Archiwum kategorii: Aktualności

Drabina

     Czy wiecie jak w światowym rankingu wypadają nasze wyższe uczelnie? Najlepsze z nich czyli Uniwersytet Jagielloński i Uniwersytet Warszawski są bardzo daleko za czołówką i plasują się na miejscach między 300 a 400! Tak dalekie miejsca nie są już nawet sprecyzowane. O polskich politechnikach nie ma co nawet wspominać, no chyba, że przy okazji awarii budowlanych, których na skutek kiepskiej inżynierii siłą rzeczy musi przybywać.

     Młodzi, „wykształceni” (kiepsko, co się rozumie samo przez się) z dużych miast nie mają oczywiście o tym pojęcia. Dla leminga, bo o nim mowa, każdy człowiek o odmiennych, a zwłaszcza logicznie zdefiniowanych poglądach, to oszołom. Lemingowi trudno natomiast połączyć podobne wiadomości w tym samym serwisie, jeśli podano je osobno… Oto zostaje zalany najdłuższy w Polsce tunel, zbudowany pod niczym, czyli dawną Wisłostradą w Warszawie, ot żeby dać pewnie komuś zarobić. Po zamknięciu innych dróg stał się rzeczywiście niezbędny, ale zalała go woda i musiał być wyłączony z ruchu. Wiercenie następnego tunelu metra, tym razem pod Wisłą, opóźni się. Nikt też nie wie dlaczego metro, jak jest w wielu innych miastach świata,  nie mogłoby przebyć rzeki mostem. Może byłoby za tanio?

      A skąd ta drabina w tytule? Już wyjaśniam. W tym samym serwisie informacyjnym TVP podała o cennej urzędniczej inicjatywie zorganizowania „kursu korzystania z drabiny”. Podobno, jak wykazują statystyki, bardzo często dochodzi do wypadków z udziałem tego niezbędnego sprzętu. Rolnik, po pomyślnym ukończeniu kursu może liczyć na cenny podarunek – drabinę.

       Państwa zdaniem, czy to jeszcze śmieszno, czy już straszno?

Banksterzy

 

     Czy aby na pewno warto jest dorabiać się pieniędzy, zwłaszcza uczciwą drogą? Bo jeśli tak, to co później z nimi robić? Może wydać na zagraniczną wycieczkę? Zbyt duże ryzyko utraty zarówno pieniędzy, jak i nerwów. Zainwestować w coś pewnego, żeby przynosiły profit? To brzmi racjonalnie, zwłaszcza w normalnym, praworządnym państwie. Tylko czy nasze Państwo do nich należy, skoro gangster, skazany kilkoma prawomocnymi wyrokami sądowymi, zamiast przynajmniej jeden odsiedzieć, jako wprawny recydywista zakłada kolejny  „bank” znowu okrada klientów i nikt mu w tym nie przeszkadza? A może mamy tu do czynienia z „banksterami” pod szczególnym nadzorem?

     W PRL-u „władza ludowa” miała tylko jeden cel: utrzymać się przy władzy, nie bacząc na dobro obywateli. Ciekawe z czym mamy do czynienia obecnie? Z ignorancją? Nieudolnością? A może przeciwnie – z premedytacją?

      W wolnej chwili proszę się zastanowić nad tymi licznymi pytaniami.

Kanapowiec zrzędliwy

   

Owady, tudzież inne stworzenia, dzielą się na pożyteczne i uciążliwe. Wyżej wymieniony Kanapowiec zrzędliwy zalicza się do tych mało lubianych. Ktoś zasugerował, że i ja do nich należę. Postaram się udowodnić, że jest inaczej.

