Archiwum kategorii: Aktualności

Logika czy intuicja? 37/2019 (428)

Czym lepiej w życiu kierować się: logiką czy intuicją? Jedna i druga może być zawodna – logika wtedy, gdy nie uwzględnimy jakiegoś istotnego czynnika przy podejmowaniu decyzji, a intuicja właściwie zawsze może zawodzić, bo ona za nic nie odpowiada i o nic jej winić nie można.
Ale czy zdarza się Wam mieć nieodparte wrażenie co do prawdomówności, lub jej braku wobec osoby właśnie poznanej? Pierwsze przemówienie Tadeusza Mazowieckiego, kiedy został „naszym” premierem, w odróżnieniu od „ich” prezydenta, czyli Jaruzelskiego – było doskonałą ilustracją tego, o czym mówię. Jeśli nawet ktoś wcześniej polityką się nie interesował, nie czytywał pism, w których on publikował, i bardzo chciał dopatrzeć się czegoś pozytywnego w jego wystąpieniu, to nie mógł. Wiało od niego fałszem na kilometr.
Późniejsi po-okrągłostołowi premierzy aż tak oczywistym fałszem nie epatowali. Ich brak wiarygodności był lepiej lub gorzej ukrywany. Arogancję usiłowano nam „sprzedawać” jako odwagę i dopiero po aferach ich poznajemy.
Teraz, kiedy możemy wybierać i wahamy się, kto będzie reprezentował nasze interesy, a kto wyłącznie własne, może warto zdać się na intuicję. Rozum i logika są pewniejsze, ale tylko pod warunkiem, że dysponujemy wystarczającą ilością informacji. Gdy tej wiedzy brak, korzystajmy z podpowiedzi intuicji. Podświadomość wychwytuje zakłamanie tam, gdzie logicznie nie da się go udowodnić.

Groźna farsa 36/2019 (427)

Czym skutkuje wybieranie celebrytów na odpowiedzialne stanowiska, właśnie mieliśmy okazję przekonać się po awarii ścieków w Warszawie. Celebryta Trzaskowski nie widzi problemu, bo katastrofy to nie jego domena. On jest od dowolnych obiecanek, hołubienia zboczeńców i budowania drewniano-asfaltowych sfer relaksu w oparach spalin, na dwa miesiące, za milion złotych.
Farsa zarządzania stolicą to zapewne specjalność naszego ratusza, a dramat tej farsy oglądają i przeżywają mieszkańcy. Czym w takim razie zajmują się teatry? Po takim włodarzu trudno się spodziewać, że przyznałby jakieś subwencje teatrowi z prawdziwego zdarzenia, nienastawionemu na głupawą, tęczową widownię.
Zapytałam 75 polskojęzycznych teatrów, czy chciałyby przeczytać nową współczesną sztukę. 45 nie zaszczyciło mnie żadną odpowiedzią. W 5 przypadkach teatry okazały się tylko budynkami niedysponującymi zespołem. 6 teatrów z wyższością odrzuciło pomysł przeczytania. 17 zgodziło się, żeby im sztukę przesłać. Dwa teatry przeczytały, z czego jeden odrzucił, nie kryjąc, iż powodem tego nie są zarzuty merytoryczne, a ideowe. Sztuka nie opiewa bowiem dzielnych postponowanych zboczeńców ani nawet równie dzielnych szlachetnych komunistów. Jeden teatr sztukę by wystawił…! Gdyby dostał subwencję 80 tys. zł.
Łatwiej jednak o 80 milionów na nowe muzeum niż 80 tysięcy na nową sztukę.

