Ach, te salony!

W jednym z najnowszych polskich seriali oglądamy takie dwie sceny: W pierwszej bohaterka budzi się i stwierdza, że zaspała. Dzwoni do pracy i obiecuje być na miejscu za pół godziny. Konkubent oferuje podwieźć ją samochodem. Scena druga: Bohaterka wchodzi do pracy uczesana w mnóstwo starannie zaplecionych warkoczyków, co musiało wprawnemu fryzjerowi zająć z godzinę ( z myciem i suszeniem włosów nie mniej niż dwie – do trzech).

Co z tego wynika? A no tyle, że serial o przygłupach z wyższych sfer, przeznaczony dla przygłupów z niższych sfer, produkują też przecież nie intelektualiści.

A tak, a propos fryzjerów. W PRL-u miejscem ich działania były „salony”, obecnie są to „studia”. Zastanawiające, czemu to pretensjonalne nazewnictwo służy? Czyżby świadczyło o tym, że obywatele naszego kraju wyżej sobie cenią to, co na głowie od tego, co w głowie?

Jedna myśl nt. „Ach, te salony!”

  1. ..za to w amerykańskich filmach, o!, zgrozo, główni bohaterowie wchodzą do sypialni, zzuwają lub zrzucają obuwie, niedbale zdzierają z siebie (samodzielnie lub… przy pomocy) spodnie, spódnice, sukienki, rajtki, skarpety, majtki, staniki i… po chwili, w pełnym make-up’ie ładują się na, najczęściej, łóżko wodne, gdzie oddają się skandalicznym praktykom, nie sprzyjającym prokreacji bynajmniej. A to przecież naganne, bo wszyscy wiemy, po co wskakujemy do łóżeczka – a, no, po to, by WYSPAĆ SIĘ PRZED KOLEJNYM DNIEM WYDAJNEJ PRACY!!!! A wanna, a prysznic..? No, czasem, jeszcze szczotkują, elektrycznie, piękną porcelanę, a rano, odświeżeni, zasuwają, oddając swoją energię tym, którzy wypłacą im parę groszy na podtrzymanie sprawności fizycznej, no, przecież nie do fikania w łóżeczku… 🙂 Pracuj, Narodzie! System Cię potrzebuje! Nie, nie kombinuj, nie jesteś ważny, jako Jednostka, jesteś ważny, jako składnik MASY BEZIMIENNYCH ROBOLI. Twój Wielki Brat czeka na Ciebie codziennie w Twoim miejscu pracy i marnego życia. Twój Wielki Brat wie, czego, kiedy, w jaki sposób i w jakiej ilości Ci potrzeba. WSZYSTKIEGO. Twój wielki Brat „zajedzie” Cię bez skrupułów, bo wie, że nie piśniesz, nie podniesiesz głowy, bo ważniejsza jest dla Ciebie marna egzystencja, niż Dumne Życie. POWODZENIA… i pozwól mi wypisać się z Twojej niewolniczej grupy. Właściwie, o co ja, durny, proszę… – przecież nie zapisywałem się do Was!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wprowadź rozwiązanie: *