brzyduli, to już chyba przegięcie pały.

 Redaktorka – Licz się ze słowami! Nie wiesz przecież nawet czyją ona jest wnuczką.

Dziennikarz – Wporzo. Proponuję w co drugiej scenie wstawić długi namiętny pocałunek w dowolnej konfiguracji. Im więcej się całują, tym mniej mówią. Czy nie o to między innymi chodzi?

Prezes – O to też, ale nawet tak oszczędne podejście do tematu jakichś pieniędzy wymaga.

Dziennikarz – To może skorzystajmy z pomysłu Jandy.

Prezes – Jakiego?

Redaktorka – Można z nią wystąpić za marne 2750 zł plus VAT. Moglibyśmy ogłosić, że każdy kto zapłaci dajmy na to 10 000 zł wystąpi w serialu.

Dziennikarz – Plus VAT oczywiście.

Prezes – To jest jakiś pomysł, ale to są w sumie mizerne pieniądze.

Redaktorka – A gdybyśmy tak zrzucili się po 1% naszych uposażeń? Wystarczyłoby na nie lada produkcję.

Dziennikarz – Chyba cię pogięło! Chcesz szastać naszymi, ciężko zarobionymi pieniędzmi!? Po moim trupie.

Prezes – I po moim. 

KURTYNA

W okowach mody

Teatrzyk Zielony Śledź

ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.

W okowach mody

 

Występują: Leming i Moher. 

 

Moher – Krzyk mody zawsze starał się zagłuszyć dyskretny urok elegancji, ale nigdy wcześniej nie był tak agresywny.

Leming – Co przez to rozumiesz? 

Moher – Dopiero w obecnych czasach poczucie estetyki stało się czymś w rodzaju wstydliwej przypadłości.

Leming – Ty najwyraźniej nie jesteś w stanie pojąć na czym polega współczesna moda.

Moher – A tu się akurat mylisz. Właśnie doszkoliłam się w tym zakresie i wiem, że należy łączyć ze sobą rzeczy do siebie nie pasujące. Nawet się do niej zastosowałam.

Leming – Jakoś tego nie widzę.

Moher – Bo się nie przyjrzałaś. Popatrz na moje ręce.

Leming – Rzeczywiście, jak na filmie!

Moher – Dlaczego jak na filmie?

Leming – No, nie zdjęłaś rękawiczek. Teraz w co drugim serialu ludzie wracając do domu, albo wchodząc do lokalu nie zdejmują rękawiczek…

Moher – Co im bardzo utrudnia zajęcia. Zauważyłam. W ten sposób jestem modna nawet podwójnie.

Leming – A to dlaczego?

Moher – Nie spostrzegłaś, że jedną rękawiczkę mam skórzaną, a drugą z włóczki?

Leming – Spostrzegłam, ale obydwie są czarne, to się nie liczy.

Moher – A te dziury w skórzanej? Nie przypominają ci dziurawych dżinsów?        

Leming – Przypominają, ale dziury w dżinsach to szpan, lub jak wolisz moda, a w rękawiczkach to zwykły obciach.

Moher – A nie opatrzyły się już wszystkim te dziurawe portki? Przecież to się widuje od trzydziestu lat!

Leming – Dokładnie, ale to się nadal nosi. Rękawiczki mogą mieć co najwyżej sprute palce.

Moher – Aha. A to może powinnam zmienić pantofle?

Leming – Była już taka jedna, która przyszła do klubu w pantoflach nie od pary.

Moher – I co?

Leming – Olali ją.

Moher – Dlaczego?

Leming – Wszyscy byli już naćpani. Nikt nawet nie zauważył.

 

KURTYNA