Zbrodnia i nagroda 8/2026(762)

 Dawniej zbrodnia się opłacała pod warunkiem, że jej sprawca pozostał nieznany. Teraz opłaca się podwójnie i właśnie dlatego, że zbrodniarz jest znany. Oto krótka instrukcja, jak tego dokonać, którą można sobie poczytać przy porannej kawie, lub żurku.
   Najpierw trzeba dać się poznać z najgorszej strony, żeby „demokracja warcząca” nabrała do ciebie zaufania. Tu wystarczą wulgarne bluzgi na wszystkich możliwych forach, ale koniecznie skierowane przeciw „polskim faszystom” szeroko pojętym. Jak się upewnisz, że zostałeś zauważony przez kogo trzeba, zaoferuj swoje cenne usługi. 
   Może to być udział w napaści na jakąś staruszkę, która krytykuje Owsiaka, albo innego „bohatera/idola” naszych władców. Policja tyle ma wakatów, że przyjmie cię z otwartymi ramionami, tylko upewnij się, czy komendant na pewno jest po właściwej stronie, czyli rozumie prawo jak Tusk z Żurkiem razem wzięci.
   Teraz jest punkt najważniejszy. Trzeba wytropić kogoś majętnego, kto trzyma gotówkę w domu i najlepiej, żeby w ogóle nie interesował się polityką. Wizyta o szóstej rano kompletnie go zaskoczy i obezwładni. Prócz gotówki możecie poczęstować się jeszcze jakimiś wartościowymi przedmiotami, które łatwo spieniężyć. Prokurator to przyklepie, bo podobnie jak wy jest „umoczony”.