Medytacja

   Co Waszym zdaniem oznacza słowo: medytacja? Dawniej były to głębokie rozmyślania nad poważnymi problemami. Dzisiaj chodzi o głęboka bezmyślność czyli stan wielce upragniony. Tylko przez kogo? Czy bezmyślność jest warunkiem szczęścia? Czy może do pustej głowy łatwiej wcisnąć to, co guru chciałby, żeby się w niej znalazło?

   Pomyślcie o tym zanim zaczniecie powtarzać jakąś mantrę uknutą przez media i nie powielajcie tego, co wam wciskają. Samodzielne myślenie nie boli, a niekiedy przynosi nawet satysfakcję. Pomedytujcie, albo nawet podyskutujcie o tym przy dobrej czekoladzie serwowanej w „Bluszczu” na Żoliborzy (ul. Śmiała 1/3). Gdyby kogoś interesowały moje książki to też je tam znajdzie.

Milionerem być!

    Jeśli uporaliście się już ze stosem niepotrzebnych prezentów, pora zająć się pracowitym pomnażaniem majątku, żeby móc kupować sobie więcej i więcej jak na jakiego milionera, albo monarchę przystało.

    Bo… Cysosz, to ma klawe życie – jak głosiła niegdysiejsza piosenka. Diogenes natomiast był odmiennego zdania. Jemy wystarczyła beczka i to pusta. Pewien matematyk z Petersburga całkiem niedawno odmówił przyjęcia miliona dolarów i nie zrobił tego z jakichś pobudek natury ideologicznej, a z czystego pragmatyzmu. Jego interesują zagadnienia matematyczne, a nie przepływy gotówki, którymi musiałby się zajmować jako administrator takiej fortuny.

Ze swej strony życzę Państwu w Nowym 2012 Roku tyle pieniędzy, ile jest Wam rzeczywiście potrzeba i żeby stać Was było na kupowanie moich książek.   

 

 

Przestroga

    Prawo konstruowane jest w taki sposób, żeby chronić interesy tych, którzy je stanowią. O tym dowiedziałam się od pewnej prawniczki jeszcze za czasów ustroju słusznie minionego.

   Czy coś się zmieniło? Nasze dane personalne są chronione wszędzie tam, gdzie nikt się nimi nie interesuje, są natomiast dostępne przestępcy, którego chcielibyśmy oskarżyć o jakąś zbrodnię. On przecież ma prawo do obrony! Musi wiedzieć kto i  co mu zarzuca.

Przestępcę stać na dobrego adwokata, bo to ma niejako wliczone w koszta uprawiania procederu. Pokrzywdzony ma wprawdzie prawo do utajnienia swoich danych osobowych, ale musiałby o tym wiedzieć, a nikt nie ma obowiązku go o tym poinformować.

    Dlatego informuję ja – powieściopisarka. Jeśli już miałeś to nieszczęście spotkać na swojej drodze bandytę, uciekaj jak najdalej od niego i całego „wymiaru sprawiedliwości”.

 

Masz jak w banku

Powiedzonko „masz jak w banku” wzięło się z zaufania do tej instytucji. Nikt by bowiem pieniędzy nie powierzał komuś niegodnemu zaufania, zwłaszcza, że rządy państw były gwarantem rzetelności. Czy coś się zmieniło?

Zasadniczo wszystko. Dawniej układ był przejrzysty. Każdy rozumiał, że lokata musiała być trochę niżej oprocentowana od kredytu, żeby bank zarabiał na tej różnicy. Ale chciwość bankierów rosła w miarę jedzenia. Wymyślono więc nową zasadę, żeby bank zyskał, niezależnie od tego kto i ile straci.

Bankier nie musi się już przejmować, że kredytobiorca jest niewypłacalny. Jego dług sprzedaje jako inwestycję komuś innemu pobierając sowitą prowizję od obydwu kontrahentów i niech oni się martwią. Obecnie, to właśnie masz jak w banku.