Słownik europejsko-polski 35/2019 (426)

Skoro przyszło nam, zwykłym Polakom, dzielić terytorium Polski z Prawdziwymi Europejczykami, to trzeba poznać ich język, żebyśmy wiedzieli, o czym oni do nas mówią. Oto pierwsza edycja:
1. Amfa ~ a także koka, marycha i inne dopalacze powodujące tak zwaną głupawkę. Bardzo pożądane przez Prawdziwych Europejczyków na imprezkach, a zwłaszcza podczas wystąpień sejmowych.
2. Bękart ~ powód do dumy samotnej matki. Samo słowo nie występuj już w żadnym języku poprawnym politycznie.
3. Cnota ~ to czym Prawdziwy Europejczyk się brzydzi.
4. Hulajnoga ~ pojazd dawniej dla dzieci. Obecnie ma również zastosowanie bojowe, zwłaszcza na miejskich chodnikach.
5. Konkubinat ~ pseudo-małżeństwo. Najmodniejszy dla par heteroseksualnych, chociaż samego określenia nielubiących.
6. Kurr… ~ słowo przerywnik, świadczące o podświadomej tęsknocie Prawdziwego Europejczyka do bycia przedstawicielem najstarszego zawodu świata.
7. LGBT ~ cztery litery oznaczające zboczeńców w zastępstwie „klasy robotniczej”, która okazała się niewdzięczna i przestarzała.
8. Małżeństwo ~ wymiana wzajemnych usług seksualnych między zboczeńcami.
9. Pałac Kultury ~ czyli zemsta Stalina. Obrona pomnika siedemdziesięcioletniej (1945-2015) indoktrynacji i okupacji sowieckiej.
10. Płeć ~ płci jest około pięćdziesięciu ośmiu, ale prace nad dalszym ich rozpoznaniem jeszcze trwają.
11. Porno-parady ~ zwane dla niepoznaki paradami równości. To wyższa forma dawnych pochodów pierwszomajowych.
12. Poszanowanie poglądów ~ najbardziej domagają się tego poszanowania ci, którzy w ogóle żadnych poglądów nie mają.
13. Równość ~ podziw dla zboczeńców.
14. Spodnie ~ strój obowiązujący wszystkich, niezależnie od płci i wieku. Dawniej nosili je tylko mężczyźni, ale to w czasach, kiedy męskość była jakąś wartością.
15. Sukienka ~ strój do przebierania chłopców za dziewczynki. Noszony jeszcze przez niektóre mohery.
16. Tatuaż ~ widomy znak przynależności do pożądanej kasty.
17. Tęcza ~ sześć kolorów zawłaszczonych przez zboczeńców.
18. Wesele ~ party poślubne homoseksualistów. Postępowe pary hetero ślubów już nie zawierają.
19. Zboczeńcy ~ słowo zakazane przez zboczeńców i ich mocodawców złoczyńców.
Powyższy słownik będzie poszerzany o nowe znaczenia. Zachęcam do współpracy przy jego tworzeniu.

Odwojować kulturę 34/2019 (425)

Czy duże pieniądze włożone w nowe seriale telewizyjne pomogłyby odwojować tę ważną dziedzinę kultury z rąk lewactwa? Pieniądze są niezbędne, ale moim zdaniem nie wystarczą. Zakładając nawet, że artyści to najbardziej sprzedajna część społeczeństwa, to czy na pewno warta wyłożonych pieniędzy? Dobry aktor może oczywiście zagrać wszystko i nim najmniej bym się przejmowała. Wystarczy przestać pytać ich o poglądy, zwłaszcza że najczęściej nie mają żadnych. Niech grają to, co mają w nutach, tylko ktoś te „nuty” musi im napisać – i tu zaczyna się problem. Gleba przez lata wyjaławiana plonu nie przyniesie. Hołubienie miernot pisarskich tylko dlatego, że były „po linii i na bazie”, jak mawiała stara komuna, a wychwalających zboczeńców, jak wymaga tego nowa komuna – dała opłakany rezultat.
Czy w Polsce nie ma obecnie dobrych pisarzy? Są, tyle że nie koniecznie w odpowiednich układach towarzysko-politycznie-mafijnych. Po napisaniu dobrej książki można ją wydać własnym sumptem i rozdać zainteresowanym. Gorzej mają dramaturdzy, bo teatry zostały w stu procentach opanowane przez lewactwo i nikt poza „swoimi” się nie wciśnie.
Żeby zrobić serial taki jak „Zniewolona”, trzeba ekipy ludzi wolnych od przesądów gender i poprawności politycznej. Żeby zrobić serial „Wolni”, trzeba ludzi zniewolonych ideologią gender i poprawnością polityczną.

