Archiwum kategorii: Aktualności

Prawo a logika 16/2018 (357)

Myślę, że nadszedł czas pociągnięcia do odpowiedzialności tych, którzy osądzali nas za winy popełnione i niepopełnione. Gołym okiem widać, że sądy w znacznej mierze przeszły na ciemną stronę mocy. Może na początek, utworzyć ranking najbardziej kuriozalnych uzasadnień wyroków?
Nie wiem od kogo by zacząć. Tuleja, mimo że powinien na zawsze zaniemówić, nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, a znając jego rodowód, możemy się niejednego spodziewać. Inna pani sędzia uważa, że sędzia-złodziej, to tylko człowiek roztargniony i nie widzi nic zdrożnego w tym, żeby sam nadal kradł a surowo osądzał „prawdziwych” złodziei. W przypadku odpowiedniego uzasadnienia wyroku za rzekome zabójstwo, to tylko koleżeńska przysługa. Cóż takiego się stało, że niewinny człowiek skazany został na 25 lat więzienia, jeśli to ocaliło prawdziwego zabójcę, syna miejscowego kacyka?
Sąd jest co prawda niezawisły, ale nie do tego przecież stopnia, żeby podważać wiarygodność dokumentu, określającego wiek darczyńcy kamienicy. Jeśli wynika z owego, że sygnatariusz podpisując go miał 140 lat, to kwestionowanie tego przez niezawisły sąd byłoby, zdaniem tego sądu, naruszeniem prawa.
Nic to wszystko jednak przy uzasadnieniu wyroku angielskiego sędziego. Mały, bardzo ciężko chory pacjent nie mógł być transportowany z Liverpoolu do Rzymu, bo to mogłoby zagrozić jego zdrowiu, należało go więc po prostu pozbawić życia na miejscu. Tej logiki już nic nie jest w stanie przebić. Najwyraźniej prawa z logiką pogodzić się nie da.

Zadawanie pytań 15/2018 (356)

Wszyscy już zdążyliśmy przywyknąć do tego, że dziennikarz w studio, to jak szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie. Zaproszony gość powinien odpowiadać na zadawane mu pytania zgodnie z oczekiwaniami prowadzącego i słuchaczy. Upraszczając: swój powinien dowalić obcemu, żeby podgrzać atmosferę i usatysfakcjonować tych, dla których program jest przeznaczony. W tym celu należy unikać pytań wymagających odpowiedzi, mogących cokolwiek wyjaśniać.
Porównajmy takie dwa pytania. Pierwsze: czy jesteś za wprowadzeniem GMO do Polski? Odpowiedź przecząca jest absolutnie oczywista, wręcz automatyczna. Gdyby jednak pytanie zawierało alternatywę, typu: Co lepsze – GMO, czy pestycydy, to odpowiedź przestaje być automatyczna, bo wymaga już wiedzy. Tu same emocje nie wystarczą. A one właśnie są dla sprawujących jakąkolwiek władzę najważniejsze, decydują bowiem, kto tę władzę będzie dzierżył.
Nie czarujmy się, nikt nie odwołuje się do rozumu. Idee odwołują się do uczuć. Najlepiej widać to na przykładzie chrześcijaństwa i komunizmu. Pierwszy odwołuje się do miłości, drugi do nienawiści. Komuniści uważają, że mają prawo, a nawet obowiązek nienawidzić katolików, a jakby tego było mało, domagają się miłości ze strony katolików, bo przecież Pan Bóg im to nakazuje. Trudno jednak chrześcijanom dyskutować z osobnikami niewyznającymi żadnych wartości niematerialnych. Zresztą publiczne głoszenie ideologii komunistycznej jest u nas zakazane prawem, tak samo jak propagowanie nazizmu, faszyzmu i podobnych dewiacji kulturowych.

Składowanie gabarytów 14/2018 (355)

Zastanawiacie się pewno, co znaczy ten zagadkowy tytuł. Jak można składować wymiary? Można, jeśli ma się solidne podstawy biurokratyczne wyniesione jeszcze z PRL-u. W naszym osiedlu wisi na ogrodzeniu okalającym pustą przestrzeń tabliczka z zakazem „składowania gabarytów”. Ta szczelnie ogrodzona przestrzeń, jest właśnie miejscem przeznaczonym na te „gabaryty”, przez co administracja rozumie odpady o pokaźnych rozmiarach przekraczające gabaryty, albo kubaturę pospolitych śmieci. Zdawać by się mogło, że skoro jest specjalne miejsce przeznaczone na duże, niepotrzebne przedmioty, to po co je porzucać w pobliżu? A no właśnie, żeby skorzystać z możliwości wyrzucenia „gabarytów”, trzeba pofatygować się do gospodarza po klucz! Taki prosty fortel zapewnia pustą przestrzeń przeznaczoną na owe „gabaryty”, które walają się wokół.
Czy w tym szaleństwie jest metoda? W pewnym sensie. Kiedyś tak się zdarzyło, że Mediolan tonął w śmieciach i wbrew pozorom, nie był to strajk śmieciarzy, a wygrany przetarg na wywóz śmieci przez mafię! Mafia włoska, czy polska, tak właśnie ma, że wygrywa przetargi, inkasuje forsę i dalej nic nie robi, bo kto jej podskoczy!?
Nie wiem, kto w Polsce wygrał przetarg na wywóz odpadów komunalnych, ale spójrzmy jak to działa. Na początku transformacji, kiedy wydawało się, że zaczyna się okres normalności, śmieci były segregowane i jako surowce wtórne trafiały (lub miały trafiać) do recyklingu. Później okazało się, że Polska może być doskonałym miejscem składowania odpadów toksycznych i wszelkich innych, dla Niemców, oraz pozostałych krajów unijnych. Przestano więc udawać, że istnieje jakaś sensowna polityka w tym zakresie. Ale na tym nie koniec śmieciowego biznesu. Za niesegregowanie śmieci Unia może nakładać na Polskę kary. My, mieszkańcy już te kary płacimy w czynszu, co jest wyraźnie zaznaczone!
Jakby tego było mało, każdego dnia marnujemy tony surowców, nie licząc potencjalnej darmowej pracy milionów mieszkańców, którzy chętnie segregowaliby odpady przed ich wyrzuceniem! Czy na pewno stać nas na takie marnotrawstwo?