     Podział na piszących o rzeczach przyjemnych i nieprzyjemnych jest mylący, bowiem po to pisze się o rzeczach niemiłych, żeby ich unikać, miłe zostawiając na deser. Polityka dotyczy wszystkich – świadomych i nieświadomych tego faktu. Uniknąć się jej nie da, podobnie jak siły grawitacji, z tym, że na tę ostatnią wpływu nie mamy, a na politykę, jednak trochę tak. Chowanie głowy w piasek nigdy nie prowadzi do sukcesów. Rzetelne informowanie zarówno o zagrożeniach, jak i sukcesach należy do dziennikarzy. Pod nich, niestety, podszywają się „nocnikarze”, którzy wciskają nam kit wmawiając, że białe jest czarne i na odwrót. (Ten dowcipny neologizm zaczerpnęłam z wiersza recytowanego przez Andrzeja Fedorowicza. Uważam, że świetnie oddaje podziały personalne w prasie.)

 

 

 

 

      

Sen nocy letniej

    Już Szekspir zauważył, że miłość bywa ślepa. Zauroczenie może się przydarzyć każdemu i jest to stan bardzo przyjemny, ale jak każde odurzenie, musi mieć swój koniec. Zdarza się, że zakochanie przechodzi w miłość i wówczas nie ma bolesnego przebudzenia. Niektórym jednak fascynacja nie mija, zwłaszcza umiejętnie podsycany, o czym najlepiej wiedzą pijarowcy.

    Maltretowane kobiety pytane, dlaczego zgadzają się na takie traktowanie odpowiadają: „bo ja go kocham”. Nic dodać, nic ująć. Brak refleksji u takich osób bywa porażający. Pal sześć, jeśli same chcą cierpieć u boku rzezimieszka, gorzej jeśli po przez wybory takich osób muszą cierpieć inni. A tak dzieje się w demokracji. Wystarczy, że jakiś hochsztapler uwiedzie wyborców. Na nic zdają się argumenty, perswazje. Uwiedziona osoba, na pytanie dlaczego na niego głosowała, odpowiada: „bo ja go lubię”.

    Marzenia o miłości bliskie są każdemu, stąd literatura żywi się tym tematem obficie. Ja go specjalnie nie eksploatuję. Wydałam tylko jeden tomik opowiadań poświęcony miłości. Jeśli ktoś chce sprawdzić jak taka realistka, jak ja radzi sobie z tym tematem, prześlę jeden z 20 egzemplarzy za jedyne 20 zł (+5 zł koszty przesyłki) książkę zatytułowaną „Ostatnia romantyczna przygoda”.

Sfora

Czy zauważyliście jak Wymiar Sprawiedliwości chroni podejrzanego przed rozpoznaniem? Podaje imię i tylko pierwsza litera nazwiska, żeby nikt go nie rozpoznał. Ale to tak na marginesie, dzisiaj bowiem bajeczka dla grzecznych dzieci o władcy Donaldzie T.

     Właściwie, trudno by go nawet nazwać władcą. Sam bowiem zdawał sobie  sprawę, że żaden z niego Führer, ani Generalissimus, tylko co najwyżej Namiestnik ościennych mocarstw, którym jednak zamierzał służyć wiernie i ze wszystkich sił. Przyjemnie jest mieć władzę, trudniej ją jednak utrzymać, czego był też świadom przyjmując namaszczenia. Stara rzymska maksyma: „dziel i rządź” podsunęła mu co należy zrobić: trzeba koniecznie znaleźć wroga i na niego ukierunkowywać pretensje. Wróg zewnętrzny, z wiadomych względów, nie wchodził w rachubę. Postanowił więc zmodyfikować starą maksymę na „szczuj i rządź”.

     Rozglądając się wokół,  pewnego dnia doznał olśnienia: „Mohery”!!! Tak, to było to! Kiedy ogłosił z mównicy sejmowej kim należy pomiatać, eurokundle zawyły ze szczęścia. Zamiast skamleć u pańskich drzwi, mogły pokazać teraz kto tu rządzi! Ochoczo ruszyły leczyć własne kompleksy.

    Od tej pory szczekają tak zajadle, że nie zauważyły nawet pustych misek. Donald T. opróżnił je dla ratowania zachodnich banków niefrasobliwie pożyczających pieniądze na najdroższe w Europie stadiony i autostrady. Ale beztroskie eurokundle nie muszą się specjalnie tym martwić, najgorliwsze z nich zawsze mogą liczyć na jakieś ochłapy.