Archiwum kategorii: Aktualności

Godne podziwu

     Jakiś czas temu premier Tusk proponował obywatelom, żeby nie zajmowali się polityką a budową szkół. Jak się później okazało, być może po to, aby je pozamykać i posprzedawać za psi pieniądz obrotnym inwestorom. Niedawno przyznał, że nie radzi sobie z koncernami farmaceutycznymi. Gołym okiem widać, że również z lekarzami, aptekarzami i pacjentami.

     To, z czym radzi sobie znakomicie, to wierni wyborcy. Podziwu godne!

Medytacja

   Co Waszym zdaniem oznacza słowo: medytacja? Dawniej były to głębokie rozmyślania nad poważnymi problemami. Dzisiaj chodzi o głęboka bezmyślność czyli stan wielce upragniony. Tylko przez kogo? Czy bezmyślność jest warunkiem szczęścia? Czy może do pustej głowy łatwiej wcisnąć to, co guru chciałby, żeby się w niej znalazło?

   Pomyślcie o tym zanim zaczniecie powtarzać jakąś mantrę uknutą przez media i nie powielajcie tego, co wam wciskają. Samodzielne myślenie nie boli, a niekiedy przynosi nawet satysfakcję. Pomedytujcie, albo nawet podyskutujcie o tym przy dobrej czekoladzie serwowanej w „Bluszczu” na Żoliborzy (ul. Śmiała 1/3). Gdyby kogoś interesowały moje książki to też je tam znajdzie.

Milionerem być!

    Jeśli uporaliście się już ze stosem niepotrzebnych prezentów, pora zająć się pracowitym pomnażaniem majątku, żeby móc kupować sobie więcej i więcej jak na jakiego milionera, albo monarchę przystało.

    Bo… Cysosz, to ma klawe życie – jak głosiła niegdysiejsza piosenka. Diogenes natomiast był odmiennego zdania. Jemy wystarczyła beczka i to pusta. Pewien matematyk z Petersburga całkiem niedawno odmówił przyjęcia miliona dolarów i nie zrobił tego z jakichś pobudek natury ideologicznej, a z czystego pragmatyzmu. Jego interesują zagadnienia matematyczne, a nie przepływy gotówki, którymi musiałby się zajmować jako administrator takiej fortuny.

Ze swej strony życzę Państwu w Nowym 2012 Roku tyle pieniędzy, ile jest Wam rzeczywiście potrzeba i żeby stać Was było na kupowanie moich książek.   

 

 

Przestroga

    Prawo konstruowane jest w taki sposób, żeby chronić interesy tych, którzy je stanowią. O tym dowiedziałam się od pewnej prawniczki jeszcze za czasów ustroju słusznie minionego.

   Czy coś się zmieniło? Nasze dane personalne są chronione wszędzie tam, gdzie nikt się nimi nie interesuje, są natomiast dostępne przestępcy, którego chcielibyśmy oskarżyć o jakąś zbrodnię. On przecież ma prawo do obrony! Musi wiedzieć kto i  co mu zarzuca.

Przestępcę stać na dobrego adwokata, bo to ma niejako wliczone w koszta uprawiania procederu. Pokrzywdzony ma wprawdzie prawo do utajnienia swoich danych osobowych, ale musiałby o tym wiedzieć, a nikt nie ma obowiązku go o tym poinformować.

    Dlatego informuję ja – powieściopisarka. Jeśli już miałeś to nieszczęście spotkać na swojej drodze bandytę, uciekaj jak najdalej od niego i całego „wymiaru sprawiedliwości”.

 

Masz jak w banku

Powiedzonko „masz jak w banku” wzięło się z zaufania do tej instytucji. Nikt by bowiem pieniędzy nie powierzał komuś niegodnemu zaufania, zwłaszcza, że rządy państw były gwarantem rzetelności. Czy coś się zmieniło?

Zasadniczo wszystko. Dawniej układ był przejrzysty. Każdy rozumiał, że lokata musiała być trochę niżej oprocentowana od kredytu, żeby bank zarabiał na tej różnicy. Ale chciwość bankierów rosła w miarę jedzenia. Wymyślono więc nową zasadę, żeby bank zyskał, niezależnie od tego kto i ile straci.

Bankier nie musi się już przejmować, że kredytobiorca jest niewypłacalny. Jego dług sprzedaje jako inwestycję komuś innemu pobierając sowitą prowizję od obydwu kontrahentów i niech oni się martwią. Obecnie, to właśnie masz jak w banku.

Ktoś może się zdziwi, dlaczego dopiero teraz na to bankierzy wpadli. Wpadli zapewne wcześniej, ale póki prawo nie dopuszczało takiej spekulacji, byli bezsilne. Najpierw więc należało skorumpować rządy i parlamenty, żeby do tego dopuściły.

Oto uproszczona odpowiedź – skąd się wziął kryzys.