Ktoś może się zdziwi, dlaczego dopiero teraz na to bankierzy wpadli. Wpadli zapewne wcześniej, ale póki prawo nie dopuszczało takiej spekulacji, byli bezsilne. Najpierw więc należało skorumpować rządy i parlamenty, żeby do tego dopuściły.

Oto uproszczona odpowiedź – skąd się wziął kryzys.

Zapach róż

Zapach róż
Ciekawe z czym młodemu pokoleniu kojarzy się zapach róż. Może z dezodoran-tem, albo świeżo umytą toaletą? Nie z kwiatami, bo te przecież nie pachną.
Kwiaciarze mają na ten temat dwie teorie. Jedna głosi, że są osoby, którym zapach kwiatów szkodził i producenci dostosowali się do ich żądań. Ta teoria tylko z pozoru jest absurdalna, jeśli weźmie się pod uwagę inny przykład. Wszystkie kina w Polsce, a podejrzewam, że i w Europie, są dla osób niedosłyszących. Dlaczego by więc kwiaty nie miały być wyłącznie dla uczulonych.
Druga teoria głosi, że kwiaty pozbawione zapach dłużej utrzymują świeżość, dlate-go taki wybór producentów. Stąd już krok do kwiatów sztucznych, które w ogóle się nie starzeją. Szkopuł jednak polega na ich nadmiernej trwałości, a zatem znikomym popycie.
Proponuję ignorować pazerność hodowców kwiatów i zamiast bukietów kupować książki! (Zwłaszcza moje).
Była (dyplomowana) ogrodniczka

O ZAMIANIE RÓL

WYWIAD Z PANEM X

wywiad z panem X

Meg: Powiadają, że za darmo piszą tylko grafomani.
Pan X: Odłożyłbym takie stwierdzenie do lamusa.
Meg: Dlaczego?
Pan X: Zna pani takie powiedzenie: wszyscy mówią i nikt nie słucha?
Meg: Stara prawda.
Pan X: A czy wie pani kto dokonał tego wiekopomnego odkrycia?
Meg: Jakiś polityk? Dziennikarz?
Pan X: Autor jednej z pierwszych książek o alkoholizmie jako przejawie artyzmu.
Meg: Zacytowane przez pana stwierdzenie nie jest pozbawione sensu.
Pan X: Więcej, nabiera ekspansji. W dobie internetu wszyscy piszą i nikt nie czyta. Wszyscy próbują coś sprzedać i nikt niczego nie chce kupić.
Meg: A jak to się ma do poglądu, że za darmo piszą tylko grafomani?
Pan X: Nadchodzi era, kiedy to czytelnikowi trzeba będzie zapłacić, żeby zechciał coś przeczytać.

O KONCERCIE CHARYTATYWNYM

WYWIAD Z PANEM X
wywiad z panem X
Meg: Słyszał pan o konkursie na najbardziej spektakularną działalność charytatywną?
Pan X: Nawet wziąłem w nim udział.
Meg: Pan?
Pan X: Dlaczego to panią dziwi?
Meg: No, jakby to powiedzieć…
Pan X: Ma mnie pani za cynika?
Meg: Raczej za człowieka szalenie sceptycznego.
Pan X: Mój pomysł jest nie do pobicia. Zorganizuję największą imprezę kulturalną niepełnosprawnych, jaką kiedykolwiek udało się zrobić.
Meg: Ma pan namyśli dla niepełnosprawnych?
Pan X: Przeciwnie. Wszyscy artyści rekrutować się będą z osób niepełnosprawnych.
Meg: To już było.
Pan X: Wystąpi wielka orkiestra składająca się z samych niepełnosprawnych, wystawa malarzy niepełnosprawnych i recytacja wierszy osób upośledzonych.
Meg: Niezwykłość ma polegać na rozmachu, liczebności uczestników?
Pan X: Nie tylko. Do orkiestry będą przyjmowani tylko głuchoniemi, obrazy mogą malować wyłącznie niewidomi. Jedynie recital poetycki może być mało oryginalny.
Meg: A to dlaczego?
Pan X: Bo wezmą w nim udział niesprawni umysłowo.