Granica ustępstw 12/2018 (353)

Kiedy słyszę takie zdanie: „PiS woli (coś tam, coś tam…) od ewentualnej przegranej w wyborach”, to skóra mi cierpnie, zwłaszcza gdy mówią to ludzie prawicy. Specjalnie wykropkowałam ewentualny zarzut, bo nie jest to spór o cele, a o sposoby ich osiągania. Wnioskodawca zakłada bowiem, że PiS realizując jego postulat może przegrać wybory i godzi się z tym faktem. Czyli lepiej wprowadzić jakieś prawo wbrew większości wyborców, przegrać wybory i pozwolić, żeby następna władza zmieniła ten przepis. A ponieważ nie ma takiej siły politycznej na prawo od PiS-u, która mogłaby wygrać z nim wybory, to należy liczyć się z wygraną lewicy. Wówczas najprawdopodobniej wprowadzi ona nowe prawo, bardziej ukierunkowane na własne, lewicowe zapatrywania. A więc, jeśli nie jest to celowe działanie obliczone na destrukcję, to musi to być podcinanie gałęzi, na której się siedzi.
Na szczęście, wpadki w sejmie jasno pokazują z kim mamy do czynienia. Ludzie Targowicy Totalnej wcale nie zmienili poglądów. Nie można zmieniać czegoś, czego się nie ma. Oni po prostu nawykowo głosowali przeciw. Są zawsze i w każdej sytuacji przeciw PiS. Skąd mogli wiedzieć, że tym razem chodziło o dalsze procedowanie postulatu zgłaszanego przez ich środowisko? Trudno od nich wymagać, co otwarcie przyznała szefowa Nowoczesnej, żeby wiedzieli na czym polega praca w sejmie!
Konkluzja jest niestety gorzka. Niektórzy posłowie PiS zachowali się dżentelmeńsko dopuszczając lewacki projekt do dalszego procedowania, żeby nikt im nie zarzucił, że od samego początku negują prawo do rozpatrzenia go. Lament podnieśli fanatycy po oby stronach.
Nie dajmy się sprowokować, żadnej ze stron. Ruscy agenci tylko czekają, żeby rozpiąć nad nami putinowski parasol ochronny. Pamiętajmy, że jedynie pragmatycy osiągają cele.

Kim oni byli, kim są? 12/2018 (353)

Radziecki okupant nie dowierzał Polakom, nawet, a może zwłaszcza, polskim komunistom. Stawiał raczej na „bezpartyjnych fachowców”, do których zaliczali się przede wszystkim ubeccy oprawcy niepolskiego pochodzenia, ale w polskich, oficerskich mundurach. Dlatego na początku swych rządów Moskwa odsunęła od władzy Gomułkę, jako niepewnego, bo ideowego komunistę. W czerwcu 1956 roku pragmatyk „prawdziwy Polak i patriota” Cyrankiewicz groził odrąbywaniem rąk podnoszonych na „władzę ludową”.
Ale zbuntowani ludzie potrzebują jakiegoś przywódcy, a „Towarzysz Wiesław” wtedy nadawał się dobrze do tej roli. Polacy wiedzieli, że to komunista, jednak zakładali, że „swój”. Poza tym innego nie było. Zamachu na ustrój nie brano pod uwagę, bo w tamtej sytuacji politycznej byłoby to całkowitą mrzonką. Chodziło jedynie o poluzowanie terroru, który rzeczywiście trochę zelżał. Lecz wkrótce ludziom zaczęło się marzyć życie jak na Zachodzie, co znowu wymagało roszady na górze. Gierek okazał się odpowiednim człowiekiem na następną dekadę.
Powstanie „Solidarności” znowu unaoczniło władcom PRL-u, że kolej na następną zmianę, najlepiej na tyle pozorną, na ile to możliwe. Przy okrągłym stole zostaliśmy perfekcyjnie wystrychnięci na dudka przez złodziei komuchów. Broniliśmy wtedy też „swojego” Lecha W., mimo iż przygłup, nie mając pojęcia, że to faktycznie prymitywny kapuś Bolek, trzymający z czerwonymi.
A co tak naprawdę stało się w roku 2015? Odsunęliśmy od władzy czerwoną hołotę, ale czy na pewno i definitywnie? Jak należy rozumieć wetowanie przez „naszego(?)” prezydenta kolejnych ustaw, próbujących przywrócić normalność naszemu krajowi?
Kto nami właściwie rządzi?