W okolicy, gdzie mieszkam, po jednej stronie ulicy sąsiaduje ze sobą (ale nie konkuruje) 6 restauracji. Łączy je jedno: w upalne dni żadna z nich nie oferuje lodów!
Całkiem inną ciekawostkę znalazłam przy ulicy Kruczej. Sąsiadujące ze sobą dwie duże restauracje o podobnej ilości stolików. W jednej goście stoją w kolejce czekając na wolny stolik; a w tej sąsiedniej ani jeden stolik nie jest zajęty! Szokujący widok. Gdybym nie widziała tego w realu, to bym nie uwierzyła.
Czy ktoś może mi wytłumaczyć aż taką anomalię? Powiadają, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Powyższe przykłady przeczą temu twierdzeniu. No, w każdym razie nie chodzi tu o pieniądze z utargu. A może ta druga knajpa, to pralnia? Czego? Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o…
Powrót do normalności obecnie wydaje się trudny w każdej dziedzinie życia, kiedy logika, jaką się zwykle posługujemy, przestaje obowiązywać.