Agresja i szantaż 33/2019 (424)

Czy da się budzić litość i zachwyt jednocześnie, w dodatku za pomocą agresji i szantażu? Opozycja totalna uważa, że tak, i potwierdza to swoim działaniem. Niesłusznie zarzuca się Koalicji Obywatelskiej, że nie ma programu. To właśnie jest ich programem. Walczą przecież o wolność najszerzej rozumianą… Oj, chyba się zagalopowałam – wolność sprowadzającą wszystko do seksu ze wszystkim, co się rusza albo i nie rusza, w każdym miejscu i dowolnym czasie, koniecznie w tęczowych barwach.
Kiedy obejmą już władzę, to na najlepiej płatne stanowiska zostaną desygnowani wszyscy sodomici i gomoryci, a zwłaszcza genderowi aktywiści. O żadne inne kwalifikacje nikt ich nie będzie pytał. Zacznijmy więc już teraz litować się i podziwiać jednocześnie zboczeńców wszelkiej maści, bo tylko patrzyć, jak zostaną naszymi panami. Jaśnie oświeconemu jaskrawą tęczą panu, jak wiadomo, żadne kwalifikacje nie są do niczego potrzebne. Może np. zarządzić drewnianą strefę relaksu na skrzyżowaniu dróg, darmowe hotele dla „biednych wesołków”, żeby nie musieli tego robić w parkach, bo aura bywa kapryśna. Panu nikt przecież nie zabroni promowania uciech, jak „parady równości”. Wszyscy zastanawiają się, o jaką tu równość chodzi, a to przecież proste. O zrównanie politowania z podziwem. Musimy tylko wzbudzić w sobie litość i zachwyt nad tymi samymi kreaturami jednocześnie! Sprzeczność? No trudno, skoro wybierzemy tych, którzy słyną z obiecywania wszystkiego wszystkim przed wyborami, a po wyborach mówią „sorry, taki mamy klimat”, to czego innego możemy się spodziewać?

Zniewoleni 32/2019 (423)

Szeherezada tak snuła swoje opowieści, że zawsze kończyła w najciekawszym momencie, aż do następnej nocy. Sułtan nie zabijał jej tylko dlatego, że ciekaw był dalszego ciągu. Trwało to przez tysiąc i jedną noc. Zdawać by się mogło, że ta oczywista zasada powinna obowiązywać we wszystkich serialach telewizyjnych. Dlaczego tak się nie dzieje? Bo Szeherezada walczyła w ten sposób o życie, a producenci seriali mają innych „sułtanów”. Przyciąganie widza jest oczywiście pożądane dla reklamodawców, ale wcale nie chodzi o widza wybrednego, który doceniłby kunszt opowieści.
Te refleksje naszły mnie po obejrzeniu kolejnego odcinka Zniewolonej. Dotąd miałam się za osobę odporną na romanse, które uważałam za szczególnie nudną literaturę. Wątki miłosne są oczywiście niezwykle nudne w polskich serialach. Sprowadzają się bowiem do bardziej lub mniej odważnych scen erotycznych, z nieodzownym dialogiem typu: Kocham cię. Ja ciebie też. Okazuje się jednak, że świetna dramaturgia, odpowiednio rozłożone akcenty i nieszablonowe postacie przyciągają uwagę widza.
Taki perfekcyjny profesjonalizm zaskakuje u naszych wschodnich sąsiadów. Zachód od pewnego czasu podporządkowuje wszelkie działania na niwie kultury poprawności politycznej, czyli zakłamaniu. A kłamstwo ze swej natury jest niespójne i w konsekwencji nudne. Co sprawiło, że Ukraińcy mogą, a my nie możemy mówić prawdy w szeroko pojętej literaturze? Po transformacji u nich władzę w całości przejęli oligarchowie, a u nas nie w całości. Zostały niestety bastiony komunizmu, które trzymają się mocno w sądownictwie, nauce i kulturze. Tu stale czekamy na dobrą zmianę.
Paradoksalnie – mniej zniewoleni przez komunę, okazaliśmy się bardziej zniewoleni przez postkomunę.

