Większość z nas, w hierarchii społecznej, pragnie znaleźć się na pożądanym miejscu. Każdy lubi być doceniony. Dawniej w tym celu ubierano się możliwie wykwintnie, na ile kogo było stać. Rodzice dbali o dobre maniery swych pociech. Ale to wszystko okazało się przywarami zaczerpniętymi z czasów burżuazji, z którą komuna tak zaciekle walczyła. I prawie zwyciężyła!
Ten „nowy postęp” nie wymagał zmiany natury ludzkiej, a jedynie odwołania się do jej ciemnych stron. Zabieg okazał się prosty: wystarczyło zamienić szacunek na pogardę. Zamiast okazywać innym szacunek, z nadzieją, że go odwzajemnią, łatwiej jest udowadniać własną wyższość, demonstracyjną pogardę przejawiającą się niechlujnym ubiorem i wulgarnym słownictwem.
Nie dziwmy się zatem niemieckiemu przedstawicielowi, który pod głazem upamiętniającym Polaków pomordowanych przez jego ziomków, zademonstrował swój stosunek do nas niechlujnym wyglądem . Tak przejawia się „wyższa, zachodnia kultura” nie ustępująca tej radzieckiej, z którą jawnie sympatyzuje.
Archiwum kategorii: Aktualności
Podróbka prawdy 37/2025(741)
Mamy do wyboru jedną z dwóch opcji. Możemy dołączyć do: młodych, wykształconych, takich jak Babcia Kasia; z dużych miast, albo do starych, niewykształconych jak Karol Nawrocki, z zaścianka. Te dwie możliwości są dla zwykłych obywateli. Niezwykli mają jeszcze pomniejsze partie i nie tylko partie.
Zdarza mi się bywać na spotkaniach z niedoszłymi, lub przyszłymi, jak woleliby się nazywać liderami. Oni oczywiście wiedzą, jak wszystkich uszczęśliwić, ale najpierw muszą wszystkich przekonać do własnych racji. Najlepszą metodą są oskarżenia i pomówienia osób powszechnie znanych. To zawsze działa, plotka jest skuteczną bronią, której stale nie doceniamy.
Przyszły lider lubi powoływać się na prawdy zaczerpnięte ze źródeł tylko jemu znanych. Sugeruje, słusznie zresztą, że państwo polskie przesiąknięte jest agenturą wrogich nam państw. Z kolejnego rozbioru Polski ucieszyliby się nie tylko Prusacy z Unii Europejskiej i Ukraińcy, ale najbardziej Rosjanie, ich rzekomi wrogowie. Tropienie agentów, to zadanie nie dla amatorów. Jedyne kryterium jakim możemy się posłużyć, to ocena osób publicznych po czynach, jakich dokonali.
Setki słów 36/2025(740)
Po przeszło dwugodzinnej przemowie „Won ten Layer” nikt chyba nie spodziewał się usłyszeć czegokolwiek wartościowego. Nie ma najmniejszego znaczenia, czego naobiecywała, bo trudno spodziewać się, żeby jej obietnice przekładały się na oczekiwane przez ludzi czyny.
Wydobycie sensownej informacji z potoku słów bywa coraz trudniejsze. Zachęcona jakimś zwrotem, otwieram dwudziestominutowy film, w którym autor powtarza mi 20 razy to samo zdanie, stwierdzające oczywistości i przeplata je innymi nic nie znaczącymi frazesami. Oczekiwanej konkluzji brak. On zarobił na moim kliknięciu, ja straciłam czas słuchając jego bełkotu.
Nie wszyscy mówcy są jednak interesowni. Wiele osób mówi, bo lubi, co nie znaczy, że nie mają nic do powiedzenia. Inny podział to: na osoby przekonane o wartości wypowiadanych przez siebie słów i na takie, które mają wątpliwości. Te pierwsze przeplatają swoją wypowiedź ulubionym słowem „właśnie”. Osoby ostrożne, wolące nie brać odpowiedzialności za wypowiadaną informację, uwielbiają zwrot: „jak gdyby”. Jeden i drugi zwrot bywa zaraźliwy.
Niebawem podział będzie tylko jeden na mowę miłości – tę chwalącą „władzuchnę” oraz mowę nienawiści, tę dociekającą niewygodnej prawdy.
Haki 35/2025(739)
Czy zbieranie „haków” na pretendentów do władzy przez ich konkurentów ma jeszcze sens? W tej dziedzinie mistrzem nad mistrze był Bierut. W jego imponującej kolekcji, na poczytnym miejscu listy, znajdował się sam Stalin, któremu przecież służył.
Już samo zbieranie kompromitujących informacji było niebezpieczne, bo wielce prawdopodobne, że trafi się na podwójnego agenta, zwłaszcza, jeśli samemu się do nich należyi wtedy...
Następnie dokumenty trzeba powielić i ukryć w miejscach niedostępnych dla przeciwnika. Traktowanie takiego skarbu jak polisy ubezpieczeniowej na życie było wielce ryzykowne, bo stawało się jednocześnie niewątpliwym powodem zabicia właściciela kolekcji. Życia nie ocalił w ten sposób ani Bierut, ani małżeństwo Jaroszewiczów, próbujące tej samej sztuczki, chociaż nie na tak wielką skalę.
Jak to jest dzisiaj? Teraz żadne „haki” nie są już potrzebne. Wystarczy pomówienie, nieudolne kłamstwo, powołanie się na opinię kryminalisty, któremu zwierzał się anonimowy świadek. Taką bzdurę kupi kto trzeba, jeśli wygłosi ją sam Tusk, którego w UE nikt nie ogra, bo wszyscy go olewają. Oczywiste androny, w dobie powszechnego kłamstwa, nikogo już nie oburzają, a nawet nie dziwią. Zbieranie, ukrywanie i grożenie „hakami” przestało mieć sens.
A, może jest to taka dobra strona kłamstwa powszedniego?
Kontrasty 34/2025(738)
W okolicy, gdzie mieszkam, po jednej stronie ulicy sąsiaduje ze sobą (ale nie konkuruje) 6 restauracji. Łączy je jedno: w upalne dni żadna z nich nie oferuje lodów!
Całkiem inną ciekawostkę znalazłam przy ulicy Kruczej. Sąsiadujące ze sobą dwie duże restauracje o podobnej ilości stolików. W jednej goście stoją w kolejce czekając na wolny stolik; a w tej sąsiedniej ani jeden stolik nie jest zajęty! Szokujący widok. Gdybym nie widziała tego w realu, to bym nie uwierzyła.
Czy ktoś może mi wytłumaczyć aż taką anomalię? Powiadają, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Powyższe przykłady przeczą temu twierdzeniu. No, w każdym razie nie chodzi tu o pieniądze z utargu. A może ta druga knajpa, to pralnia? Czego? Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o…
Powrót do normalności obecnie wydaje się trudny w każdej dziedzinie życia, kiedy logika, jaką się zwykle posługujemy, przestaje obowiązywać.