O TELEWIZJI

WYWIAD Z PANEM X

wywiad z panem X
Pan X: Marzy mi się telewizja niepoprawna politycznie i nieczuła na cierpienie.
Meg: Czy ja się nie przesłyszałam? Jeszcze więcej przemocy?
Pan X: Akurat przeciwnie. Obecnie wszystkie kanały zdają się prześcigać kto wyemituje program głupszy, okrutniejszy, obrzydliwszy.
Meg: A co ma z tym wspólnego poprawność polityczna?
Pan X: To ona właśnie każe zrównywać mądrość z głupotę, artyzm z obskurantyzmem, relatywizuje uczucia.
Meg: No właśnie, co z tym postulatem nieczułości na cierpienie?
Pan X: Chodzi mi o nie przytępianie naszej wrażliwości ciągłym epatowaniem cierpieniem. Chciałbym wreszcie oglądać świat piękny, usłyszeć co mądrzy ludzie nowego wymyślili. Nie interesuje mnie kto kogo zarąbał siekierą i jak to zrobił. Tym niech się zajmuje policja, nie telewizja.

O STOWARZYSZENIACH

O STOWARZYSZENIACH

wywiad z panem X

Meg: Co sądzi pan o powołaniu stowarzyszenia pożytku publicznego na rzecz…
Pan X: Odradzam.
Meg: Nie pyta pan nawet jakie stowarzyszenie?
Pan X: Charytatywnych jest całe multum, inne nie wchodzą w grę.
Meg: Dlaczego?
Pan X: Bo nie jest w stanie zjednoczyć nas żaden pozytywny cel dla dobra ogółu.
Meg: No wie pan!
Pan X: Wiem. Jesteśmy narodem walecznym i najlepiej wychodzi nam walka o niepodległość. Po zwycięstwie z wrogiem zewnętrznym już nic nas nie powstrzyma, żeby wykańczać się nawzajem.
Meg: Czyli wróg naszym przyjacielem? Przyzna pan jednak, że są ugrupowania, którym udaje się zewrzeć szeregi.
Pan X: Fakt. Zwłaszcza porozumienia o charakterze mafijnym mają się u nas dobrze. Natomiast otwartość pozytywnych celów traktujemy z podejrzliwością.

O NASZEJ PIASKOWNICY

O NASZEJ PIASKOWNICY

wywiad z panem X

Meg: Czy zna pan wyniki sondażu przeprowadzonego przez Instytut Książki w Krakowie.
Pan X: Nie. Domyślam że pani mi powie.
Meg: Zapytano dorosłych, zdawało by się, Polaków o ulubione lektury.
Pan X: Niech zgadnę: Trylogia Sienkiewicza…
Meg: Może pan zgadywać, ale to strata czasu. Pierwsze miejsce zajęły „Dzieci z Bullerbyn”, drugie „Ania z Zielonego Wzgórza”, trzecie „Mały Książę”, czwarte „Mistrz i Małgorzata” i piąte „Harry Porter”.
Pan X: Nie znalazł się żaden z rodzimych autorów?
Meg: Mało tego, tylko jedna książka nie jest przeznaczona dla dzieci.
Pan X: No, to nareszcie wszystko stało się jasne!
Meg: Co mianowicie?
Pan X: Jesteśmy narodem dzieci, a dzieci wszyscy powinni kochać, dogadzać im i dbać o rozwój, który w tym wypadku nam nie grozi, bo nigdy nie dorastamy. Jak się komuś w naszej piaskownicy nie podoba, to niech wyjeżdża do tych innych dorosłych krajów i tam zarabia, a nam może co najwyżej przysyłać foremki do lepienia babek z piasku. Jeżeli tych foremek będzie wystarczająca ilość, to się nie będziemy nawzajem łopatkami po głowach okładać i będzie super.