Bujdy objawione

 ‒ Czy jest jakaś granica bzdur? – spytała Małgorzata, przeglądając internetowe obrazki.
   ‒ Masz na myśli te fruwające głazy, na których mieszkają podobno ludzie? – dopytał DUCH CZASU.
   ‒ Tak, bo kosmici zdają się tracić na popularności. 
   ‒ Dawniej, kiedy ignorancja nie była powodem do dumy, ludzie mieli jakąś podstawową wiedzę o otaczającym ich świecie.
   ‒ „Jeden z dziesięciu” nadal ją ma.
   ‒ Ale już jeden, na dziesięciu pytanych przechodniów nie wie nawet ile dni ma rok.
   ‒ Jak będzie potrzebował, to sobie wy-gugla. A wracając, do tego teleturnieju, to największą szanse ma ten, kto wylosował piątkę, bo najrzadziej jest pytany, chociaż nie zawsze umie z tej szansy skorzystać.
   ‒ Tak? Będę musiał się uważniej przyjrzeć. 
   ‒ A wracając do zasady, to obawiam się, że chodzi o nadprodukcję zakutych łbów, bo takim można wcisnąć każdą bujdę jako prawdę objawioną.