Bidulek Giertych zemdlał na widok prokuratora. Nic dziwnego, podpisywał przecież wszystko, co mu jego kierowca podsunął do podpisania. Nie miał pojęcia, że bierze udział w wielomilionowym przekręcie.
Okazało się jednak, że ten sam Giertych wykrył spisek z udziałem setek tysięcy ludzi w komisjach wyborczych! Byli tak genialnie zorganizowani, że nawet bodnarowska prokuratura nie miała o nich zielonego pojęcia. Ciekawe kto ten genialny spisek zorganizował, bo chyba nie kierowca Giertycha?
Zostawmy więc tą oczywistą farsę tuskopodobnym, a sami zajmijmy się literaturą z prawdziwego zdarzenia. Proponuję Czytelnikom wspólne pisanie literatury pięknej. Po przeczytaniu pierwszej części, proszę o propozycje w jakim kierunku powinna zmierzać akcja.
Przypadkowe spotkanie
1
– Jak się ma Azorek? – spytał Brunet, który przed chwilą przysiadł na brzegu parkowej ławki.
Blondynka rozejrzała się. Nikogo prócz ich dwojga nie było w zasięgu wzroku, a nieznajomy nie trzymał nawet w ręku komórki.
– Dobrze – odparła zdecydowanym tonem.
– To dlaczego nie ma go na spacerze?
– Wolał zostać w domu – powiedziała. Facet najwyraźniej ją z kimś mylił. Ciekawe, kiedy się zorientuje, że ona nie jest właścicielką domniemanego Azorka. Chyba, że to rodzaj zaczepki.
– Aha – odparł lakonicznie. Ciekaw był, w co Blondynka z nim pogrywa. Dlaczego udaje kogoś, kim nie jest? Trzeba będzie to rozegrać inaczej.
– Pani mnie zapewne nie poznaje? – spytał.
– Zgadza się – przyjrzała mu się uważnie. Że też mogła mieć wątpliwości! Zapuścił brodę i trochę wyłysiał, ale to przecież on!
CDN