Archiwum kategorii: Aktualności

Paradoks 49/2013 (128)

Szanowni Państwo!

     Pieniądze mają najczęściej ci, którzy usilnie o nie zabiegają. Podobnie sprawa ma się z rozwojem duchowo-intelektualnym. Wyższy stopień osiągają ludzie zainteresowani sprawami wykraczającymi poza zaspakajanie potrzeb fizjologicznych.

     Obydwie te grupy powinny i mają wpływ na resztę społeczeństwa. Jedni i drudzy mogą swoje doświadczenia przekazywać społeczeństwu, czyli bogaci powinni uczyć jak się bogacić, a mądrzy jak żyć mądrze. Paradoks polega na tym, że ci pierwsi wolą ogłupiać, bo głupich łatwiej łupić, a mądrym brak środków finansowych, żeby docierać do ogółu.

     Taki mały przykład. Ogłoszono konkurs na powieść kryminalną. Zważywszy na powiązania organizatorów z władzami, niezależny twórca nie ma tam czego szukać. Więcej, w tym wypadku paradoksalnie, zważywszy na brak powiązań autora z układem, im lepsza książka, tym mniejsze ma szanse.

     Tak właśnie działa układ mafijny w każdej dziedzinie.

     Pozdrawiam – i do następnej soboty!

 

P.S. 1)  W każdej rodzinie znajdują się jakieś lemingi, ale na szczęście niekoniecznie musi nim zostać dożywotnio. Pomóż swojemu bliskiemu lemingowi przejrzeć na oczy, podaruj mu na gwiazdkę „Domniemanie bezkarności”, cena promocyjna 18 zł, wysyłka w kraju (i ewentualnie dedykacja autorki)  gratis. Wpłata na konto Nr: 50 1020 5558 1111 1115 9930 0019. Adres posiadacza konta to: Wydawnictwo TWINS; ul. Dymińska 6a/146; 01-519 Warszawa. Adres, na który książkę należy przesłać proszę podać na: mtodd@mtodd.pl

 

 

 

Komunikacja werbalna 48/2013 (127)

     Są cztery sposoby przekazywania informacji. Podstawowy – pierwszy sposób, to mówienie proste o rzeczach oczywistych, czyli „łopatologia”, stosowana najchętniej w masmediach. Im społeczeństwo ciemniejsze, tym przekaz musi być jaśniejszy. Tu banalne oczywistości urastają do roli prawd objawionych.

     Drugi sposób to mówienie o sprawach skomplikowanych w skomplikowany sposób. Ta metoda przeznaczona jest dla hermetycznych gron specjalistów, gdzie już samo opanowanie słownictwa wymaga nie lada wysiłku.

     Trzeci sposób narracji (modne słowo!), to mówienie prosto o sprawach skomplikowanych. Przeznaczony jest dla ludzi inteligentnych, którzy chcą się dowiedzieć czegoś nowego, bez konieczności dogłębnego studiowania tematu. Taki dar przekazu ma kilku publicystów nie zapraszanych oczywiście  do mediów „głównego nurtu”.

      Najważniejszy jest jednak sposób czwarty, czyli mówienie o sprawach prostych w sposób wyszukanie skomplikowany. Prekursorami tego sposobu są „artyści ambitni” cierpiący na słowotok. Nie każdy potrafi mówić długo, zawile i nie na temat. Nic zatem dziwnego, że potrafią to ludzie szczególnie w tym kierunku uzdolnieni, zwłaszcza kłamcy wszelkiej maści. Prawdę daje się na ogół wyłożyć jasno, kłamstwo wymaga zagmatwania. Trzeba niekiedy nawet powoływać do tego specjalną komisję wypatrującą pancerną brzozę w marnym Lasku.

     Pozdrawiam – i do następnej soboty!

Rekonstrukcja kabaretu 47/2013 (126)

Zauważyliście może pewną zamianę ról? Młodzi zbuntowani kibice włączają się do polityki, z której Kabaret Donalda najwyraźniej się wypisał, przynajmniej w tej części dotyczącej państwa. Zajął się już wyłącznie sobą. Moim zdaniem to dobrze rokuje. Rada ministrów straciła jednego z najśliczniejszych ministrów, który wsławił się bałaganem na kolei, jakiego najstarsi górale nie pamiętają. Dziurawymi drogami, które budowano za gigantyczne pieniądze i, co najważniejsze, te super budowy pociągnęły plajtę firm budowlanych. Nie lada dokonania. Zainwestowano też spore pieniądze w radary, mające  przynieść krocie, a nie zarobiły nawet na spłatę inwestycji. O milionach za uschnięte przy tzw. autostradach brzozy nawet nie warto wspominać. Nie były widocznie z gatunku tych pancernych.

     Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że minister, który utopił ciężkie miliardy w błocie, pośliznął się na zegarku wartym zaledwie głupie 17 tysięcy złotych. No, może z drugiej strony nie takie głupie, skoro cała jego biedna rodzina odejmowała sobie od ust, żeby się na taki prezent złożyć.

     Wypadł z resortu, ale mam nadzieję, że nadal zamierza działać w branży rozrywkowej. Szkoda by było zmarnować taką urodę. Gdyby więc ktoś z Państwa znał jego adres, to proszę o udostępnienie. Teatrzyk Zielony Śledź nadal dysponuje wakatami i to w ministerialnych rolach.

     Pozdrawiam – i do następnej soboty!

Prowokacja 46/2013 (125)

Prowokacja znowu się udała, nawet antyglobaliści nie byli potrzebni. Bogaty scenariusz został zrealizowany punkt po punkcie. Policjanci z przebierańcami prowadzili najpierw grę wstępną przy pomocy bogatego arsenału petard. Później nastąpiło tradycyjne podpalenie tęczy, która wcale nie była na drodze maszerujących, była natomiast w scenariuszu programu kabaretowego, który właśnie leciał w TVP z teatru w Tarnowie. Stała się też okazją do odważnego wystąpienia HGW przed kamerami telewizyjnymi zapowiadającej odbudowę tego ważnego strategicznie obiektu.

     Nową atrakcją tegorocznego Marszu Niepodległości stał się pozorowany atak na Ambasadę Rosyjską. Policja zablokowała ulicę z obu stron i kazała się ludziom rozejść. Było raczej straszno niż śmieszno, bo jak tu się rozejść będąc w pułapce? Na szczęście nie chodziło o pałowanie demonstrantów, a o cyrk przed ambasadą, żeby postraszyć cały świat polskimi nacjonalistami.

     Wszystko później skomentował złotousty Bartłomiej obwiniając tradycyjnie PiS, który w warszawskim Marszu Niepodległości nie brał udziału, ale mógł przecież, no nie?

     Ja w tym Marszu nie tylko mogłam, ale wzięłam udział i tak sobie myślę, że prowokatorów można było wyłowić. Wyróżniali się na trzy sposoby: nosili kominiarki, rzucali petardy i porozumiewali się wulgarnym językiem. Dla mnie każdy kto używa wulgarnego języka to lewak albo leming.

 

 P.S. Jako Wasza reporterka z Marszu Niepodległości wyznam jeszcze, że nie widziałam tego o czym donoszą media „głównego ścieku”. Zacytuję natomiast zasłyszane okrzyki: „Cześć i chwała bohaterom”. „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”. „Tylko idiota głosuje na Palikota”. „Kłamstwa Michnika wyrzuć do śmietnika”.

      

Demokracja czy hierarchia? 45/2013 (124)

     Nikt, jak dotąd, nie proponował wprowadzania demokracji w wojsku. Wydawanie rozkazów na zasadzie głosowania jakoś nikomu nie przyszło do głowy. Z drugiej jednak strony po co chować się za plecami jakiegoś gremium, skoro i tak za podejmowane decyzje nikt nie rozlicza. Jaruzelski wprowadzając stan wojenny obiecywał, że bierze na siebie całą odpowiedzialność. Pytanie tylko, odpowiedzialność przed kim? Okazuje się po latach, że przed historią, bo ta nie grozi żadnymi sankcjami. Przed sądem stanąć nie może z przyczyny obłożnej choroby, która jednakże nie wyklucza udziału w uroczystościach na jego cześć.

     Co innego z „uzdrowicielami” kościoła. Tu hierarchia już niektórym doskwiera i doradzają (tak z dobrego serca oczywiście), żeby decyzje zwierzchników poddawać pod dyskusję opinii publicznej, zgodnie z wymogami demokracji.

     Manipulacja demokracją bywa bardzo przydatna, zwłaszcza stosowana zamiennie z opinią eksperta. Można np. przegłosować, że coś jest albo nie jest zgodne z prawem, zamiast pytać o zdanie prawnika. I odwrotnie, jeżeli czegoś domaga się większość obywateli, powołać „ekspertów” mających za zadanie wytłumaczyć, że białe jest czarne, a jeśli ktoś ośmiela się podważać takie tłumaczenie, to oczywiście należy mu się zgodnie z polityką miłości i tolerancji głęboka pogarda.