Hrabiowscy prezydenci 24/2018 (365)

Sztandarowym hasłem poprzedniego rządu, a zarazem obecnej opozycji totalnie targowickiej, było i jest „na chapać się ile wlezie”. Sama forsa, to za mało. Celebrycie należą się zaszczyty, ordery i tytuły. Jeden z byłych prezydentów uważa się za doktora, bo nie odróżnia normalnego doktoratu od „honoris causa”. Inny, kiedy został prezydentem, próbował olśnić ciemny naród tytułem hrabiowskim. Okazało się jednak, że są poważne wątpliwości, co do sposobu pozyskania tego tytułu przez jego ojca. Zawłaszczenie majątku nie koniecznie uprawnia do zawłaszczenia tytułu hrabiowskiego.
Może by zatem podejść do zagadnienia z drugiej strony? Jeśli jest się hrabią, to dlaczego by nie udowodnić, że jest się jednocześnie prawowitym prezydentem Polski? Nie zawracać sobie głowy jakimiś tam wyborami, które bez zaplecza politycznego przegrałoby się z kretesem. W odróżnieniu od uzurpatorów do tytułu hrabiowskiego, prawdziwy hrabia jest o niebo inteligentniejszy, od prezydentów wciśniętych nam przez sowieckich agentów. Szkoda jednak, że kompromituje się jako prezydent samozwaniec.

2 myśli nt. „Hrabiowscy prezydenci 24/2018 (365)”

  1. Szanowna Pani Małgorzato, jeśli Pani wpis dotyczy osoby przedstawiającej się w internecie jako hrabia Potocki – a tak to rozumiem, choć nie jest to jasne, ponieważ nie podaje Pani żadnych nazwisk – to pragnę poinformować, iż w jednym z wywiadów z tą osobą, wychodzi na jaw, że pochodzi on z rodziny, która w okresie PRL posiadała gospodarstwo rolne ze szklarniami. Pani wpis trochę mnie dziwi ale coż, jakie czasy tacy hrabiowie. I po co reklamować tą osobę?
    Z szacunkiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wprowadź rozwiązanie: *