Rodzina 31/2019 (422)

Rodzinę kojarzymy po wspólnym nazwisku, najczęściej jest to nazwisko męża, a później dzieci z tego związku. Przynależność do rodu mogła być zaszczytem i należało zadbać, żeby nie wkradł się jakiś samozwaniec. Rosjanie próbowali się zabezpieczyć jeszcze dodatkowo „otczestwem”, jakby nie można sobie było i tego uzurpować. Żydzi darowali sobie dociekanie ojcostwa. Żydem jest syn Żydówki i koniec. Ojciec to tylko dawca nasienia. Najbardziej radykalni okazali się Arabowie. W ich kulturze wystarczy pomówienie o niewierność, żeby kobietę pozbawić nie tylko nazwiska, ale i życia.
Najciekawiej w tej całej sytuacji znalazły się feministki. Walczą dzielnie z mężczyznami w Europie, zwłaszcza z tymi okazującymi szacunek kobietom, jak Polacy. Nie mają zastrzeżeń do innych religii poza chrześcijańską. Szariat to przecież takie ubogacenie naszej nudnej kultury.
Biedne Polki dały sobie jednak wmówić, że bycie k**** to zaszczyt, a co najmniej stan pełnej wolności, czyli upragniony. Konkubinat to nie przemijająca moda, to raczej premedytacja, z jaką pozbawia się dzieci osoby najbliższej, czyli ojca. Ma być łatwo, lekko i przyjemnie, ale nie dzieciom. Samotnej matki wychowującej pięcioro dzieci nikt nie ośmieliłby się zapytać o ojca (ojców) dzieci, bo byłaby to super gafa. A przecież ostatnio wojny nie było, na której ojcowie mogliby polec.

Obleśne parady 30/2019 (421)

To co jeszcze niedawno uważaliśmy za całkiem niemożliwe, staje się faktem, szybciej niż mogliśmy przypuszczać. Takie przyśpieszenie ma swoje dobre strony na przykład w nauce, zwłaszcza tej przez wielkie N. Ma też swoją przerażającą wymowę w obyczajach, które postanowiły zerwać z kulturą. Soros & Co nie żałują pieniędzy na deprawację i ogłupianie Polaków. Mają przewagę, bo do bezguścia i głupoty trafić najłatwiej.
Nowe oblicze komunizmu ze zboczeńcami dzierżącymi tęczowe sztandary u normalnych ludzi powoduje odruch wymiotny, ale czy normalni mają coś do powiedzenia w ustroju totalitarnym, do jakiego nowy etap komunizmu zmierza? Przysługuje nam, co prawda, prawo nienawidzenia nienawistników, ale pod warunkiem, że są nimi wyłącznie katolicy. Pozostałych, kim by nie byli – należy kochać, a zwłaszcza komunistów, bowiem tylko oni nienawidzą tych, co trzeba. Potwierdzają to nawet „sprawiedliwe” wyroki „niezawisłych” sądów.
Biedni zboczeńcy zostali wykorzystani przez komuchów, tak jak na poprzednim etapie próbowano wykorzystać, a właściwie wykorzystano robotników. Ci jednak okazali się niewdzięczni i wysłali swoich „opiekunów” do diabła.
Co jednak może się stać przy takim zawrotnym tempie postępu? Obleśne parady zboczeńców lada moment przestaną szokować i co wtedy? Może kanibalizm…

