Dlaczego za gburem? Bo gbur, to ktoś, kto gwarantuje brak pojednania między Polakami, w myśl zasady: zgoda buduje, niezgoda rujnuje. To właśnie gbury i głupki wszelkiej maści rujnują Polskę, niezależnie od tego, czy są świadome własnego udziału w demolce państwa.
Dla nich liczą się tylko „Prawdziwi Europejczycy”, do których prawdziwych Polaków nie zaliczają. Taki Europejczyk może być skądkolwiek, nawet rodem z Bangladeszu, czy z Pekinu, stolicy Chin. Ważne, żeby tego ostatniego nie mylić z kimś, kto wysiaduje pod PKiN-em, czyli nieszczęsnym, warszawskim prezencie Stalina. To bynajmniej nie oznacza braku przychylności dla ziomków największego mordercy wszech czasów, bo komunizm, podobnie jak Lenin, są niestety wiecznie żywi.
Gbur (gburka?) współczesny, to kwintesencja nowoczesności, nie skażona dopuszczaniem do głosu zdrowego rozsądku. Dlaczego to takie ważne? Bo tylko kłamstwo i chamstwo gwarantuje właściwe wydawanie pieniędzy polskiego podatnika. Permanentny dureń na ministerialnym stanowisku nie wyda pieniędzy na cokolwiek pożytecznego, a o to właśnie chodzi! Rozwalenie państwa, tak, żeby nie dało się w nim żyć, jest wyraźnym celem niemieckiego namiestnika, pełniącego rolę polskiego premiera.
Najkrócej rzecz ujmując, komunista musi być gburem, bo to cecha rozpoznawcza.