Futurystyczna fikcja 39/2025(743)

   Przepowiadanie przyszłości bywa oczywistością, albo przeciwnie – jest nieodgadnione. Wróżbici wszelakiej maści od wieków przepowiadali przyszłość z wątpliwym skutkiem. Najlepiej mówić zawile, wieloznacznie, tak, żeby można było później, przyszłe wydarzenia dopasować do wcześniejszej wróżby. Takie małe odwrócenie ról.
   Za komuny, tej radzieckiej, nie nowej unijnej, wolno było pisać co się chciało, ale tylko do szuflady. W druku mógł się ukazać utwór, w którym władza nie dopatrzyła się krytyki „jedynie słusznej linii partii”, stąd rozkwit literatury Science Fiction.  Nawet jedno z nielicznych wydawnictw utworzyło serię zatytułowaną Stało się jutro. 
   Jasne, że fikcja literacka, w tym filmowa, czerpały z nowych ideologii, takich jak np. feminizm. Film zatytułowany Seksmisja powstał w roku 1983 i opowiadał co się wydarzy w roku 2040. Feminizm obrał jednak inny kierunek i chociaż dzieli nas jeszcze piętnaście lat, to już widać, że ludzkość wybrała inny rodzaj samozagłady.
   Od czasu akcji mojej powieści pt. Rok 2038 dzieli nas lat trzynaście. Czy pisząc tę książkę nie byłam zbytnią optymistką? Oceńcie Państwo sami.