– Co słychać? – zapytała Ursula WodoLejer.
– Wszystko zgodnie z planem – odparł Donek – właśnie zamykamy szpitale.
– Bardzo dobrze! Przydadzą nam się wasi lekarze, jako pielęgniarki, bo tych nigdy nie za dużo. A co z ośrodkami dla uchodźców?
– Budują się. Wszyscy o nich zapomnieli, bo zajęli się apartamentami dla psów. Porównują jedenasto metrowe kawalerki dla ludzi z dwudziestometrowymi pomieszczeniami dla psów.
– Zawsze uważałam, że nic tak nie przykuwa uwagi jak absurd. Rozumiem, że następne będą kury.
– Jasne. Tutejsi rolnicy jeszcze protestują, ale import z Ukrainy i Ameryki Południowej zmusi ich do wyzbycia się majątków, póki jeszcze coś są warte.
– To pomoże ci dopiąć budżet na przyszły rok?
– Nic nie pomoże. Masa upadłościowa RP, to tylko sprawa czasu.
– Miło to słyszeć.
– Nie jesteś zła, że obiecałem Polakom odszkodowania za II Wojnę Światową?
– Przeciwnie, niech tam sobie Polacy zapłacą sami za zbrodnie wojenne, których się przecież dopuścili, szczególnie w polskich obozach koncentracyjnych.
– Jeśli tak uważasz, to dobrze.
– Nawet bardzo dobrze, bo to będzie znaczyło, że Żydzi mają rację domagając się od was reparacji.
– Co znaczy „was”? Chyba nie zaliczasz mnie do Polaków!?