Zdrowie i kultura 29/2019 (420)

Czy zastanawialiście się, skąd bierze się tyle seriali opowiadających o pracy lekarzy? Może chodzi o zrozumienie różnicy między faktami a fikcją? Pomijam tu taki fakt jak to, że ministrem zdrowia, a później nawet premierem została pogromczyni dinozaurów.
Co może spotkać cię w szpitalu? Jeśli właśnie się urodziłeś, możesz dostać serię szczepionek, które zapewnią ci dożywotnie kalectwo. Jeśli znalazłeś się tam, bo jakiś celebryta przejechał cię na pasach, to możesz zostać dawcą organów. Jeśli jesteś w podeszłym wieku i jako dawca nie rokujesz nadziei, możesz zostać podłączony do kroplówki, która skróci twoje cierpienia definitywnie i nawet czuwająca rodzina nie upilnuje personelu dbającego o rentowność placówki. To są właśnie te nowe osiągnięcia medycyny, takie swoiste nowotwory.
A czy ta nowoczesna medycyna ma coś wspólnego z polityką kulturalną? Bardzo dużo. Jest kołem napędowym seriali telewizyjnych, które mają widza przekonać, żeby się nie bał szpitali, bo tam się ludzi leczy a nie zabija. Gdzie jest prawda? Trudno powiedzieć. Łatwo natomiast zauważyć, że więcej osób obejrzy serial, niż wysłucha np. skarg sąsiada, któremu wykończono krewnego. Tak właśnie robi się politykę, między innymi „kulturalną”.
Seriale z salą sądową albo klasą szkolną w tle można sobie darować. Sądu i najczęściej szkoły się nie wybiera, nie wymagają więc one reklamy.

Na drodze postępu 28/2019 (419)

Wystrzegajcie się stanąć na drodze postępu, bo możecie zostać zgnieceni przez walec historii. Przekonała się o tym pewna pani z Warszawy, która znalazła się nieopatrznie na drodze rozpędzonej hulajnogi. Dotkliwie poturbowana trafiła do szpitala, gdzie dostarczono jej mandat za spowodowanie kolizji!
Inna starsza pani bezczelnie i nieodpowiedzialnie wtargnęła na przejście dla pieszych z prędkością, której nie umiała udowodnić. Jadący celebryta bez prawa jazdy i innych dokumentów wymaganych od zwykłych kierowców nie zahamował, bo czyż celebryta miałby się zatrzymywać przed nikomu nieznaną osobą? Niezawisły sąd nie dopatrzył się żadnej nieprawidłowości w postępowaniu celebryty.
O kolizjach rowerzystów z pieszymi i samochodami nie warto nawet wspominać. Promowanie rowerów jako środka komunikacji w mieście niczemu innemu chyba nie służy, jak tylko powodowaniu napięć między wszystkimi użytkownikami dróg. Gdyby ktoś miał wątpliwości, to wystarczy spojrzeć na listę rowerowych orędowników.
O czym świadczą te przypadki? Moim zdaniem o premedytacji, z jaką wymiar niesprawiedliwości traktuje Polaków. „Nadzwyczajna kasta” najwyraźniej postawiła sobie za cel skłócenie wewnętrzne „mniej wartościowego narodu tubylczego”, poprzez wprowadzanie absurdalnych rozporządzeń i ferowanie absurdalnych wyroków.
Może jednak nie wszystko jeszcze stracone. Skoro prominentny wichrzyciel unijny nie otrzymał spodziewanego stanowiska, to można mieć nadzieję na powrót do normalności. Z drugiej jednak strony, sławna pogromczyni dinozaurów znalazła wreszcie miejsce w odpowiednim dla siebie cyrku.